"Wetknięcie biało-czerwonej flagi było marzeniem". Powstanie Warszawskie na zdjęciach
1 sierpnia mija 81 lat od wybuchu Powstania Warszawskiego. Mieszkańcy miasta, które od 1939 roku było przedmiotem bezlitosnej niemieckiej okupacji, postanowili wziąć los w swoje ręce i stawić czoła wrogowi. W rocznicę tego wyjątkowego w skali świata zrywu przypominamy najważniejsze powstańcze bolączki i nadzieje.
- 9 zdjęć Zobacz galerię
Powstańcze oczekiwania: odzyskać wolność i zakończyć poniżenie
Od września 1939 roku Polska znajdowała się pod okupacją niemiecką. Warszawa była szczególnie dotknięta represjami, a jej mieszkańcy codziennie doświadczali prześladowań, aresztowań, egzekucji i wywózek do obozów koncentracyjnych. Rozwijał się ruch oporu, w tym Armia Krajowa - największa podziemna armia w okupowanej Europie.
Latem 1944 roku Armia Czerwona zbliżała się do stolicy, wypierając Niemców z terenów na wschód od Wisły. Władze AK zdecydowały się na wybuch powstania, licząc na szybkie wsparcie Sowietów oraz na wyzwolenie miasta własnymi siłami przed nadejściem Armii Czerwonej, co miało podkreślić polską suwerenność.
Dziś bardzo łatwo jest nam ocenić bilans powstania, a wielu publicystów i historyków mówi wprost, że powstanie nie powinno było wybuchnąć w związku z brakiem odpowiedniego przygotowania. Należy jednak pamiętać, że powstańcy nie zdawali sobie wówczas sprawy z wielu zdarzeń i przetasowań, które obecnie wydają nam się oczywiste. Po latach brutalnej okupacji mieszkańcy Warszawy marzyli wyłącznie o odzyskaniu wolności. Wybuch powstania był swego rodzaju obietnicą rozpoczęcia nowego, lepszego życia. Mieszkańcy stolicy, szczególnie ci młodzi, byli przepełnieni patriotyzmem i gotowi do poświęceń. Zryw był wynikiem lat tłumionej złości i frustracji wobec niemieckiego okupanta. Warszawiacy mieli dość życia w strachu i poniżeniu, a powstanie stało się dla wielu jedynym sposobem na wyrażenie swojego buntu i dokonanie odwetu.
- Ku Warszawie zbliżał się front. Pierwszymi jego zwiastunami były ciągnące przez miasto długie kolumny cofających się niemieckich wojsk. […] Dla nas był to czas ciągłego napięcia i wyczekiwania. Przecież wraz z frontem zbliżała się tak upragniona wolność - opowiadał Maciej Piekarski, który w chwili wybuchu powstania miał 12 lat. - My chcieliśmy po prostu Warszawę wyzwolić. Naszym marzeniem było wetknięcie w Warszawie biało-czerwonej flagi - wspominała po latach w rozmowie z PAP sanitariuszka Danuta Dworakowska ps. “Lena”.
Rozmaitość ról i zadań powstańców warszawskich
Mieszkańcy stolicy pełnili różnorodne role, które były kluczowe dla powodzenia i płynności powstańczego zrywu. Zaangażowanie nie znało płci, wieku i stanu doświadczenia bojowego. Młodzi chłopcy i dziewczęta walczyli ramię w ramię z zaprawionymi żołnierzami. W rozmowie z PAP z 2017 roku ppłk Edmund Baranowski ps. “Jur” podkreślił, że młodzi ludzie byli szkoleni prawie trzy lata. - Oczekiwaliśmy w każdej chwili, że przyjdzie moment, w którym będziemy musieli stanąć w służbie ojczyźnie - powiedział powstaniec.
Łącznicy przenosili wiadomości i rozkazy między oddziałami, zapewniając ciągłość komunikacyjną. Jeszcze bardziej ryzykowne zadania, choć trudno stopniować w tym wypadku ofiarność, gotowość do poświęceń i niebezpieczeństwo), wykonywali kurierzy. Transportowali ważne dokumenty i meldunki poza granice miasta, docierając do innych ośrodków ruchu oporu lub do rządu na uchodźstwie. Sanitariusze udzielali pierwszej pomocy na polu walki, transportowali rannych do szpitali polowych i opiekowali się rannymi.
Były też osoby odpowiedzialne za przygotowanie posiłków (często z minimalnych zasobów) w piwnicach, schronach czy bardzo prowizorycznych kuchniach polowych. Inni byli przydzieleni do wznoszenia i utrzymania barykad oraz innych fortyfikacji, które chroniły przed ostrzałem i umożliwiały kontrolę nad ulicami. Ich naprawa z racji ograniczonych materiałów i ciągłego narażenia na uszkodzenia była wyjątkowo karkołomna. Inżynierowie i radiotelegrafiści utrzymali systemy komunikacyjne i łączność radiową z innymi oddziałami oraz rządem na uchodźstwie.
Nie można jednak zapomnieć o takich grupach jak nauczyciele i artyści. Poeci, aktorzy i muzycy podtrzymywali życie kulturalne stolicy i podtrzymywali ducha walki w warszawiakach, jednocześnie próbując stworzyć namiastkę normalności w wielce nienormalnych okolicznościach.
Trudności w zaopatrzeniu nie zabiły ducha walki
Powstańcy dawali z siebie wszystko, ale nawet największy heroizm musi być uzupełniony różnorakimi zapasami, od wody i prowiantu po broń, których to często brakowało. Sklepy były zamknięte, a zapasy jedzenia szybko się wyczerpywały. Skromne racje żywnościowe oznaczały głód, choroby i coraz mniejszą zdolność do walki i przetrwania. Niemcy celowo niszczyli miejskie wodociągi, czyniąc dostęp do czystej wody niemożliwym. Warszawiakom pozostawała woda z Wisły lub ze studni. Ograniczony dostęp do wody utrudniał też oczywiście gaszenie pożarów, które wybuchały po bombardowaniach.
Większość broni i amunicji, którą dysponowali, pochodziła z magazynów niemieckich lub była zdobywana w trakcie walk. Oddziały musiały dzielić się karabinami, a wielu uczestników powstania było uzbrojonych tylko w pistolety, granaty domowej produkcji, a nawet po prostu noże i siekiery. Brak ciężkiej broni w oczywisty sposób utrudniał walkę z dobrze uzbrojonymi Niemcami.
Tragiczny bilans Powstania Warszawskiego
Warszawa broniła się przez 63 dni siłą i determinacją 45 tys. powstańców. Stolicy broniło codziennie ok. 25-28 tys. W ciągu dwóch miesięcy zginęło lub zaginęło ok. 16-18 tys. żołnierzy. Straty w cywilach szacuje się na 150-200 tys. Od 40 do 60 tys. zostało zamordowanych jedynie podczas rzezi Woli, czyli największej pojedynczej zbrodni popełnionej podczas okupacji.
Ok. 85% zabudowy Warszawy zostało zrównane z ziemią. Mieszkańcy byli masowo wypędzeni z miasta - wielu trafiło do obozów koncentracyjnych, obozów pracy lub do Niemiec na roboty przymusowe. Zostawili za sobą Warszawę pełną gruzów i opuszczonych domów. Polacy stanęli przed wyzwaniem odbudowania kraju z ruin - tak dosłownie, jak i w przenośni. Proces ten był długi, kosztowny i pełen wyzwań, ale dziś możemy podziwiać efekty tej ogromnej pracy.
Źródło: Radio ZET/dzieje.pl/PAP