`

Ojciec potrącił 4-latka. Wcześniej pod kołami jego auta zginął 10-miesięczny syn

2 min. czytania
17.08.2026 20:55
Obserwuj nas na Google

Na jednej z posesji w Boćkach (Podlasie) doszło do groźnego wypadku. Ojciec potrącił swojego 4-letniego syna. Okazało się, że trzy lata temu, także w sierpniu, pod kołami zginął jego 10-miesięczny syn. Wówczas sąd nadzwyczajnie złagodził karę.

LPR
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER – zdj. ilustracyjne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego ojciec potrącił 4-letniego syna przy cofaniu samochodu.
  • Jakie obrażenia odniósł 4-letni chłopiec po potrąceniu.
  • Co grozi ojcu za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo.

Dramat na Podlasiu. Ojciec potrącił 4-letniego syna

W niedzielę około godziny 9 policja otrzymała zgłoszenie, z którego wynikało, że na jednej z posesji w Boćkach (Podlasie) doszło, podczas cofania, do potrącenia małego dziecka – podaje TVN24. 4-laatek znalazł się pod kołami przyczepki, która była podczepiona do auta. Pomoc wezwał ojciec chłopca, który siedział za kierownicą. Na miejscu lądował śmigłowiec, którym 4-latek został przetransportowany do szpitala.

– Dziecko pozostaje pod opieką naszej kliniki. Na razie jest leczone z powodu stłuczenia płuc. Myślę, że nie będzie wymagało interwencji chirurgicznej – powiedziała w rozmowie z TVN24 prof. dr hab. Ewa Matuszczak z Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Ojciec chłopca został zatrzymany przez policję.

Do podobnego wypadku doszło 3 lata temu

47-latek tłumaczył, że zdarzenie to wynik nieszczęśliwego wypadku. Z jego relacji wynika, że wykonywał prace na swojej posesji, chciał przestawić samochód i nie wie, jak dziecko dostało się pod koła przyczepki. Jak przyznał, był przekonany, że chłopiec jest w domu. Mężczyzna przyznał się do winy, usłyszał już zarzut narażenia dziecka, nad którym sprawował opiekę, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Grozi mu kara pięciu lat pozbawiania wolności.

Redakcja poleca

Z ustaleń TVN24 wynika, że ten sam mężczyzna niemal trzy lata temu potrącił na tej samej posesji inne swoje dziecko. – Odkąd tu pracuję, spotkałem się pierwszy raz z czymś podobnym. Tamto zdarzenie miało miejsce trzy lata temu - 26 sierpnia, a to 16 sierpnia. Był to ten sam samochód terenowy. Z tym, że teraz dziecko zostało przejechane przez przyczepkę lekką podczepioną, a wówczas – bezpośrednio przez sam samochód – mówił w rozmowie z redakcją Adam Naumczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim.  

Rodzina wybierała się wówczas na lody. Gdy ojciec podjeżdżał samochodem bliżej domu, poczuł uderzenie. Okazało się, że potrącił swoje 10-miesięczne dziecko, które – raczkując – niezauważone przez nikogo wydostało się z domu na posesję. Niestety jego życia nie udało się uratować. Sąd drugiej instancji zmienił wyrok wobec ojca. Uznając, że okoliczności wypadku były wyjątkowe, a strata dziecka to przeżycie traumatyczne, nadzwyczajne złagodził karę. Skazał go na zapłatę dwóch tysięcy złotych grzywny.

Źródło: Radio ZET/TVN24

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET