Plaga gapowiczów w wakacje. Mają do oddania miliony. „Zakładają, że znikną”
Ponad 206 mln zł - tyle wynosi aktualne zadłużenie wśród 132 tys. pasażerów jeżdżących komunikacją miejską bez biletu. Co ciekawe, gapowiczów przybywa również w wakacje, a w więc w okresie, w którym teoretycznie ruch w autobusach i tramwajach powinien być najniższy. - Latem rośnie udział przejazdów okazjonalnych, co sprzyja zarówno nieumyślnym naruszeniom, jak i świadomemu unikaniu opłat - mówi portalowi RadioZET.pl Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego po wakacjach wzrasta liczba dłużników w komunikacji miejskiej.
- Co przyczynia się do zadłużenia pasażerów w woj. łódzkim, mazowieckim i pomorskim.
- Jakie są konsekwencje finansowe jazdy bez biletu w dłuższej perspektywie.
Coraz więcej dłużników po okresie wakacji letnich
Lato jest okresem, w którym komunikacja miejska zdecydowanie zwalnia. Uczniowie i studenci odpoczywają podczas wakacji, a pracownicy udają się na urlopy poza miasto. Część osób przesiada się również na rowery. Zaskakiwać może, że latem wciąż przybywa pasażerów jeżdżących autobusami i tramwajami bez biletu, którzy unikają płacenia mandatów. Jak wynika z danych BIG InfoMonitor, od dwóch lat liczba dłużników, jak i łączna kwota zaległości osób niepłacących za przejazdy wyraźnie wzrasta w październiku i listopadzie, czyli zaraz po okresie wakacji.
- Wakacje należą do okresów, w których przewoźnicy również odnotowują przypadki jazdy bez biletu, choć mogłoby się wydawać, że powinno ich być mniej. W przeciwieństwie do zimy, gdy podróże są bardziej rutynowe czy wiosny i jesieni, kiedy pasażerowie częściej korzystają z biletów okresowych do pracy i szkoły. Latem rośnie udział przejazdów okazjonalnych, co sprzyja zarówno nieumyślnym naruszeniom, jak i świadomemu unikaniu opłat. Przypadkowi pasażerowie, czyli osoby rzadziej korzystające z transportu publicznego częściej mylą taryfy, strefy biletowe czy zasady kasowania biletów. Warto też wskazać dodatkowe wydatki wakacyjne – presja budżetowa może skłaniać niektóre osoby do szukania oszczędności, również kosztem zakupu biletu - tłumaczy portalowi RadioZET.pl Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.
Łódzkie na szczycie zadłużenia
Obecnie zadłużenie pasażerów jeżdżących bez biletu komunikacją miejską zbliża się już do 207 mln zł. Wśród regionów pod względem zadłużenia dominuje woj. łódzkie. Odnotowano tam ponad 42 tys. dłużników, których łączne zaległości wynoszą 76 mln zł. W niechlubnym rankingu drugie miejsce zajmuje województwo mazowieckie, gdzie niemal 27 tys. osób wygenerowało blisko 40 mln zł długu. Podium zamyka woj. pomorskie z kwotą przekraczającą 22,3 mln zł i ponad 14,4 tys. gapowiczów.
Prawdziwymi „zielonymi wyspami” na mapie długów z tytułu braku ważnego biletu, są jednak województwa opolskie oraz podkarpackie. Jak informuje BIG InfoMonitor, w obu tych regionach liczba pasażerów z zaległościami wynosi zaledwie 1,3 tys. osób. Łączna kwota nieopłaconych kar nie przekracza nawet 2 mln złotych na województwo.
- Skala różnic między regionami pokazuje, jak odmienne są etyczne standardy płatnicze, ale i podejście samych zarządzających transportem miejskim do odzyskiwania nieopłaconych kar za jazdę bez biletu. Część przewoźników aktywnie dochodzi należności i zgłasza dłużników do BIG, co zwiększa liczbę wpisów w rejestrach. W praktyce bowiem nie chodzi wyłącznie o sam poziom zadłużenia czy skłonność pasażerów do regulowania opłat karnych, lecz o cały model zarządzania wierzytelnościami: od szybkości podejmowania działań, przez wykorzystanie narzędzi takich jak wysyłka wezwań do zapłaty, wpisy do rejestru dłużników, aż po stopień automatyzacji procesów i współpracę z wyspecjalizowanymi podmiotami takimi jak np. BIG InfoMonitor. Regiony osiągające lepsze wyniki odzysku zwykle stosują bardziej konsekwentne podejście, w którym działania informacyjne, prewencyjne i windykacyjne są spójne i rozpoczynają się na wczesnym etapie - dodaje Paweł Szarkowski.
Gapowicze ignorują konsekwencję
Wakacyjni gapowicze często ignorują konsekwencje niepłacenia mandatów. - Dłużnicy zakładają, że niezapłacone kary za przejazdy z czasem samoistnie znikną lub ulegną przedawnieniu - mówi ekspert. Obecnie statystyczny polski gapowicz ma obecnie do oddania aż 1 567 zł, co kilkakrotnie przewyższa wartość przeciętnego mandatu wystawianego ja jazdę bez biletu.
- Skutki finansowe wakacyjnego „gapowiczowania” często pojawiają się dopiero po kilku miesiącach. Niezapłacona opłata dodatkowa może zostać przekazana do windykacji i ostatecznie trafić do rejestru dłużników BIG InfoMonitor. Najważniejsze konsekwencje wpisu do rejestru dłużników to trudności z uzyskaniem kredytu lub pożyczki – banki i firmy pożyczkowe często sprawdzają rejestry dłużników przed podjęciem decyzji o finansowaniu. Problemy z zakupami na raty – sklep lub instytucja finansująca może odmówić zawarcia umowy ratalnej. Utrudnione zawieranie umów abonamentowych – dotyczy to m.in. telefonii komórkowej, internetu czy telewizji. Gorsza wiarygodność finansowa – przedsiębiorcy, wynajmujący mieszkania oraz inni kontrahenci mogą sprawdzać potencjalnych klientów w rejestrach dłużników - wylicza prezes BIG InfoMonitor.
Źródło: Radio ZET/ BIG InfoMonitor
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET