Podejrzane zachowanie Łotysza w warszawskim hotelu. Służby zbulwersowane decyzją prokuratury

2 min. czytania
21.10.2025 07:55
Obserwuj nas na Google

Rosyjskojęzyczny obywatel Łotwy, który w kwietniu tego roku wdarł się podstępem do zamkniętej strefy jednego z warszawskich hoteli, uznawanej za infrastrukturę krytyczną, zapłaci tylko 2 tys. zł grzywny. Szefowie służb są zbulwersowani - pisze we wtorek "Rzeczpospolita".

policja, hotel
fot. Adam Burakowski/East News, Eryk Stawinski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Łotysz dostał się do zamkniętej strefy hotelu.
  • Dlaczego kara dla Łotysza budzi kontrowersje.
  • Co skłoniło prokuraturę do łagodnego traktowania sprawcy.
  • Które zarzuty usłyszał 26-letni obywatel Łotwy.

Łotysz w warszawskim hotelu. Wdarł się do infrastruktury krytycznej

Sprawa dotyczy zdarzenia, do którego doszło w kwietniu bieżącego roku. 26-letni obywatel Łotwy podstępem wtargnął do zamkniętej strefy i chciał się dostać na dach hotelu. Został jednak w porę zatrzymany, a sprawa trafiła do warszawskiego sądu. Kara nie będzie jednak dotkliwa. Prokuratura chce, by za dwa przestępstwa cudzoziemiec zapłacił zaledwie 2 tys. zł grzywny, ponieważ 26-latek jest skory współpracować i godzi się dobrowolnie poddać karze.

25 kwietnia tego roku w Warszawie, Ernests R., na co dzień mieszkający w Rydze, zaparkował swoje auto w centrum miasta i udał się do Warsaw Presidential Hotel (dawniej Marriott). "Rzeczpospolita" relacjonuje, że 26-latek kręcił się po budynku, a następnie dostał się na wyższe kondygnacje wieżowca i "przemknął pod drzwi do strefy zamkniętej dla gości, zabezpieczonej zamkiem elektromagnetycznym".

Redakcja poleca

Kara dla Łotysza budzi kontrowersje

Mężczyzna - jak podaje gazeta - próbował wejść na dach 42-piętrowego wieżowca. Wtedy zatrzymała go ochrona. "Wdarł się bez uprawnienia, podstępem do wydzielonej części budynku hotelu znajdującej się na liście infrastruktury krytycznej i następnie usiłował dostać się na dach" - cytuje wniosek prokuratury o ukaranie Łotysza "Rz".

26-latek usłyszał dwa zarzuty: naruszenia miru domowego oraz nielegalnego posiadania broni palnej i amunicji. Łotysz przyznał się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze. Prokurator skierował wobec niego wniosek o ukaranie go w przyspieszonym trybie, bez procesu. Uzgodniona kara to 2 tys. zł grzywny. Taka decyzja budzi spore kontrowersje. Sprawę rozpoznać ma Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia.

- Nie sposób przyjmować takich wyjaśnień na wiarę, każdy z takich jednostkowych przypadków powinien być dogłębnie zbadany pod kątem możliwej inspiracji ze strony obcych służb, które mogą być zainteresowane prowadzeniem działań z zakresu sabotażu. Z tym mieliśmy do czynienia wielokrotnie w ostatnich latach - tłumaczy "Rz" Stanisław Żaryn, były zastępca koordynatora służb specjalnych.

Kierwiński komentuje sprawę w Radiu ZET

Szef MSWiA Marcin Kierwiński był we wtorek Gościem Radia ZET, gdzie między innymi odniósł się do incydentu z 26-letnim Łotyszem. - Nie znam tej sprawy, ale wygląda ona poważnie. Wydaje się, że to bardzo niewielka kara - powiedział w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.

Źródło: Radio ZET/Rzeczpospolita

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET