Nowe zakazy i kary nad Bałtykiem. Można zapłacić nawet kilkaset złotych
W nadmorskich miejscowościach oburzenie turystów wywołują zakazy i kary związane ze smażeniem ryb. W jednym z regulaminów można przeczytać, że "w domkach obowiązuje zakaz chodzenia w butach na obcasie, a także bezwzględny zakaz palenia tytoniu oraz smażenia ryby". O drakońskich karach nad Bałtykiem pisze Wirtualna Polska.
W związku z wysokimi cenami w nadmorskich restauracjach wielu turystów decyduje się na kupno świeżej ryby i jej samodzielne przyrządzanie w wynajętej kwaterze. Właściciele apartamentów mocno się temu sprzeciwiają i wprowadzają dotkliwe kary finansowe.
O licznych przypadkach nowych zakazów i kar w nadmorskich miejscowościach pisze Wirtualna Polska. W jednym z apartamentów w Mielnie właściciel wprowadził do regulaminu "zakaz smażenia ryb pod groźbą kary w wysokości 2000 zł". Niedaleko miasta dwie firmy oferujące domki na wynajem wpisały: "złamanie zakazu smażenia ryb [...] oznacza zgodę na pokrycie kosztów dearomatyzacji domku letniskowego w wysokości 1100 zł".
600 zł kary za usmażenie ryby? Dotkliwe zakazy nad morzem
Dochodzi nawet do tak absurdalnych sytuacji, że zakazy wprowadzają firmy, które w swojej ofercie chwalą się bliskością przystani i możliwością kupna świeżej ryby wyłowionej prosto z morza. W regulaminie noclegów z Ustronia Morskiego można przeczytać, że "w domkach obowiązuje zakaz chodzenia w butach na obcasie, a także bezwzględny zakaz palenia tytoniu oraz smażenia ryby". Kara? 500 zł.
W Łebie i Władysławowie można zapłacić 300 zł kary, ale już w Jastarni to nawet 600 zł. "Złamanie tego zakazu jest równoznaczne z wyrażeniem zgody [...] na pokrycie kosztów w wysokości 500 złotych" - brzmi treść regulaminu ze Stegny. Z kolei w Pobierowie właściciel domu gościnnego zabronił smażenia ryb - a nawet w ogóle "przygotowywania obiadów".
- Ten smród wchodzi w ściany, tynki, a kafelki są popryskane olejem. Tego się nie da doczyścić i wywietrzyć w ciągu kilku godzin. Tyle mamy czasu na sprzątanie, bo przy zmianie turnusów w weekendy następni goście już czekają - mówi Wirtualnej Polsce administrator apartamentów z Mielna.
Sezon letni to czas, na publikowanie w mediach społecznościowych "paragonów grozy", przedstawiających wysokie ceny w kurortach turystycznych w Polsce. Wielu uważa, że za absurdalnymi cenami stoi wyłącznie marża restauratora, który w dwa miesiące zamierza zarobić na roczne utrzymanie. Przedsiębiorcy tłumaczą jednak, że z powodu inflacji i rosnących kosztów pracy, nie mają innego wyjścia i muszą podnosić ceny.
RadioZET.pl/ Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET