Pacjent walczył o życie w szpitalu, zapłacił 1300 zł za parking. Placówka wyjaśnia

2 min. czytania
16.07.2026 11:30
Obserwuj nas na Google

Przyjechał na SOR własnym samochodem i niespodziewanie trafił na oddział. Gdy po trzech dniach wrócił po auto, przy wyjeździe czekał go rachunek na ponad 1300 zł. Szpital już zapowiedział, że pacjent nie zapłaci ani złotówki.

Parking
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego pacjent zapłacił 1300 zł za parking pod szpitalem.
  • Jak szpital zamierza zareagować na skargę pacjenta.
  • Co zrobił pacjent, aby opuścić parking bez pieniędzy.
  • Jakie kroki planuje szpital wobec operatora parkingu.

1300 zł za parking pod szpitalem

Głośno w ostatnich dniach zrobiło się o sprawie pacjenta Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu. Mężczyzna miał problemy kardiologiczne i po konsultacji ze znajomym lekarzem, udał się na SOR własnym samochodem. Niespodziewanie okazało się, że sprawa jest poważniejsza, niż zakładał i musi zostać przyjęty na oddział, gdzie spędził trzy dni. 

Po tym, jak został wypisany, skierował się na parking, wsiadł do auta i chciał wrócić do domu. Okazało się jednak, że opłata za parkowanie będzie go kosztować ponad 1300 złotych. Mężczyzna nie miał na koncie takiej kwoty, utknął więc na parkingu. W mediach relacjonował, że kilkukrotnie kontaktował się z operatorem przez interkom, błagając o wypuszczenie go ze względu na stan zdrowia - bezskutecznie. 

Ostatecznie mężczyzna skontaktował się z pracodawcą, który przelał na jego konto środki niezbędne do opuszczenia parkingu. „Oddałem niemal połowę wypłaty za to, że walczyłem o życie w szpitalu" - napisał w wiadomości cytowanej przez „Głos Wielkopolski". Zapowiedział też, że złożył w tej sprawie reklamację.

Dyrektor szpitala zapewnia: Pacjent zostanie zwolniony z opłaty

Radio ZET zapytało o sprawę Stanisława Szczepaniaka, dyrektora USK w Poznaniu. Już na wstępie zapowiedział, że gdy reklamacja wpłynie do szpitala, zostanie uznana. - To wyjątkowa, pierwsza taka sytuacja od czasu wprowadzenia płatnego parkingu. Pacjent zostanie zwolniony z opłaty - zapewnił. Dodał, że gdyby mężczyzna zgłosił się do administracji szpitalnej w dniu, w którym wyjeżdżał ze szpitala, również otrzymałby takie zwolnienie. 

Redakcja poleca

Podkreślił jednak, że szpital dysponuje bardzo ograniczoną liczbą miejsc parkingowych. - To jest parking krótkoterminowy, w którym zwalnianie wszystkich miejsc jest kluczowe dla zapewnienia płynności i dostępu do nich dla jak największej liczby pacjentów - powiedział. 

- Pacjenci, którzy w stanie nagłym zgłaszają się do szpitala i rzeczywiście w sposób niespodziewany są hospitalizowani, na pewno będą traktowani indywidualnie. Natomiast jeśli ktoś świadomie wybrał przyjazd do szpitala samochodem, zablokowanie miejsca na kilka dni, ograniczając w tym czasie wjazd innym pacjentom, to świadomie będzie decydował się na tę opłatę - przestrzegł dyrektor USK w Poznaniu.

Szpital chce wyjaśnień od operatora

Stanisław Szczepaniak odniósł się też do opisanej przez pacjenta relacji z operatorem parkingu. - Taki sposób kontaktu ze strony operatora jest oczywiście niedopuszczalny - ocenił. 

- Przygotowujemy wystąpienie z żądaniem ustosunkowania się do tej sytuacji, tudzież wprowadzenia praktyk, które będą tę rozmowę z pacjentem prowadziły w zupełnie inny sposób - dodał. 

Źródło: Radio ZET/„Głos Wielkopolski"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET