NFZ szykuje ważne zmiany. "To się odbędzie kosztem pacjentów"
Narodowy Fundusz Zdrowia planuje cięcia w rozliczaniu płatności za nadwykonania. Prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) Waldemar Malinowski w programie "Tak jest" w TVN24 ocenił, że uderzą one w pacjentów. Do sprawy odniósł się również wiceprezes NFZ Jakub Szulc.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie cięcia planuje NFZ w finansowaniu świadczeń zdrowotnych.
- Dlaczego zmiany w finansowaniu nadwykonań mają uwolnić 800 mln zł.
- Które świadczenia nie będą objęte nowymi cięciami NFZ.
NFZ planuje cięcia. "Zmiana sposobu finansowania"
Składka zdrowotna nie wystarcza już do pokrycia wszystkich zadań, które ma do sfinansowania Narodowy Fundusz Zdrowia. Sytuacja jest trudna. Luka finansowa w 2024 roku przekroczyła 30 mld zł. W tym roku szacowano ją nawet na 23 miliardy złotych.
Jakub Szulc powiedział w programie TVN24, że po zbilansowaniu roku i zasileniu kasy NFZ przez Ministerstwo Zdrowia kwotą czterech miliardów złotych na zapłatę za nadwykonania świadczeń nielimitowanych, luka zmniejszyła się do 17-18 miliardów złotych. Mimo wszystko trzeba szukać oszczędności. W planach są cięcia w rozliczaniu płatności za nadwykonania - m.in. w w tomografii komputerowej, rezonansie magnetycznym, kolonoskopii i gastroskopii.
Cięcia "mają uwolnić ok. 800 mln zł"
"NFZ nie chce powrotu do limitów, ale proponuje zmianę sposobu finansowania części świadczeń. [...] Świadczenia te pozostałyby nielimitowane, ale Fundusz – po wyczerpaniu środków w ramach podpisanej umowy – za nadwykonania chce płacić 40 proc. ich wartości. Dotyczy to każdego świadczenia PONAD wartość kontraktu z NFZ" - wyjaśniono na oficjalnej stronie Funduszu.
Przedstawione zmiany w finansowaniu nadwykonań dla czterech świadczeń zaliczanych do ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych (ASDK) mają uwolnić ok. 800 mln zł. Co istotne, zmiany nie obejmą świadczeń dla dzieci i młodzieży do 18 roku życia, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO oraz programu profilaktyki raka jelita grubego.
"To się odbędzie kosztem pacjentów"
Wiceprezes NFZ Jakub Szulc w programie "Tak jest" w TVN24 zwrócił uwagę, że liczba zgłoszeń do badań przesiewowych "w kierunku raka jelita grubego wynosi 15 procent". Jego zdaniem powinniśmy skoncentrować się na profilaktyce niż na późniejszym leczeniu. Jednocześnie poinformował o działaniach, które "zapewnią odpowiednią jakość i dostępność do diagnostyki obrazowej".
Z kolei Prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) Waldemar Malinowski przypomniał, że dziewięć lat temu Związek złożył projekt ustawy o medycynie pracy. W ramach niego każda kobieta powinna mieć wykonaną cytologię i mammografię, a mężczyźni przynajmniej badanie PSA. - Ministerstwo Finansów mówi: "to nie nasz problem, proszę sobie jakoś dać radę", ale to się odbędzie kosztem pacjentów - stwierdził. W związku z tym na początku marca odbyły się protesty przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia. Demonstracji może być więcej.
- W styczniu Narodowy Fundusz Zdrowia zmienił wyceny w diagnostyce obrazowej, czyli je obniżył. W tych wycenach w lipcu Agencja Oceny Technologii Medycznych również zawarła podwyżki dla personelu tych pracowni. W marcu NFZ wpadł na pomysł, że cofniemy się od stycznia i zrobimy taki manewr wobec wszystkich badań, jeżeli chodzi o ambulatoryjną opiekę specjalistyczną - dodał Malinowski. Jakub Szulc zapytany, czy może obiecać, że pacjenci nie ucierpią na najnowszej propozycji oszczędnościowej, odpowiedział: nie jestem w stanie zagwarantować, że wolumen świadczeń w ogóle nie spadnie.
Źródło: Radio ZET/TVN24
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET