Obława za Tadeuszem Dudą. "W 9 na 10 sytuacji tak to wygląda, ale ten przypadek jest inny"
- Mamy do czynienia z trudnym przeciwnikiem. To kłusownik, doskonale zna teren. To też człowiek zacięty, przebiegły - tak o sprawcy strzelaniny w Starej Wsi k. Limanowej mówi były wieloletni policjant i były rzecznik Komendanta Głównego Policji Dariusz Nowak.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podjęła policja w poszukiwaniach Tadeusza Dudy.
- Dlaczego były policjant Dariusz Nowak uważa ten przypadek za szczególny.
- Co może świadczyć o "przebiegłości" poszukiwanego
- Dlaczego obława w Starej Wsi jest tak trudna.
Stara Wieś. Obława za Tadeuszem Dudą
W Starej Wsi (woj. małopolskie) od piątku trwa obława za 57-letnim Tadeuszem Dudą, podejrzewanym o zabójstwo córki i zięcia oraz usiłowanie zabójstwa teściowej. Policjanci z całego kraju przeszukują lasy, ale i domy na Limanowszczyźnie. Kontrolowane są również samochody w tym rejonie. W niedzielę ważny komunikat ws. poszukiwań mężczyzny opublikowała Małopolska Policja. Zaapelowała w nim o nieutrudnianie pracy funkcjonariuszom w związku z obławą na 57-latka oraz stosowanie się do ich poleceń i "niezbliżanie się do miejsca działań policjantów".
Były wieloletni policjant i były rzecznik Komendanta Głównego Policji Dariusz Nowak w rozmowie z PAP przyznał, że takiej historii, jak ta w Starej Wsi, nie było od dawna. Jego zdaniem 9 na 10 podobnych przypadków kończy się samobójstwem sprawcy. Jak mówił, człowiek, "frustrat", który dokonuje podobnych zbrodni i ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, kiedy już dochodzi do siebie i przychodzi chwila refleksji, idzie do "przysłowiowego lasu i kończy ze sobą".
- W 9 na 10 przypadków tak to wygląda, ale ten przypadek może być inny, osobowość tego człowieka jest inna. [...] On jest zacięty, przebiegły, to trudny przeciwnik - ocenił, uzasadniając swoją tezę m.in. tym, że poszukiwany jest kłusownikiem. - Czyli u niego występuje taka wrodzona czy nabyta przebiegłość [...], jego myślenie polega na tym, żeby złapać zwierzynę, żeby być lepszym - mówił Nowak.
Po drugie, mężczyzna doskonale zna las. - Zna miejsca, gdzie chodzą zwierzęta, gdzie można się przyczaić. Przypuszczalnie ma tam skrytki - wyjaśniał Nowak. Przypominał, że w limanowskich lasach od 1939 roku do lat 50. mocno działała partyzantka. - Partyzanci ukrywali się w tych lasach. Nikt ich nie znalazł. To były całe oddziały, a tu jest jeden człowiek znający świetnie las - zwrócił uwagę. Jego zdaniem, jeśli ktoś obecnie źle ocenia działania policji, to nie zna realiów pracy w takich warunkach. - Znalezienie kogoś w takim lesie, to jak szukanie igły w stogu siana - dodał b. funkcjonariusz.
"On już nie ma nic do stracenia. Życie już się dla niego skończyło"
W akcji biorą udział dodatkowe siły policyjne z oddziałów prewencji i kontrterroryści z innych województw. Według Nowaka fakt ten świadczy o tym, że policja nie ma wyraźnego punktu zaczepienia i nie wie, gdzie mężczyzna może przebywać. Jednak, jeśli sprawca rzeczywiście w sobotę w nocy pojawił się w Starej Wsi i to on oddał strzał, to można mówić o dużym kroku naprzód w kierunku zatrzymania go. Teraz - jak mówił Nowak - jest "zawężony obszar poszukiwań i trzeba powoli, stosując tzw. kocioł, czyli obstawiając cały teren, odnaleźć go"
- W tego rodzaju pościgach, obławach przelicza się, ile taki człowiek może przejść, itd. Teraz na pewno taki promień, "kocioł", jest zrobiony i teraz policjanci krok po kroku przeszukują teren - podkreślał Nowak. Jak zaznaczył, policjanci muszą być szczególnie czujni, bo jeśli 57-latek rzeczywiście w sobotnią noc oddał strzał, to oznacza, że jest zdolny do wszystkiego, a jako kłusownik wyposażony w karabin z lunetą może oddać celny strzał z odległości jednego kilometra. Może też stosować różne fortele, zasadzki.
- Myślę, że myślenie tego człowieka może już polegać na tym, że nie ma nic do stracenia, bo i tak życie już się dla niego skończyło, ale jeszcze zanim zginie, to pokaże na co go stać - powiedział Dariusz Nowak. Jego zdaniem ujęcie poszukiwanego może być kwestią kilkunastu godzin.
Tadeusz Duda poszukiwany. Jest podejrzewany o podwójne morderstwo
Obława na 57-letniego mężczyznę, który miał śmiertelnie postrzelić swoją córkę i zięcia, a także ranić swoją teściową, trwa od piątku. W akcji bierze udział co najmniej kilkuset funkcjonariuszy oraz policyjne śmigłowce i drony. Policja zaapelowała do lokalnej społeczności o ostrożność i nieopuszczanie domów. Według ustaleń śledczych mężczyzna w piątek ok. godz. 10:30 najpierw strzelił do swojej teściowej w jednym z domów w miejscowości Stara Wieś.
Następnie w oddalonym o pół kilometra domu miał zastrzelić 26-latkę córkę oraz jej 31-letniego męża. W chwili ataku w domu było również roczne dziecko pary - nic mu się nie stało. Teściowa trafiła do szpitala, gdzie przeszła operację ratującą życie. Po zabójstwie porzucił swoje auto i miał uciec w kierunku pobliskiego lasu. Postać przypominającą posturą uciekiniera policja ponownie zobaczyła w Starej Wsi, w rejonie zabudowań, w sobotę w nocy. Miał wówczas oddać strzał. 57-latek miał dozór policyjny i zakaz kontaktowania się z rodziną.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET