`

Nowy trend w Bieszczadach. Nietypowa atrakcja przyciąga tłumy turystów

3 min. czytania
07.10.2026 13:46
Obserwuj nas na Google

Solina ma niski poziom wody, a jezioro odsłania rozległe strefy przybrzeżne. W wielu miejscach Zalewu Solińskiego można spacerować tam, gdzie jeszcze niedawno było to niemożliwe. – Turyści chodzą, atrakcję mają – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą" Bogusław Paszko, sołtys Wołkowyi.

Jezioro
fot. Robert Neumann / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak spacer po suchym dnie Jeziora Solińskiego stał się atrakcją.
  • Co przyciąga turystów do wyschniętego dna zbiornika.
  • Jakie są funkcje Jeziora Solińskiego jako zbiornika zaporowego.

„Nowa atrakcja". Jezioro Solińskie przyciąga turystów

Nad Jeziorem Solińskim powstała „nowa atrakcja turystyczna" – spacer po suchym dnie zbiornika. Szczególnie widoczne jest to w Wołkowyi, gdzie na znacznym fragmencie brzegu wody obecnie nie ma. Lokalne media podają, że odsłonięte dno zbiornika przyciąga ostatnio dużo uwagi. W miniony weekend można tam było spotkać turystów, którzy spacerowali po pozbawionych wody fragmentach akwenu, fotografując okolicę.

– To miejsce stało się nową atrakcją turystyczną. Wszyscy wyruszyli z łopatami, wykrywaczami metalu. Szukają złota, skarbów, tajemnic po dawnej zalanej wsi – mówi z przymrużeniem oka autor jednego z nagrań opublikowanych w sieci. W rzeczywistości większość osób po prostu spaceruje po terenach, które niedawno były niedostępne. – Nikt tu nie chodzi z wykrywaczem metalu. Wyschnięte dno przyciąga turystów, którzy sobie tu spacerują. Dla nich to atrakcja, ale poszukiwań tu nikt nie prowadzi – zapewnił sołtys Wołkowyi Bogusław Paszko, cytowany przez „Gazetę Wyborczą". 

„Na dnie jeziora są pozostałości po wsiach"

Tymczasem eksperci przekonują, że okolice Zalewu Solińskiego to potencjalnie bardzo ciekawe miejsce do poszukiwań. – Bieszczady to historia I i II wojny światowej, były tu prowadzone działania wojenne, można natrafić na coś niebezpiecznego. Na dnie jeziora są pozostałości po wsiach, ale też przedmioty, które zgubił ktoś, kto płynął po zalewie łódką – stwierdził w rozmowie z „GW" Sławomir Worek, prezes Stowarzyszenia Eksploracyjno-Historycznego „Galicja". – Są też dużo starsze stanowiska archeologiczne z epoki żelaza, brązu. Tereny te zostały zalane i nigdy nie było tam badań archeologicznych. Nie wiemy więc, co tam jest dokładnie  – dodał.

Grupa nie prowadzi jednak poszukiwań na dnie jeziora, bo przed przystąpieniem do jakichkolwiek działań uzyskuje najpierw zgodę właściciela gruntu i konserwatora zabytków. – Nigdy też nie słyszałem, by któraś z legalnie działających grup dostała pozwolenie na ten zbiornik – podkreślił Sławomir Worek. Do krośnieńskiej delegatury Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków nie zgłoszono zamiaru prowadzenia poszukiwań na dnie Zalewu Solińskiego. Jeśli ktoś się tam pojawi z wykrywaczem metalu, będzie to nielegalne. 

Jezioro Solińskie wysycha?

Jednocześnie w mediach społecznościowych pojawiają się głosy zaniepokojonych internautów, którzy twierdzą, że „Solina wysycha". Odsłonięte rozległe strefy przybrzeżne to efekt przedłużającej się niżówki hydrologicznej, a także gospodarki retencyjnej. Od pół roku nie zaobserwowano większych dopływów do zbiornika.

Oprócz tego woda ze zbiornika zasila San, aby zapewnić możliwość korzystania z ujęć między innymi w Sanoku, Dynowie, Przemyślu, Jarosławiu i Nisku. Co sekundę wpływa do zalewu metr sześcienny wody na sekundę, za to odpływa aż siedem i pół metra. Zrzuty służą również utrzymaniu życia biologicznego w dolnym biegu rzeki.

Redakcja poleca

Co istotne, Jezioro Solińskie jest sztucznym zbiornikiem zaporowym. Dyrektor Zespołu Elektrowni Wodnych Solina-Myczkowce Piotr Walko, cytowany przez Onet, podkreśla, że jego zadania obejmują łagodzenie i zatrzymywanie fal powodziowych, produkcję energii elektrycznej oraz świadczenie usług dla Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Kolejną funkcją jest podwyższanie minimalnych przepływów w rzece, realizowane właśnie teraz.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza/Onet

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET