Ogromne zwierzę pojawiło się znikąd, kierowca nie miał szans. Dramat na A1
58-letni kierowca zmarł w szpitalu po tym, jak zderzył się z łosiem na autostradzie A1. Nie wiadomo, jak zwierzę znalazło się na ruchliwej jezdni. Rzecznik lokalnego oddziału GDDKiA przekazał, że do wypadku doszło na odcinku zarządzanym przez koncesjonariusza.
W czwartek przed północą na autostradzie A1 w okolicach Nowej Wsi pod Toruniem doszło do makabrycznego wypadku. Z ustaleń policji dowiadujemy się, że kierujący samochodem marki Skoda 52-letni mieszkaniec Wrocławia najechał na łosia.
Na miejscu interweniowała policja, pogotowie ratunkowe oraz strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu, oraz Ochotniczej Straży Pożarnej w Lubiczu.
Toruń. Śmiertelny wypadek na A1. Kierowca zderzył się z łosiem
Mł. asp. Dominika Bocian z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu przekazała, że zwierzę stało na pasie ruchu. "Kierowca skody został przetransportowany do szpitala, gdzie niestety zmarł w wyniku poniesionych obrażeń. Zwierzę padło na miejscu" - dodała.
W sprawie tego tragicznego wypadku pojawia się dodatkowe pytanie. Mianowicie: Jak łoś znalazł się na autostradzie? Julian Dob, rzecznik prasowy regionalnego oddziału GDDKiA powiedział w rozmowie z portalem nowosci.com.pl: - Oczywiście, że wiemy o tym wypadku. Dostajemy raporty nawet o tym, że ktoś się na autostradzie zatrzyma, aby wymienić kolo.
- Autostrady są zabezpieczone, są tam również dolne i górne przepusty dla zwierząt. Do tego wypadku doszło jednak na odcinku zarządzanym nie przez nas, ale przez koncesjonariusza tego odcinka drogi - dodał Dob.
Dokładne przyczyny i okoliczności tego tragicznego zdarzenia wyjaśni teraz pod nadzorem prokuratura policja.
RadioZET.pl/nowosci.com.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET