`

Pilna reakcja ministerstwa po tragedii w Ząbkach. Nie żyje 2-letni chłopiec

2 min. czytania
21.05.2026 15:39
Obserwuj nas na Google

Pilna kontrola w klubie dziecięcym w Ząbkach po tragicznej śmierci niespełna dwuletniego chłopca, którego ciało znaleziono w oczku wodnym. Służby sprawdzają, czy w momencie dramatu opiekunowie dopełnili wszelkich procedur bezpieczeństwa i czy ich liczba była zgodna z przepisami.

Resort reaguje na tragedię w żłobku w Ząbkach
fot. Anita Walczewska, Adam Burakowski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie kroki podjęło ministerstwo po śmierci chłopca w Ząbkach.
  • Dlaczego konieczna jest kontrola procedur bezpieczeństwa w klubie dziecięcym.
  • Co wzbudza kontrowersje w związku z terenem klubu dziecięcego.
  • Które kwestie dotyczące personelu wymagają weryfikacji.

Kontrola po śmierci 2-letniego chłopca w Ząbkach

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zleciło pilną kontrolę klubu dziecięcego w Ząbkach, w którym w środę zginął niespełna dwuletni chłopczyk. - Zgodnie z przepisami nadzór nad placówkami publicznymi sprawuje urząd, więc ja urzędowi zleciłam przeprowadzenie natychmiastowej kontroli. Wskazałam, które obszary powinny być pilnie sprawdzone - powiedziała wiceszefowa resortu Aleksandra Gajewska. 

Zweryfikować trzeba przede wszystkim to, czy w momencie tragicznego wypadku zapewnione były wszystkie procedury związane z bezpieczeństwem i opieką na wysokim poziomie. - Czyli czy była tam odpowiednia liczba dzieci i opiekunów - dodała Gajewska. 

Redakcja poleca

- Czekam też na wyjaśnienia w zakresie zagospodarowania tego terenu, ponieważ w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że oczko wodne leży na terenie tego klubu dziecięcego. Z informacji, które ja otrzymałam wynika, że to nie jest teren placówki, a teren, na którym znajduje się placówka, ale są tam też inne usługi - powiedziała wiceministra. To znaczyłoby, że oczko wodne, w którym znaleziono ciało dziecka może znajdować się za ogrodzeniem, na terenie innej placówki, i chłopiec w jakiś sposób się tam przedostał. 

„Żaden zbiornik nie ma prawa znajdować się na terenie takiej placówki"

Aleksandra Gajewska dodała, że widziała tysiące żłobków na terenie całego kraju. - Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby ktokolwiek zdecydował się oczko wodne w miejscu, gdzie mamy roczne dzieci. Żaden zbiornik, do którego może wpaść dziecko, nie ma prawa znajdować się w takiej przestrzeni - stwierdziła.

Aleksandra Gajewska ponownie podkresliła, że należy sprawdzić, czy w klubie dziecięcym była odpowiednia liczba dzieci i opiekunów, bo w takiej placówce na jednego opiekuna może przypadać maksymalnie ośmiu podopiecznych. - Jeśli, a to jest tylko moja hipoteza, nie było wystarczającej liczby opiekunów, czyli zamiast trzech opiekunów było przykładowo dwóch, a jeden znich poszedł do toalety, to ktoś mógł nie zauważyć, że dziecko się oddaliło - powiedziała. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET