Wrocławski magistrat miał szantażować telewizję. Prokuratura nie chce zająć się sprawą?
W czerwcu "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że wrocławski magistrat szantażował lokalną telewizję Echo24. Chciał, by z programów telewizyjnych zniknął Marcin Torz, dziennikarz krytykujący prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. W zamian za to stacja miała otrzymać publiczne pieniądze. Co dalej? - Skoro nikt nie złożył doniesienia, to medialnych informacji prokuratura nie będzie teraz traktować jak podstawy do wszczęcia śledztwa - usłyszał w lipcu dziennikarz "GW". I złożył doniesienie. "Chcę tylko, żeby prokuratura zrobiła to, co do niej należy" - napisał.
Wrocław. Magistrat miał szantażować lokalną telewizję
O tym, że wrocławski magistrat miał szantażować lokalną telewizję Echo24, pisaliśmy w czerwcu. Wówczas "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że Przemysław Gałecki, który pełnił funkcję dyrektora Wydziału Komunikacji Społecznej we wrocławskim magistracie, miał złożyć szefowi TV Echo24 Pawłowi Czumie pewną ofertę: "pieniądze za zwolnienie Marcina Torza".
Paweł Czuma z Telewizji Echo24 nie zaprzeczył, że doniesienia "GW" są prawdziwe. - Komentarz w tej sprawie pozostawiam innym. My kilka tygodni temu, zaraz po tej niesławnej rozmowie, podjęliśmy decyzję, by nie ulegać naciskom, bowiem uznaliśmy, że tak należy zachować się w tej sytuacji - powiedział w rozmowie z portalem RadioZET.pl. Z kolei Gałecki co prawda przyznał, że spotkał się z Czumą i rozmawiał o Marcinie Torzu, ale "w kontekście programów, które miałyby powstawać we współpracy z urzędem miasta". - Normalną praktyką, przy rozmowie o współpracy komercyjnej, jest omawianie m.in., kto będzie prowadzącym program, wydawcą czy producentem - zapewnił Gałecki. Sprawę skomentował również dziennikarz Marcin Torz.- Gdy dowiedziałem się o próbie szantażu, byłem w szoku. No bo jak to możliwe, że w europejskim Wrocławiu stosuje się metody rodem z Rosji czy Białorusi? - powiedział nam Torz.
Dlaczego prokuratura nie chce zająć się sprawą szantażu?
W lipcu dziennikarz "Gazety Wyborczej" usłyszał, że "skoro nikt nie złożył doniesienia, to medialnych informacji prokuratura nie będzie teraz traktować jak podstawy do wszczęcia śledztwa" - więc takie doniesienie złożył. Widnieje na samym końcu artykułu, który ukazał się na łamach "GW" 17 lipca i brzmi: "Panie Prokuratorze Okręgowy we Wrocławiu Danielu Drapało. To wszystko, co wyżej napisałem, jest doniesieniem o przestępstwie z art. 43 Ustawy Prawo Prasowe, czyli o tłumieniu krytyki prasowej". Przypomnijmy, że, zgodnie z prawem, kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Wrocławia" na Facebooku!
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET