Pacjent walczył o życie w szpitalu, zapłacił 1300 zł za parking. Placówka wyjaśnia
Przyjechał na SOR własnym samochodem i niespodziewanie trafił na oddział. Gdy po trzech dniach wrócił po auto, przy wyjeździe czekał go rachunek na ponad 1300 zł. Szpital już zapowiedział, że pacjent nie zapłaci ani złotówki.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego pacjent zapłacił 1300 zł za parking pod szpitalem.
- Jak szpital zamierza zareagować na skargę pacjenta.
- Co zrobił pacjent, aby opuścić parking bez pieniędzy.
- Jakie kroki planuje szpital wobec operatora parkingu.
1300 zł za parking pod szpitalem
Głośno w ostatnich dniach zrobiło się o sprawie pacjenta Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu. Mężczyzna miał problemy kardiologiczne i po konsultacji ze znajomym lekarzem, udał się na SOR własnym samochodem. Niespodziewanie okazało się, że sprawa jest poważniejsza, niż zakładał i musi zostać przyjęty na oddział, gdzie spędził trzy dni.
Po tym, jak został wypisany, skierował się na parking, wsiadł do auta i chciał wrócić do domu. Okazało się jednak, że opłata za parkowanie będzie go kosztować ponad 1300 złotych. Mężczyzna nie miał na koncie takiej kwoty, utknął więc na parkingu. W mediach relacjonował, że kilkukrotnie kontaktował się z operatorem przez interkom, błagając o wypuszczenie go ze względu na stan zdrowia - bezskutecznie.
Ostatecznie mężczyzna skontaktował się z pracodawcą, który przelał na jego konto środki niezbędne do opuszczenia parkingu. „Oddałem niemal połowę wypłaty za to, że walczyłem o życie w szpitalu" - napisał w wiadomości cytowanej przez „Głos Wielkopolski". Zapowiedział też, że złożył w tej sprawie reklamację.
Dyrektor szpitala zapewnia: Pacjent zostanie zwolniony z opłaty
Radio ZET zapytało o sprawę Stanisława Szczepaniaka, dyrektora USK w Poznaniu. Już na wstępie zapowiedział, że gdy reklamacja wpłynie do szpitala, zostanie uznana. - To wyjątkowa, pierwsza taka sytuacja od czasu wprowadzenia płatnego parkingu. Pacjent zostanie zwolniony z opłaty - zapewnił. Dodał, że gdyby mężczyzna zgłosił się do administracji szpitalnej w dniu, w którym wyjeżdżał ze szpitala, również otrzymałby takie zwolnienie.
Podkreślił jednak, że szpital dysponuje bardzo ograniczoną liczbą miejsc parkingowych. - To jest parking krótkoterminowy, w którym zwalnianie wszystkich miejsc jest kluczowe dla zapewnienia płynności i dostępu do nich dla jak największej liczby pacjentów - powiedział.
- Pacjenci, którzy w stanie nagłym zgłaszają się do szpitala i rzeczywiście w sposób niespodziewany są hospitalizowani, na pewno będą traktowani indywidualnie. Natomiast jeśli ktoś świadomie wybrał przyjazd do szpitala samochodem, zablokowanie miejsca na kilka dni, ograniczając w tym czasie wjazd innym pacjentom, to świadomie będzie decydował się na tę opłatę - przestrzegł dyrektor USK w Poznaniu.
Szpital chce wyjaśnień od operatora
Stanisław Szczepaniak odniósł się też do opisanej przez pacjenta relacji z operatorem parkingu. - Taki sposób kontaktu ze strony operatora jest oczywiście niedopuszczalny - ocenił.
- Przygotowujemy wystąpienie z żądaniem ustosunkowania się do tej sytuacji, tudzież wprowadzenia praktyk, które będą tę rozmowę z pacjentem prowadziły w zupełnie inny sposób - dodał.
Źródło: Radio ZET/„Głos Wielkopolski"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET