„Nie wiem, czy się z tego podniesiemy”. Psycholog: to druga faza kryzysu

2 min. czytania
17.09.2024 15:42
Obserwuj nas na Google

– Nie wiem, czy się z tego podniesiemy – powiedział wiceburmistrz Stronia Śląskiego w rozmowie z TVN24. Psycholog uspokaja: to druga faza kryzysu. I uprzedza, jakie emocje mogą pojawić się za chwilę.

Stronie Śląskie
fot. Pawel Relikowski/Polska Press/East News

Powódź 2024: jak się podnieść z kryzysu?

Stronie Śląskie to jedno z tych miast, które najbardziej ucierpiały w wyniku powodzi. Wstępne straty oszacowano na miliard złotych. – Nie wiem, czy się z tego podniesiemy mentalnie – przyznał w rozmowie z TVN24 wiceburmistrz Stronia Lech Kawecki. O słowo wsparcia poprosiliśmy interwentkę kryzysową psycholog Marię Dekert, która brała udział w pomocy powodzianom w 2001 i 2010 roku, gdy okolice Sandomierza zalała Wisła.

– Mieszkańcy Stronia i wszystkich miejsc, gdzie opadła woda, są w tej chwili w drugiej fazie kryzysu, bo widzą skutki fali, która przeszła przez miejsce ich życia. Druga jest nawet gorsza niż pierwsza, bo w pierwszej człowiek po prostu się ratuje i jest znieczulony mechanizmami obronnymi. Teraz są im potrzebne trzy rzeczy: informacja, ale rzetelna, nie pokazywanie tylko najgorszych obrazów albo samych pozytywnych jak wzruszające ratowanie zwierząt. Trzeba to wypośrodkować. W 2010 roku w jednej ze szkół codziennie o 7:00 rano wieszaliśmy kartkę z informacją o ile milimetrów opadła woda. Milimetrów! Wianuszki ludzi się pod tą tablicą ustawiały. Druga rzecz to poczucie wspólnoty. Trzeba mówić: teraz jest tak, ale zaraz przyjdą ludzie, pojawi się pomoc. To nie jest tylko mętne pocieszanie. Polacy przecież tacy są, że sobie pomagają. Samemu też warto udzielać pomocy osobom, które są w jeszcze trudniejszej sytuacji, dzieląc się wodą i innymi artykułami pierwszej pomocy. Trzecia rzecz to aktywność własna. Jeśli ma się siłę, to trzeba wziąć się do pracy – mówi psycholog Maria Dekert. I dodaje: „Jeśli ktoś jest immobilny, to najpierw robimy za niego, na przykład sprzątamy podwórko, potem trochę z nim, a następnie zostawiamy go samego, żeby korzystał z energii własnej”.

ZOBACZ także:  Dlaczego powodzianie nie chcą się ewakuować? „Nie chodzi o materializm”

Na pytanie, jakie kolejne fazy kryzysu czekają powodzian, których minęła już fala kulminacyjna, psycholog odpowiada: „Jedni poradzą sobie z tym dość szybko, bo mają wysoki poziom rezyliencji, potraktują to jako wyzwanie. Inni skupią się na emocjach, żalu, stracie. Pojawi się dużo złości. Na władze centralne, samorząd, Wody Polskie itd. To naturalne” – wyjaśnia Maria Dekert.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET