`

"Nieobecny, zamyślony, unikał kontaktu wzrokowego". Wstrząsające słowa o mordercy z UW

3 min. czytania
11.05.2025 15:41
Obserwuj nas na Google

- On nie integrował się tak z ludźmi. Nie wychodził na imprezy, był cichy. Nigdy się nawet nie żalił nikomu, że ma jakiś problem - mówią o 22-letnim Mieszku R. jego znajomi i sąsiedzi. Sprawca makabrycznej zbrodni na kampusie UW na co dzień mieszkał w podwarszawskim Rembertowie. W piątek sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla 22-latka.

Mieszko R
fot. Komenda Stołeczna Policji

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co po makabrycznej zbrodni na UW mówią o Mieszku R. jego sąsiedzi i znajomi.
  • Jaką decyzję podjął wobec 22-latka sąd.
  • Jakie są wyniki badań toksykologicznych sprawcy brutalnej zbrodni na kampusie UW.

Morderstwo na UW. Mieszko R. miał "żyć w swoim świecie"

22-letni Mieszko R. miał przekonanie, że "na świecie istnieją drapieżnicy i ofiary - on chce zostać drapieżnikiem i dopiero gdy kogoś zabije, stanie się nim naprawdę" - informowali śledczy. Student III roku prawa pochodzi z Trójmiasta, na co dzień mieszkał w podwarszawskim Rembertowie. - Nigdy nie widzieliśmy, żeby ktoś tu do niego przychodził. Żadnych imprezy, krzyków. Cisza jak makiem zasiał - tłumaczy reporterowi "Faktu" jedna z jego sąsiadek. - Mijaliśmy się na klatce. Nigdy nie mówił dzień dobry. Zawsze był taki nieobecny, zamyślony, unikał kontaktu wzrokowego. Żył w swoim świecie i nie należał do ludzi rozmownych. Kto by pomyślał, że taki spokojny młody człowiek zrobi coś takiego - dodaje.

Sąsiedzi i znajomi o Mieszku R.: nie integrował się z ludźmi

Jak ustalono, ojciec Mieszka R. jest prawnikiem, a matka pracuje w jednej z pomorskich uczelni. "Fakt" powołując się na informacje od jego znajomych podaje, że chłopak był rozpieszczany przez rodziców, którzy kupili mu mieszkanie, gdy dostał się na UW. - Przychodził do nas zawsze przed samym zamknięciem, żeby kupić bagietkę. Nigdy nie widziałem, żeby kupował alkohol czy inne używki. Moim zdaniem normalny chłopak. Nie zauważyłem, żeby było z nim coś nie tak. Zawsze chwilę pogadał - opowiada pracownik miejscowej Żabki, którą Mieszko R. miał często odwiedzać.

Redakcja poleca

- On nie integrował się tak z ludźmi. Nie wychodził na imprezy, był cichy. Nigdy się nawet nie żalił nikomu, że ma jakiś problem. Był zdolny, ale chwilami zachowywał się tak jakby żył w innym świecie, jak obłąkany - opowiada jedna z koleżanek 22-latka, która prosi o zachowanie anonimowości.

Oglądaj

Sąd zdecydował ws. aresztu dla Mieszka R.

Sąd Rejonowy Warszawy Śródmieście w piątek zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Mieszka R. podejrzanego o morderstwo na UW. Obrońca 22-latka adwokat Marcin Zaborowski przekazał, że jego klient będzie odbywał areszt w zakładzie psychiatrycznym, który jest przy areszcie tymczasowym. Prokuratura Okręgowa poinformowała, że badania toksykologiczne nie wykazały, by podejrzany działał pod wpływem substancji chemicznych lub alkoholu.

Prok. Kamil Kowalczyk z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście podkreślił, że choroba psychiczna, jeżeli podejrzany choruje psychicznie, nie oznacza od razu niepoczytalności. - To wszystko okaże się na późniejszym etapie - mówił.

22-letni student prawa zaatakował w środę na kampusie UW siekierą 53-letnią portierkę, która zamykała drzwi do Audytorium Maximum. Kobieta zmarła na miejscu. Na pomoc ruszył jej 39-letni pracownik Straży UW, któremu napastnik również zadał dotkliwe rany. Mężczyzna trafił do szpitala. Jego stan obecnie jest stabilny.

Źródło: Radio ZET/PAP/"Fakt"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET