Nielegalne wyścigi we Wrocławiu. Mieszkańcy załamują ręce. "Tak jest co tydzień"

2 min. czytania
30.06.2025 09:54
Obserwuj nas na Google

Nie udało się zapobiec nielegalnym wyścigom we Wrocławiu. W weekend tłumy gapiów gromadziły się w okolicy rynku, przyglądając się pędzącym po ulicach pojazdom. Mieszkańcy Starego Miasta mają dość. - To, co się działo w weekend, przechodzi ludzkie pojęcie. To był tor żużlowy albo wyścigi Formuły 1 pod oknami ludzi - mówi w rozmowie z portalem RadioZET.pl pani Kalina. 

Wrocław
fot. PAWEL RELIKOWSKI / POLSKA PRESS/Polska Press/East News - zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W którym rejonie Wrocławia odbywają się nielegalne wyścigi samochodowe. 
  • Ilu kierowców zatrzymano. 
  • Jak do sprawy odnoszą się mieszkańcy.

Nielegalne wyścigi we Wrocławiu. Zatrzymano tylu kierowców

W miniony weekend na stadionie miejskim we Wrocławiu odbywała się impreza motoryzacyjna, ale poza nią - na ulicach miasta - doszło do kilku niebezpiecznych zdarzeń. W rejonie Starego Miasta tłumy gapiów gromadziły się w pobliżu przejść dla pieszych i ulic, by oglądać nielegalne wyścigi samochodowe.  Policja analizuje nagrania i zgłoszenia. Mieszkańcy narzekali na ogromny hałas, drifty na osiedlach czy parkowanie na trawnikach. Jak przekazała Komenda Miejska Policji we Wrocławiu w rozmowie z reporterką Radia ZET Grażyną Wiatr, siedmiu kierowców zostało zatrzymanych za jazdę po alkoholu lub mimo sądowego zakazu prowadzenia pojazdów, jest kilka wniosków do sądu o ukaranie. Policjanci wystawili ponad 240 mandatów. 

- Policjanci z wydziałów ruchu drogowego z całego Dolnego Śląska prowadzili wzmożone działania kontrolne. Zatrzymano 11 praw jazdy oraz ponad 100 dowodów rejestracyjnych pojazdów. Najczęściej w związku z nieprawidłowym stanem technicznym samochodu - przekazuje policja Radiu ZET. Chodzi o niedozwolone przeróbki samochodów. Łącznie kwota wystawionych mandatów przekroczyła 100 tysięcy złotych.

"Ryk silników bezkarnych ignorantów"

Do nielegalnych wyścigach we Wrocławiu odnieśli się również mieszkańcy Starego Miasta w mediach społecznościowych. "Wczoraj wieczorem było bardzo dobrze widać i słychać, z jaką bezkarnością można w samym sercu Wrocławia ignorować wszelkie przepisy i normy społeczne związane z generowaniem hałasu. Ryk silników bezkarnych ignorantów, którzy, przejeżdżając m.in. przez ul. Kazimierza Wielkiego, zwiększali obroty, by zwrócić na siebie uwagę/udowodnić, kto ma głośniejszy samochód/ścigacz, był bardzo duży. Tak jest co tydzień, w każdy weekend - zwłaszcza w sezonie letnim w tych samych miejscach i nikt tego problemu widocznie nie porusza publicznie. Dodając do tego parkowanie w miejscach, w których żadne przepisy nie przewidują parkowania, mamy wrocławski syf organizacyjny. Sytuacja znana od lat i tylko się pogarsza" - napisała w niedzielę pani Magda. 

Redakcja poleca

"Hałas niesamowity od kilku dni, jeżdżące w kółko samochody, podobno to już kolejny rok nielegalnych wyścigów, tuż obok przejścia dla pieszych na Świdnickiej. Dlaczego nie ma fotoradarów, dlaczego nie ma bloków spowalniających ruch pojazdów? Tuż obok Jarmark Dominikański, tłumy w mieście. To narusza zasady bezpieczeństwa i współżycia społecznego" - dodała pani Dorota. Podobnego zdania jest pani Kalina. - To, co się działo w weekend, przechodzi ludzkie pojęcie. To był tor żużlowy albo wyścigi Formuły 1 pod oknami ludzi. Tłumy gapiów wzdłuż ulicy. Nie zmrużyłam oka do 4:00, bo huk był niemiłosierny - opowiedziała nam pani Kalina. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET