`

Niezidentyfikowany obiekt rozbił się na Lubelszczyźnie. Prokuratura podała nowe informacje

2 min. czytania
07.09.2025 10:55
Obserwuj nas na Google

W miejscu znalezienia drona nie stwierdzono śladów eksplozji - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu Rafał Kawalec, odnosząc się do sobotniego upadku drona - prawdopodobnie przemytniczego - na polu w woj. lubelskim. Przyczyną rozbicia się maszyny mógł być brak paliwa.

Dron
fot. PAP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wstępne ustalenia przedstawiono w sprawie rozbicia drona.
  • Dlaczego rozbicie drona przypisywane jest brakowi paliwa.
  • Co wskazuje na to, że dron mógł być przemytniczy.
  • Które instytucje badają obecnie sprawę upadku drona w woj. lubelskim.

Niezidentyfikowany obiekt rozbił się w woj. lubelskim. Nowe informacje z prokuratury

Niezidentyfikowany obiekt rozbił się w sobotę po południu w miejscowości Majdan-Sielec na Lubelszczyźnie. To wieś zamieszkiwana przez ok. 200 mieszkańców i położonej ok. 50 km od granicy z Ukrainą. Służby poinformowały o wstępnych ustaleniach w sprawie zdarzenia. Zgłoszenie o znalezieniu szczątków policja otrzymała ok. godz. 17:30. Nikt nie ucierpiał.

Rzecznik prasowy resortu obrony Janusz Sejmej przyznał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że na Lubelszczyźnie rozbił się dron "nienoszący żadnych cech wojskowych".  Dodał, że jest to najprawdopodobniej dron przemytniczy. W niedzielę rano rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu Rafał Kawalec - także cytowany przez  PAP, - powiedział, że oględziny na miejscu zdarzenia będą kontynuowane także w niedzielę, m.in. z powietrza przy użyciu drona.

Redakcja poleca

Według wstępnych ustaleń znaleziona w sobotę maszyna była lekkiej konstrukcji, z tworzywa przypominającego styropian. - Dron został zabezpieczony, będzie przedmiotem badań przez biegłych specjalistów. Na miejscu nie stwierdzono śladów eksplozji. Jedną z wersji braną pod uwagę jest to, że przyczyną rozbicia się maszyny był brak paliwa - dodał rzecznik. Sprawę bada na ten moment Prokuratura Rejonowa w Tomaszowie Lubelskim. Prawdopodobnie w poniedziałek śledztwo przejmie Prokuratura Okręgowa w Zamościu.

Śledczy ustalają m.in. rodzaj drona, do czego mógł on służyć, w jaki sposób znalazł się w tym miejscu, z jakiego kierunku nadleciał. Starosta tomaszowski Henryk Karwan przekazał, że obiekt spadł na pole, ok. 500 metrów od zabudowań. - Bez względu na to, jaki to był dron, niestety nie został wcześniej wykryty przez specjalistyczne systemy. Jako powiat przygraniczny obawiamy się takich działań prowokacyjnych, zaczepnych, sprawdzających. Strach jest na pewno dużo większy niż w głębi kraju - przyznał starosta.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET