Po tragedii w Poznaniu. "Pierwsze jednostki przybyły przed północą". Co z rannymi strażakami?

3 min. czytania
25.08.2024 13:51
Obserwuj nas na Google

Poszkodowani strażacy mają oparzenia pierwszego i drugiego stopnia, ale są w stanie stabilnym - poinformowała wojewoda wielkopolska Agata Sobczyk podczas konferencji prasowej po wybuchu i pożarze w kamienicy w Poznaniu. Z kolei wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz przekazał, że pierwsze jednostki przybyły 5 minut po zgłoszeniu o pożarze budynku. Powiedział też, gdzie mogło się znajdować potencjalne źródło wybuchu.

Poznań
fot. PAP

Pożar kamienicy w Poznaniu. Dwóch strażaków nie żyje, co z pozostałymi?

W Poznaniu w nocy z soboty na niedzielę doszło do pożaru i wybuchu w kamienicy przy ul. Kraszewskiego. W trakcie akcji poszkodowanych zostało 11 strażaków, a dwóch było poszukiwanych. Około południa premier Donald Tusk poinformował, że dwaj strażacy nie żyją. Ewakuowano również ponad 100 osób - zarówno mieszkańców płonącego budynku, jak i osoby przebywające w sąsiednich kamienicach.

Podczas briefingu prasowego wojewoda wielkopolska Agata Sobczyk poinformowała, że razem z zastępcą komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej nadbryg. Józefem Galicą odwiedziła w szpitalu poszkodowanych strażaków. - Byliśmy po to, żeby ich podnieść na duchu, żeby z nimi porozmawiać i ich wesprzeć, jest tam też oczywiście pomoc psychologiczna - podkreśliła.

Redakcja poleca

Dodała jednocześnie, że wszyscy poszkodowani strażacy są zaopiekowani, "mają oparzenia pierwszego i drugiego stopnia, stłuczenia i obicia, ale są w stanie stabilnym". Poinformowała, że jedna z osób cywilnych poszkodowanych w pożarze została przetransportowana helikopterem do szpitala w Nowej Soli (woj. lubuskie) jeszcze w niedzielę rano.

Jak przekazał w informacji dla mediów Dyżurny Operacyjny Kraju, w niedzielę o godz. 18 strażacy oddadzą hołd zmarłym w wyniku tragedii w Poznaniu. "We wszystkich jednostkach PSP i OSP, włączmy sygnały świetlno-dzwiękowe i oddajmy hołd tragicznie zmarłym dwóm strażakom z KM PSP w Poznaniu (woj. Wielkopolskie), którzy odeszli dziś na wieczną służbę. Część ich pamięci! " - napisano w komunikacie.

Wiceszef MSWiA: pierwsze jednostki przybyły przed północą

Podczas briefingu wiceszef MSWiA Wiesław Leśniakiewicz zwrócił uwagę, że pierwsze jednostki straży przybyły na miejsce o godz. 23.55, czyli 5 minut po zgłoszeniu. Zaznaczył, że zgłoszenie było możliwe dzięki temu, że jedna z osób miała u siebie w mieszkaniu zamontowaną czujkę dymu. - To ona w pierwszym momencie zaalarmowała i dzięki temu podjęto działania związane z ewakuacją, na samym początku, mieszkańców tego budynku - podkreślił.  Poinformował, że miejsce pożaru zostało zlokalizowane około godz. 5 rano.

Jednak mamy sytuację taką, że strażacy jeszcze nie wchodzą do tego budynku, żeby dokonać dokładnego rozeznania. Budynek jest bardzo mocno uszkodzony. Nie ma drogi ewakuacyjnej, którą można by się ewentualnie poruszać i wejść do środka budynku - Wiesław Leśniakiewicz, wiceszef MSWiA

Podkreślił, że obecnie prowadzone będą dalsze działania, ponieważ trzeba dokonać - i nie nastąpi to w ciągu najbliższych godzin - ponownego bardzo dokładnego sprawdzenia obiektu, czy nie ma w nim kolejnych osób poszkodowanych. Wiceminister przekazał, że według policyjnych danych, wszystkie osoby, które mieszkały w budynku, zostały ewakuowane.

- Nie ma informacji, żeby ewentualnie ktoś pozostał - powiedział. Zaznaczył jednocześnie, że nie ma w tym momencie pewności, że w obiekcie nie znajdowała się jakaś osoba postronna. - Stąd też nie możemy narażać ratowników i wprowadzić ich na tę fazę do działań ratowniczych, mimo że mamy 25 sekcji ratowników zaangażowanych, dwie grupy poszukiwawczo-ratownicze - dodał.

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET