Tajemnicze odkrycie polskich nurków na dnie Bałtyku. "Jego historia się urywa"
Niedawno głośno było o odkryciu polskich nurków z grupy Baltictech, którzy przy szwedzkim wybrzeżu natrafili na wrak statku z XIX wieku. Jak się okazuje, to nie ostatni skarb na dnie Bałtyku, na jaki trafiła ekspedycja nurków z Gdyni.
Wrak parowca na dnie Bałtyku
Gdyńska grupa Baltictech poinformowała o nowym odkryciu. Tym razem doszło do niego kilkadziesiąt kilometrów od Władysławowa. Ekspedycja nurków w składzie Tomasza Stachury i Bartłomieja Pitali postanowiła wykorzystać dobrą pogodę i wypłynąć poza polskie wody terytorialne. To tam natrafili na wrak parowca. "Sezon na odkrycia nadal trwa. Korzystając z dobrej pogody, postanowiliśmy sprawdzić z Bartłomiejem Pitalą parę pozycji, dosyć głęboko i daleko. Jedna z pozycji była nam znana od lat, ale zawsze było coś ważniejszego do zrobienia. No i w końcu nadszedł ten dzień, że wskoczyliśmy do wody. Wrak leży na 96 metrach na północ od Władysławowa. Poza polskimi wodami terytorialnymi. Na sonarze rysował całkiem ciekawie. A na dnie było jeszcze lepiej. Przejrzystość była całkiem dobra i było stosunkowo niewiele sieci. Wrak ma dobrze zachowaną nadbudówkę i jedną dużą ładownię. Leży lekko przechylony na lewej burcie" - napisał na swoim profilu na Facebooku Tomasz Stachura z grupy Baltictech.
Jak się okazuje, historia parowca jest mocno tajemnicza. Ostatni ślad po statku urywa się w latach 40. XX wieku. Nurkowie z grupy Baltictech obiecują, że przeprowadzą dokładne śledztwo w tej sprawie. "Pod sam koniec nurkowania Bartek wypatrzył dzwon, a po przeczyszczeniu ręką ukazał nam się napis ILSE 1929 (...) Pierwsza informacja jest taka, że to szwedzki parowiec, którego losy są do dziś nieznane, a jego historia urywa się w archiwach na 1941 roku" - wyjaśnił Stachura. Nagranie z akcji schodzenia do wraku zostało udostępnione przez nurków na platformie Youtube.
To niejedyne odkrycie nurków z Gdyni
O grupie nurków Baltictech zrobiło się głośno kilka miesięcy temu, kiedy u wybrzeża Szwecji natrafili na wrak statku z XIX wieku. Równie ciekawa, co sam statek, okazała się jego zawartość. Na pokładzie odnaleziono m.in. skład szampana, który prawdopodobnie miał trafić na dwór samego cara Rosji. Niestety podczas ostatniej wizyty członków grupy na statku okazało się, że został on ograbiony przez nieznanych sprawców. "Wrak został już odwiedzony przez nurków. Wiele rzeczy jest rozrzuconych, a parę butelek szampana zniknęło" - relacjonował Stachura. Na ten moment wiadomo, że grupa pozostaje w kontakcie ze szwedzką administracją i będzie kontynuowała badania.
Źródło: Radio ZET/ Tomasz Stachura Facebook
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET