Nurkowie dokonali sensacyjnego odkrycia pod Warszawą. Przez lata leżał na dnie rzeki
W Narwi, w okolicach Twierdzy Modlin, odkryto wrak należącego do Marynarki Wojennej II RP okrętu "Hetman Żółkiewski". W polskich barwach służył w latach 1920-1939. Zatopiono go wraz z innymi jednostkami flotylli rzecznej, by nie wpadł w ręce Niemców.
Wrak okrętu "Hetman Żółkiewski" odkryty w Narwi
Odkrycia dokonano w pierwszy weekend października w wodach Narwi w okolicach Spichlerza Banku Polskiego, jednego z najsłynniejszych obiektów wchodzących w skład dawnej Twierdzy Modlin. Przed wojną znajdował się tu m.in. skład sprzętowy polskiej Marynarki Wojennej. W tym miejscu we wrześniu 1939 r. zatopiono także inne jednostki wchodzące w skład flotylli rzecznej oraz sprzęt wojskowy. - Wszystkie tajemnice polskiej marynarki zostały tam zatopione, aby nie wpadły w ręce Niemców - powiedział w rozmowie z PAP Sławomir Kaliński, współodkrywca wraku.
Autorami odkrycia są członkowie Grupy Eksploracyjno-Poszukiwawczej Triglav - GEPST, którzy koncentrują się na poszukiwaniach cennych zabytków w okolicach Twierdzy Modlin oraz badaniu jej historii. Kaliński pierwszą ekspedycję w okolice spichlerza zorganizował jeszcze w 2010 roku. - Jednak o sprawie "Żółkiewskiego" nie wiedziałem, aż do momentu w którym zadzwonił do mnie Mariusz Szymański, znany jako "Fryzjer z Gdyni", który samodzielnie skonstruował płetwy do nurkowania dla jednostek specjalnych i odrestaurował słynną mini łódź podwodną "Błotniaka". Współpracę z Mariuszem rozpocząłem w 2018 roku i wspólnie rozpoczęliśmy poszukiwania. Ma ogromną wiedzę na temat nurkowania, która pozwala na nurkowanie w tak trudnych warunkach jak w Narwi. Woda tam jest nieprzejrzysta, a na dnie można natknąć się na niebezpieczne blachy - wyjaśnił Kaliński.
Nie wiadomo w jakich dokładnie okolicznościach okręt został zatopiony, ani też jaką rolę odgrywał we wrześniu 1939 roku. Był jednak często mylony z inną jednostką. - To dzięki Archiwum Statków wiemy, że w wodach Narwi znajduje się holownik uzbrojony "Hetman Żółkiewski", którego nie można mylić ze statkiem sztabowym "Żołkiewskim", który służył w innym miejscu. Długo borykaliśmy się z tym problemem i myleniem tych dwóch statków, między innymi w haśle na Wikipedii - dodał współodkrywca wraku.
"Żółkiewski" przed laty pływał w polskiej Marynarce Wojennej
"Hetman Żółkiewski" to okręt, który w polskich barwach służył w latach 1920-1939. Jego historia sięga jednak znacznie wcześniej. Parowiec został zbudowany w 1887 r. w Warszawie dla przedsiębiorstwa Żegluga Parowa Maurycego Fajansa, i ochrzczony imieniem "Henryk". Służył w żegludze wiślanej. Zabierał około 150 pasażerów i 25 ton ładunku. Pod koniec XIX w. sprzedany został w głąb Rosji, jego właścicielem zostało Towarzystwo Fastowskiej Kolei Żelaznej. Od 1899 r. był eksploatowany przez armatorów z Bobrujska. Pływał po Prypeci jako "Zwiezda" ("Gwiazda").
W rękach polskich żołnierzy okręt znalazł się 27 kwietnia 1920 r. w Czarnobylu, podczas polsko-ukraińskiej ofensywy na Kijów. W maju wszedł w skład tworzącej się Flotylli Pińskiej. Zaledwie w kilka tygodni został samozatopiony w Pińsku, podczas ofensywy bolszewików. Wkrótce okręt został podniesiony przez sowietów i odzyskany przez Polaków jesienią 1920 r. Początkowo służył jako pływające koszary. W maju 1921 r. uruchomiono maszynę parową i nadano nazwę "Gwiazda". Pierwszym dowódcą został kmdr por. Dominik Małecki. W kwietniu 1922 r. został zakwalifikowany jako uzbrojony statek holowniczy Flotylli Pińskiej jako ORP "Hetman Żółkiewski".
Kaliński dodał, że jako jeden z pierwszych tego rodzaju tezy stawiał badacz lokalnej historii, zmarły w 2014 r. Edward Rak. Zbierał relacje żołnierzy września 1939, którzy twierdzili, że to tam zatapiali sprzęt wojskowy, aby nie wpadł w ręce Niemców. - Na podstawie tych przekazów zacząłem badać tę sprawę. To, że Wojsko Polskie zatopiło tam jednostki pływające oraz być może technologię marynarki wojennej to nasza teoria, czyli moja, Mariusza Szymańskiego i Łukasza Kucharskiego, który jest wiceprezesem Grupy Eksploracyjno-Poszukiwawcza Triglav - powiedział.
Po latach udało się zidentyfikować zatopiony okręt
- To właśnie Łukasz dotarł do dokumentów, potwierdzających że składnice polskiej Marynarki Wojennej znajdowały się też w Forcie nad Wisłą (ciężkie karabiny maszynowe do jednostek morskich) w nieistniejącym już Forcie Ostrołęka - tam gdzie znajduje się stacja Modlin - w którym były składowane torpedy i bomby głębinowe i w Forcie I w Zakroczymiu (tam były miny morskie i rzeczne). Odnalezienie tych dokumentów przez Łukasza i informacja o tym, że składnice polskiej Marynarki Wojennej były w Modlinie do września 1939 r., tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że to wszystko zostało zatopione w Narwi pod spichlerzem - dodał Kaliński.
Identyfikacja "Żółkiewskiego" zajęła odkrywcom około trzech lat. - Na nasze postępy wpływał kapryśny charakter Narwi, stan jej wody oraz przemieszczające się dno. Czasami elementy tych statków są zasypane piaskiem lub żwirem - powiedział współodkrywca statku. Na zdjęciach sonarowych widocznych było sześć zatopionych jednostek. - Jedna z nich odróżnia się od pozostałych ponieważ spoczywa na dnie wzdłuż biegu Narwi, około 50 metrów od brzegu. Dziób jest skierowany w stronę mostu Pancera, a rufa w kierunku ujścia Narwi do Wisły. Widoczne były również pancerne bulaje typowe dla jednostek bojowych oraz elementy silnika i kotła parowego - dodał Kaliński.
5 października współpracujący z Mariuszem Szymańskim nurek Artur Sobczak znalazł tabliczkę znamionową, która nie pozostawiła wątpliwości, którym z okrętów jest "Żółkiewski". Wrak nosi ślady eksplozji i jest wbity w dno rzeki na około 3-4 metry. - Wydobycie nawet części jego elementów to karkołomne wyzwanie - nie krył Kaliński. Artefaktami z "Żółkiewskiego" ma być także zainteresowane Muzeum Marynarki Wojennej, które nie posiada żadnych eksponatów związanych z flotyllami rzecznymi II RP.
Źródło: Radio ZET / PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET