`

Nowacka szykuje rewolucję w edukacji seksualnej. Na to nie odważył się żaden rząd

2 min. czytania
24.10.2024 09:00
Obserwuj nas na Google

W Ministerstwie Edukacji Narodowej trwają prace nad nowym przedmiotem szkolnym, w którym znajdą się elementy edukacji seksualnej. – To jest przełom – mówi w rozmowie z "Newsweekiem" znany seksuolog i pedagog prof. Zbigniew Izdebski. Z kolei przeciwnicy zapowiadanych zmian grzmią o "śmiertelnym zagrożeniu dla społeczeństwa".

Barbara Nowacka
fot. Adam Burakowski/East News

Edukacja seksualna w szkołach. Znany seksuolog: to jest przełom

Jak zapowiadała ministra edukacji Barbara Nowacka, od września 2025 roku edukacja zdrowotna zastąpi wychowanie do życia w rodzinie. Nowy przedmiot będzie nauczany w klasach IV-VIII szkół podstawowych, a także w klasach I-III szkół ponadpodstawowych – liceów ogólnokształcących, techników i branżowych szkół I stopnia. – Powołałam zespół ekspertów, który wypracuje podstawy programowe nowego przedmiotu. Koordynatorem zespołu został prof. Zbigniew Izdebski, doświadczony pedagog, seksuolog, nauczyciel akademicki – mówiła szefowa MEN w kwietniu br. Podkreślała, że edukacja zdrowotna będzie obejmować zagadnienia zdrowia psychicznego, fizycznego, a także kwestie zdrowego odżywiania, profilaktyki, problemu uzależnień oraz edukacji seksualnej.

"Newsweek" dotarł do szczegółów projektu podstawy programowej z edukacji zdrowotnej, który ma zostać oficjalnie zaprezentowany na początku listopada. "Uczniowie mają zrozumieć, co to jest popęd seksualny i jakie jest jego źródło i rozmawiać o tym, co oznacza dojrzewanie płciowe i jak się do tych zmian przygotować" – pisze tygodnik. – To jest przełom. Tego się nie udawało przewalczyć od trzydziestu lat – komentuje prof. Zbigniew Izdebski. – Nie będzie ingerencji w światopogląd uczniów. Dostarczymy im wiedzy, na podstawie której dokonają własnych wyborów – dodaje.

Redakcja poleca

Na lekcjach o inicjacji seksualnej i prezerwatywach

Zgodnie z nowymi założeniami "szkoła ma przygotować dzieci i młodzież do podejmowania własnych decyzji dotyczących inicjacji seksualnej". Uczniowie starszych klas mają zapoznać się z dostępnymi metodami antykoncepcji, w tym z instrukcją zakładania prezerwatyw. "To coś, co do tej pory nie mieściło się w głowach nauczycieli i na co nie mieli przyzwolenia w szkole nawet aktywiści z organizacji pozarządowych" – zauważa "Newsweek".

– Do tej pory uświadamialiśmy uczniów na różnych przedmiotach o tym, co jest zdrowe w kontekście fizycznym, mówiliśmy też o zdrowiu psychicznym. Człowiek to również istota seksualna, a o tym dotąd szkoła niemal milczała. Po latach pracy naukowej spełniły się moje marzenia – podkreśla prof. Izdebski.

Działaniom MEN sprzeciwiają się konserwatywne organizacje. Ordo Iuris rozpoczęło zbiórkę podpisów pod petycją o pozostawienie w podstawie programowej WDŻ. Nowy przedmiot nazywa "antyrodzinną, permisywną edukacją seksualną pod pozorem nauki o zdrowiu". Fundacja Pro–prawo mówi o promocji "rozwiązłości i wulgarności" i "śmiertelnym zagrożeniu dla całego naszego społeczeństwa".

Źródło: Radio ZET/"Newsweek"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET