Ogromne pieniądze i kontrowersje wokół księdza. Jest decyzja prokuratury
Prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące nieprawidłowości finansowych w Hospicjum św. Wawrzyńca w Gdyni. Śledczy badali, czy dyrektor placówki mógł dopuścić się wyrządzenia jej znacznej szkody majątkowej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie hospicjum w Gdyni.
- Jakie zarzuty były kierowane pod adresem księdza Grzegorza Milocha.
- Co twierdziła wolontariuszka o niemoralnej propozycji księdza.
- Dlaczego posłanka Anita Kucharska-Dziedzic zwróciła się do Prokuratora Generalnego.
Hospicjum św. Wawrzyńca w Gdyni. Prokuratura umorzyła śledztwo
Prokuratura zdecydowała o umorzeniu śledztwa w sprawie nieprawidłowości w Hospicjum św. Wawrzyńca w Gdyni - dowiedziało się Radio ZET. Przypomnijmy, że w sprawie chodziło o rzekome przywłaszczenie pieniędzy pochodzących ze zbiórek i darowizn oraz czerpanie korzyści osobistych z wypożyczania sprzętu należącego do placówki. Mowa była o kwocie nawet 500 tys. złotych.
Zawiadomienie w tej sprawie, jeszcze w 2023 roku, wpłynęło do prokuratury w Gdyni. Ta jednak szybko zdecydowała się przekazać śledztwo prokuratorom z Pucka. Ci z kolei podjęli decyzję, że sprawę umorzą. Ostatecznie nikt nie usłyszał żadnych zarzutów.
Zarzuty pod adresem księdza formułowały między innymi osoby współpracujące z hospicjum. Pojawiały się na przykład doniesienia, że duchowny miał przyjmować nieewidencjonowane koperty z datkami od wiernych. Prokuratura sprawdzała również doniesienia o nieprawidłowościach przy rozliczaniu pieniędzy składanych do puszek podczas zbiórek oraz o możliwym nieprzekazywaniu do kasy hospicjum wszystkich datków, w tym także tych napływających z zagranicy.
Duchowny miał składać "niemoralne propozycje"
Warto przypomnieć, że sam ks. Grzegorz Miloch od początku całą sprawę określał mianem pomówienia. Przekonywał też, że w Hospicjum nie dochodziło do żadnych nadużyć. O całej sprawie Radio ZET informowało już w 2023 roku. Po publikacji artykułu na ten temat zgłosiła się kobieta, która od lat działała jako wolontariuszka w Trójmieście.
- Całe lata zbierałam pieniądze w różnych zbiórkach i na różne cele. Odeszłam, dopiero gdy ksiądz Miloch złożył mi niemoralną propozycję korupcyjną - mówiła. Kobieta przez lata organizowała dla Hospicjum wydarzenia, na których sprzedawano różne przedmioty przekazane na aukcje charytatywne.
Przytaczała też sytuację, w której ksiądz miał proponować jej zyski rzędu 5-15 proc. "Dogadamy się" - miał mówić do kobiety. - Ze łzami w oczach powiedziałam mu wtedy, że jeszcze się waham, ze względu na dobro dzieci, ale po zaproponowaniu mi tak nieuczciwego układu, nie chce mieć z nim nic wspólnego - mówiła nasza informatorka.
Posłanka Lewicy zbulwersowana
Sprawa zbulwersowała też posłankę Anitę Kucharską-Dziedzic. Ta zwróciła się do Prokuratora Generalnego Adama Bodnara z prośbą o przyłączenie się do śledztwa i zbadanie ujawnionych przez media wątków. Warto zaznaczyć, że posłanka sama jest założycielkom fundacji BABA, która niosła pomoc kobietom.
- Śledztwo trwa 10 miesięcy, mimo poważnych zarzutów prowadzi je mała pucka prokuratura lokalna. Takie sprawy należy prowadzić jak najszybciej, żeby zabezpieczyć wszystkie dowody - mówiła w 2024 roku w rozmowie z Radiem ZET posłanka Lewicy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET