Pierwszy taki projekt w Polsce. Zaskakujący sposób na walkę ze stresem. „Poruszające”

5 min. czytania
22.04.2026 15:23
Obserwuj nas na Google

W Kowanówku w Wielkopolsce Polacy opracowali terapię z wykorzystaniem owiec. Wrzosówki mają pomagać w walce ze stresem. To pierwszy taki projekt w kraju, a reakcje uczestników są entuzjastyczne. - Mamy już osoby, które przyjeżdżają do nas drugi, a nawet trzeci raz - wyjaśnia portalowi RadioZET.pl profesor dr hab. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Grupa osób spaceruje w parku, w tle pasące się owce na zielonej łące. Słońce wschodzi.
fot. Monika Bartkowiak, One Health Polska/Eliza Bartolik, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega projekt Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu we współpracy z One Health Polska.
  • Dlaczego wybrano wrzosówki do roli terapeutycznego stada owiec.
  • Jakie korzyści może przynieść uczestnikom terapia kontaktu z naturą.
  • Jak naukowcy oceniają skuteczność terapii z udziałem owiec.

Czy można leczyć pacjentów owcami? Okazuje się, że z powodzeniem. Terapeutyczne stado wrzosówek zostało powołane w Kowanówku nad rzeką Wełną nie do celów produkcyjnych, ale wyłącznie jako element interwencji terapeutycznej. Stworzyli je naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu we współpracy z One Health Polska. To unikalny i pionierski projekt w skali kraju. Stado funkcjonuje od końca 2025 roku, natomiast same przygotowania do projektu trwały ponad rok. Jak mówi nam biolog i ornitolog profesor dr hab. Piotr Tryjanowski, jego wyjątkowość polega na połączeniu kilku porządków: dobrostanu psychicznego człowieka, kontaktu z naturą, troski o dobrostan zwierząt, ochrony rodzimej rasy oraz myślenia w duchu One Health, czyli spojrzenia, w którym zdrowie ludzi, zwierząt i środowiska jest ze sobą ściśle powiązane.

Wybór padł na wrzosówkę nieprzypadkowo. To jedna z najstarszych polskich ras owiec, dobrze przystosowana do lokalnych warunków, odporna i niewymagająca. - Zależało nam też na rasie rodzimej, mocno osadzonej w polskim krajobrazie i dziedzictwie hodowlanym. Wrzosówki są zwierzętami spokojnymi, a jednocześnie wyrazistymi behawioralnie, co ma znaczenie zarówno praktyczne, jak i poznawcze. Nie oszukujmy się, są też po prostu piękne - podkreśla profesor Piotr Tryjanowski. - Owce idealnie nadają się do zooterapii (terapia z udziałem zwierząt - red.) ze względu na ich łagodną, spokojną naturę, strukturę społeczną i wrażliwość. Są zwierzętami stadnymi, a ludzie mogą zostać włączeni do ich struktury społecznej. Potrafią komunikować swoje nastroje i chęć do interakcji, co sprzyja nawiązywaniu więzi emocjonalnej. Tworzy to atmosferę bezpieczeństwa i relaksu w interakcji człowiek-zwierzę zarówno dla owiec, jak i ludzi - dodaje prof. dr hab. Jacek Wójtowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który dokonał wyboru zwierząt.

Pierwsze terapeutyczne stado owiec w Polsce. Dla wypalonych i przeciążonych stresem

Na czym polega terapia? Co ciekawe, nie chodzi o głaskanie zwierząt, lecz raczej o uważny, spokojny kontakt z żywym stadem i naturalnym rytmem jego funkcjonowania. Według prof. Tryjanowskiego chodzi o obserwację owiec, także z bezpiecznego dystansu, bez nadmiernej ingerencji w ich zachowanie. Dla wielu osób sama obecność w takim miejscu, możliwość wyciszenia, obserwacji relacji w stadzie, wypasu, krajobrazu i rytmu natury ma wartość regulującą i uspokajającą. Ekspert wylicza, że taka forma kontaktu może być pomocna przede wszystkim dla osób przeciążonych stresem, napięciem, przebodźcowaniem, a także tych, które szukają uważnego kontaktu z przyrodą jako wsparcia dobrostanu psychicznego.

Jak zauważa psychiatra dr Marta Cypcar, warto rozróżnić techniki służące profilaktyce, które są praktycznie „dla każdego”, od terapii opartych na kontakcie z naturą. Te ostatnie nadają się dla większości pacjentów poza nieleczonymi farmakologicznie lub leczonymi, ale niestabilnymi epizodami psychotycznymi ciężkich manii czy zaburzeniami lękowymi typu napadowego oraz dendrofobią (irracjonalny, silny lęk przed drzewami - red.). - Tego typu podejście terapeutyczne może przynieść pacjentom psychiatrycznym same korzyści: regulację stresu i rytmu zatokowego serca, obniżenie kortyzolu, poprawę nastroju poprzez podniesienie poziomu serotoniny i endorfin, poprawę koncentracji oraz podniesienie progu odczuwania bólu - zaznacza dr Cypcar.

Redakcja poleca

Specjaliści pracujący przy projekcie mają pełną świadomość, że nie jest to terapia dla każdego, dlatego ich mottem jest indywidualne podejście. - Chcemy uważnie patrzeć na człowieka i jego potrzeby, a nie proponować jedno rozwiązanie wszystkim. Ostatnio odwiedziło nas koło naukowe psychologów z Uniwersytetu Zielonogórskiego wraz z opiekunkami i, szczerze mówiąc, zachwytom nie było końca - relacjonuje prof. Piotr Tryjanowski. Jak dodaje, podczas jednej z sesji dr Marta Cypcar pokazała uczestnikom techniki wyciszenia i zanurzenia się w przyrodzie. - Niezwykle poruszające było obserwowanie twarzy tych młodych ludzi: najpierw niepewności, potem stopniowego otwierania się, a na końcu momentów, kiedy podchodzili indywidualnie, by po prostu podziękować. To naprawdę zostaje w pamięci - wspomina nasz rozmówca.

Wrzosówki na uspokojenie. „Projekt jest unikalny i pionierski”

Czy nauka może obiektywnie stwierdzić, że taka forma terapii jest skuteczna? Jak podkreślają eksperci, projekt jest nadal na etapie zbierania doświadczeń. - Nie chcemy opierać się wyłącznie na anegdocie czy dobrym wrażeniu uczestników. Skuteczność takich interwencji można oceniać m.in. przez badania przed i po sesjach, standaryzowane kwestionariusze dobrostanu, stresu i nastroju, a także – w bardziej zaawansowanym modelu – przez wskaźniki fizjologiczne, np. tętno, zmienność rytmu serca czy poziom kortyzolu. Interesuje nas również to, które elementy doświadczenia mają największe znaczenie: sama obecność zwierząt, krajobraz, cisza, rytm obserwacji czy poczucie zanurzenia w naturze — mówi prof. Tryjanowski. Dodaje, że rozważane są m.in. nieinwazyjne badania poziomu kortyzolu, a także ocena ogólnego samopoczucia i zadowolenia uczestników. - Póki co projekt jest unikalny i pionierski, dlatego spacery, które prowadzę z prof. Tryjanowskim, są edukacyjno-terapeutyczne. Jesteśmy w trakcie tworzenia programu terapeutycznego — mówi nam Monika Bartkowiak, prezeska One Health Polska.

Co najważniejsze, na tę nowatorską terapię bardzo pozytywnie reagują ludzie. Prof. Tryjanowski zapewnia, że pierwsze obserwacje dają powody do entuzjazmu. - Mamy już osoby, które przyjeżdżają do nas drugi, a nawet trzeci raz, więc to dla nas bardzo ważny sygnał, że te spotkania są potrzebne i zostawiają w ludziach coś dobrego. Zaskakuje nas też, jak chętnie uczestnicy się otwierają — często szybciej i głębiej, niż moglibyśmy się spodziewać. Bardzo poruszające jest również to, jak wiele uwagi poświęcają zachowaniom owiec wobec siebie, jak i względem ludzi. Uśmiechamy się czasem, że u nas nawet czarna owca ma szansę, bo młode wrzosówki są przecież czarne. I chyba coś w tym jest: to przestrzeń, w której nikt nie musi udawać kogoś innego. Zresztą sam projekt — przejście mostem na wyspę na rzece Wełnie — zachęca symbolicznie do pozostawienia trosk i problemów na innym lądzie — ocenia ekspert.

- Owce towarzyszyły ludziom od lat. Są zwierzętami stadnymi. Dzięki obserwacjom stada uczestnicy odnajdują wiele cech godnych naśladowania, które u ludzi zanikły. 10 czarnych owiec wzbudza wiele emocji, ale ich lokalizacja – na wyspie, wzdłuż rzeki Wełny, w miejscowości niegdyś uzdrowiskowej - oraz aura miejsca, otoczenie lasu i wody sprawiają, że nie jest to zwykły spacer terapeutyczny. Z relacji ludzi uzyskujemy bardzo wiele pozytywnych komentarzy, np. „że wychodząc, stali się innymi ludźmi” — podsumowuje Monika Bartkowiak.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET