Wielkie zamieszanie w szkołach. Rodzice są wściekli, eksperci chcą zmian
Eksperci od edukacji chcą, żeby cyfrowy dziennik był taki sam dla wszystkich szkół i bardziej nastawiony na komunikację. Jak ustaliło Radio ZET, w wielu szkołach takie funkcje są płatne. Rodzice narzekają też na problemy techniczne dzienników elektronicznych.
Szkoła. Rodzice narzekają na dzienniki elektroniczne
Zamieszanie z e-dziennikami szkolnymi wybuchło, gdy jedna z firm ogłosiła, że za nowe opcje trzeba będzie płacić jeszcze więcej. Dodatkowo po rozpoczęciu roku szkolnego rodzice zaczęli narzekać też na problemy z aplikacjami. – Do tej pory było tak, że dostawaliśmy powiadomienia push o tym, że dziecko zostało doprowadzone do przedszkola lub placówkę opuszcza. W tym momencie te powiadomienia nie przychodzą. Nie wiem dlaczego, może będzie jakaś aktualizacja, oby nie wymagała dodatkowych opłat – mówi w rozmowie z reporterem Radia ZET Mateuszem Kasiakiem pani Anna. Dostawcy zapewniają nas, że usługi podstawowe są darmowe i w pełni wystarczą uczniom oraz rodzicom. Jeden z dystrybutorów oprogramowanie uważa z kolei, że ma prawo do rozwijania swojej oferty, a rodzic nie musi z niej korzystać.
Według eksperta prawa oświatowego Jarosława Durszewicza dobrym pomysłem byłoby ujednolicenie systemu. Jak mówi Radiu ZET, dzienniki powinny być interaktywne. – Można by iść w kierunku darmowej platformy z trzema funkcjami: jestem w szkole, monitoruję postępy i dokumentuję pracę. Zupełnie nie chodzi o stopnie, bo one są wypaczonym spojrzeniem na tę kwestię. Niestety, firmy, które obsługują dzienniki, próbują iść w tym kierunku. Jest to nie do końca to, o co chodzi ustawodawcy – tłumaczy. O to będzie jednak na razie trudno, bo w każdym mieście sytuacja wygląda inaczej. Poseł klubu Lewicy Adrian Zandberg zwrócił się do minister edukacji z prośbą o zmianę systemu. W interpelacji podkreślił, że obecnie platformy szkolne są obsługiwane wyłącznie przez prywatne firmy, których głównym celem jest zysk.
Rządowa platforma zamiast prywatnej? Barbara Nowacka odpowiada
Ministra Barbara Nowacka poinformowała, że problem odpłatności za część funkcjonalności e-dzienników jest jej znany i widzi potrzebę poważnego zajęcia się tym tematem. – Każdy rodzic, kiedy dowiaduje się, że ma bezpłatne narzędzie, ale dodatkowa aplikacja jest dodatkowo płatna, to zastanawia się, na ile spełnia to kryteria bezpłatnej edukacji – powiedziała. – Mam też świadomość, że to są duże interesy. Są dwie firmy, które w tej chwili mają takie aplikacje. Mówią: "cena nie jest wygórowana", bo to kwestia kilkudziesięciu złotych w skali roku. Natomiast dla wielu osób jest to cena jednak duża, szczególnie, gdy mają kilkoro dzieci, a systemy nie są zsynchronizowane – zaznaczyła.
Dopytywana, czy w grę może wchodzić rządowa platforma zamiast prywatnej, odpowiedziała: – Jak będę gotowa do tego typu deklaracji, to chętnie je ogłoszę. – Żeby była świadomość: nie zamierzamy konkurować z prywatnymi firmami, natomiast zależy mi na tym, by zapewnić rodzicom dostęp bezpłatny do informacji o przebiegu edukacji dziecka w każdym wariancie – podkreśliła.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET