Turyści uciekają znad Bałtyku. To główny powód. "Szybko nie wrócę"
Coraz więcej turystów narzeka na wysokie ceny nad polskim morzem. Urlop w niektórych nadbałtyckich kurortach może kosztować nawet więcej niż zagraniczne wakacje. Za co zapłacimy najwięcej podczas wczasów nad polskim Bałtykiem?
Drożyzna nad Bałtykiem
Wczasy nad polskim morzem to klasyka wakacji. Jeszcze do niedawna urlop nad Bałtykiem był najbardziej opłacalną formą wypoczynku w sezonie letnim. Niestety wraz z inflacją i wszechobecną drożyzną do góry poszły także ceny w nadmorskich kurortach. Coraz więcej turystów rezygnuje z dłuższego urlopu i decyduje się na jednodniowy wyjazd nad morze. Ci, którzy wykupili wczasy nad Bałtykiem narzekają na wysokie ceny pokoi w ośrodkach wypoczynkowych oraz jedzenia w restauracjach. Ciekawy materiał wideo dotyczący wrażeń Polaków przebywających nad polskim morzem opublikował portal money.pl. Przepytywani turyści są mocno niezadowoleni z cen, które zastali w jednym z nadmorskich kurortów. - Powiem szczerze, my nie byliśmy tutaj bardzo długo, ale w tej chwili taniej jest za granicą - mówi jeden z urlopowiczów. Są też jednak i tacy, którzy nie odczuli podwyżki cen. - Ceny chyba się nie zmieniły. Byliśmy nad polskim morzem 2 lata temu i różnica jest może od 2 do 5 złotych w posiłkach. Nie jest tak strasznie, trzeba uważać, co się kupuje - wyjaśnia jedna z rozmówczyń.
A jak prezentują się konkretne ceny? Przepytywani urlopowicze mówią wprost, że za tydzień nad polskim morzem trzeba zapłacić przynajmniej kilka tysięcy złotych. - My tutaj jesteśmy tydzień czasu i wydaliśmy już ponad 10 tysięcy złotych - mówi jeden z wczasowiczów. - Jeśli planuje się wyjazd z rodziną, to trzeba mieć od 8 do 9 tysięcy - dodaje kolejny rozmówca. Niektórzy wskazują, że drogie jest przede wszystkim jedzenie. Za schabowego trzeba zapłacić 35 złotych, a za pierogi nawet 45 złotych. Do góry poszły również ceny atrakcji dla dzieci, w tym przypadku nawet o połowę w porównaniu z zeszłym rokiem.
Za granicą taniej niż nad polskim morzem
Ceny nad Bałtykiem wzrosły do takiego stopnia, że niektórzy zaczęli się zastanawiać, czy nie są one wyższe od tych za granicą. Tę teorię potwierdziły niedawne badania, według których za noc w Międzyzdrojach zapłacimy więcej niż na Teneryfie czy Sardynii. Ceny nad polskim morzem i w zagranicznych kurortach porównał ze sobą pan Marcin, który napisał ciekawy list do redakcji "Faktu". Mężczyzna od lat wybiera urlop za granicą, ponieważ, jak tłumaczy, jest tam po prostu taniej. Kolejnym powodem jest słoneczna pogoda, której często brakuje nad Bałtykiem. "Pandemia koronawirusa spowodowała, że po 15 latach wróciliśmy nad Bałtyk. Spędziliśmy tam lato w 2020 i w 2021 roku. Obecnie jestem z żoną na Korfu w hotelu z pięknym basenem i plażą. Po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, że nad Bałtyk nie wrócimy (...) Zarówno w 2020 roku jak i rok później mieliśmy zaledwie cztery dni plażowej pogody. Przez resztę czasu zmagaliśmy się z deszczem, wiatrem i temperaturą w okolicach 16 stopni. Ceny w restauracjach? Komos. Za dwa dania z rybą i lampką wina czy piwem płaciliśmy od 180 do 300 zł. Jeden dzień nad Bałtykiem kosztował nas średnio około 1200 złotych. Wliczam w to nocleg, wyżywienie, paliwo, atrakcje. Strach pomyśleć, ile teraz w 2024 roku byśmy zapłacili" - czytamy w liście pana Adama. Według mężczyzny ceny w Grecji są o wiele niższe niż w Polsce. Turysta wylicza, że za dwie porcje kalmarów z frytkami i sałatką grecką i dwa piwa lub karafkę wina płaci średnio 36 euro. Pan Adam dodaje, że nie wie, czy kiedykolwiek odwiedzi jeszcze polskie morze. "Nad Bałtyk szybko nie wrócę. Jeżeli tak, to tylko na weekend. Ale to dopiero za kilkanaście lat" - czytamy w liście.
Dołącz do grupy "Szczecin, Pomorze Zachodnie. Informacje i wydarzenia"
Źródło: Radio ZET/ Wirtualna Polska/ Fakt
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET