Nowy przedmiot w szkołach. Uczniowie wypisują się na potęgę. "Nie dziwię się"
W planie lekcji uczniów pojawił się nowy przedmiot - edukacja zdrowotna. "Celem zajęć jest kształtowanie świadomości prozdrowotnych i wspieranie dobrostanu młodego pokolenia" - przekazało Ministerstwo Zdrowia. Wielu uczniów rezygnuje jednak z tych zajęć. - I nie dziwię im się - mówi portalowi RadioZET.pl pani Małgorzata z Wrocławia, mama nastoletniej Mai.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Edukacja zdrowotna w szkołach ma promować zdrowe nawyki i świadomość zagrożeń współczesnych, w roku szkolnym 2025/2026 przedmiot będzie nieobowiązkowy.
- We Wrocławiu wielu uczniów i rodziców decyduje się na rezygnację z zajęć, argumentując, że odpowiedzialność za zdrowy styl życia spoczywa głównie na rodzicach.
- Niektóre uczennice uważają, że młode pokolenie już jest świadome zdrowego stylu życia dzięki mediom społecznościowym i że podejmowane tematy są już szeroko omawiane poza szkołą.
Uczniowie masowo rezygnują z edukacji zdrowotnej. Dlaczego?
Jak przekazało we wrześniu Ministerstwo Zdrowia, edukacja zdrowotna została wprowadzona w celu "promowania zdrowych nawyków, zapobiegania chorobom cywilizacyjnym, budowania kompetencji psychospołecznych, a także rozwijania świadomości zagrożeń współczesnych". Przedmiot przeznaczony jest dla uczniów klas IV - VIII szkół podstawowych oraz szkół ponadpodstawowych. Lekcje odbywają się w wymiarze jednej godziny tygodniowo, przy czym dla uczniów klas ósmych będą trwać nie dłużej niż do końca stycznia danego roku szkolnego. Natomiast w szkołach ponadpodstawowych zajęcia prowadzone będą w klasach I i II, II i III lub I i III. Z komunikatu Ministerstwa Zdrowia wynika, że na edukacji zdrowotnej uczniowie dowiedzą się m.in.:
- czym jest zdrowy styl życia,
- jak radzić sobie ze stresem i emocjami,
- jak wzmocnić poczucie własnej wartości,
- gdzie szukać pomocy w sytuacjach kryzysowych,
- jak rozpoznawać współczesne zagrożenia.
Przedmiot w roku szkolnym 2025/2026 będzie nieobowiązkowy, rodzice lub pełnoletni uczniowie będą mogli zgłosić dyrektorowi szkoły pisemną rezygnację z udziału w tych zajęciach. We Wrocławiu bardzo dużo osób zdecydowało się na taką opcję. - W klasach 4-5 w zajęciach z edukacji zdrowotnej będzie uczestniczyła na pewno mniej niż połowa uczniów. W klasach ósmych, przykładowo, na 23 uczniów na edukację zapisało się tylko 9. W innej ósmej klasie na 26 uczniów nie zapisał się nikt - powiedziała w rozmowie z portalem TuWroclaw.com Małgorzata Korczyńska, wicedyrektorka Szkoły Podstawowej nr 10 przy ul. Inflanckiej. Podobnie jest w szkole przy ul. Borowskiej, gdzie na nowy przedmiot zapisało się zaledwie kilka osób z każdej klasy.
Dlaczego uczniowie rezygnują z edukacji zdrowotnej?
O zdanie na temat nowego przedmiotu postanowiliśmy zapytać m.in. rodziców. Pani Małgorzata z Wrocławia o rezygnacji z edukacji zdrowotnej rozmawiała z nastoletnią córką. - Początkowo miałam wątpliwości, Majka przekonywała mnie jednak, że większość jej koleżanek się z tego wypisuje. I, jak tak dłużej o tym pomyślałam, to nie dziwię im się - opowiada nam kobieta. - Uważam, że za kształtowanie zdrowego stylu życia dziecka, jego rozwój psychiczny, stabilność samooceny i tak dalej odpowiadają przede wszystkim rodzice. To na nas spoczywa ta odpowiedzialność - i to od samego początku. Jeśli dziecko wychowywało się w złych warunkach, nie miało wsparcia, przykładu od rodziców i możliwości szczerej rozmowy, to nagle godzina zajęć tygodniowo to w cudowny sposób zmieni? No nie. Wolę, żeby Majka ten czas poświęciła na rower, spacer czy czytanie ulubionej książki, niż przesiadywała jeszcze dłużej w ławce ze zgiętym kręgosłupem. Zdrowy styl życia - jak najbardziej, ale lepiej go uczyć w praktycznej formie - twierdzi pani Małgorzata.
O opinię na ten temat zapytaliśmy również 16-letnią uczennicę z Wrocławia. - Wypisałam się z tego za zgodą rodziców. Uważam, że w programie są ważne zagadnienia, ale czy zdrowy styl życia wymaga dodatkowego promowania? W mediach społecznościowych aż się roi od tego, każdy teraz chodzi na siłownię i je owsiankę na śniadanie, na Instagramie i TikToku wszędzie widzimy fit infuencerki. Raczej moje pokolenie idzie w tym kierunku a nie objada się fastfoodami - mówi nam Natalia. - Podobnie jest w sumie ze zdrowiem psychicznym. Nikt już nie jest piętnowany za chodzenie na terapię, o depresji i innych zaburzeniach mówi się głośno i często, czasem aż mam przesyt. Nie wiem, czy młodzi ludzie potrzebują się jeszcze uczyć o tym w szkole, skoro wiemy naprawdę sporo, przynajmniej moim zdaniem - dodaje 16-latka.
Źródło: Radio ZET/TuWroclaw.com
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET