`

Polak zginął w Anglii, kosząc trawę. "Jego śmierci można było zapobiec"

2 min. czytania
20.02.2026 16:49
Obserwuj nas na Google

23-letni Polak zginął podczas koszenia trawy w Anglii. Wykonywał prace dla tamtejszej firmy zajmującej się utrzymaniem terenów zielonych. Początkowo śmierć mężczyzny uznano za nieszczęśliwy wypadek, jednak w wyniku prowadzonego śledztwa ujawniono nowe fakty w tej sprawie.

Tragedia w Wielkiej Brytanii
fot. HSE/X

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do wypadku podczas koszenia trawy w Anglii.
  • Co ustaliło śledztwo prowadzone przez brytyjski Urząd ds. Bezpieczeństwa i Higieny Pracy.
  • Dlaczego firma MHS Countryside Management Limited została ukarana grzywną.

23-letni Polak zginął podczas koszenia trawy w Anglii. Nowe fakty 

Do tragicznego wypadku doszło w październiku 2021 roku w North Stainley, niedaleko Ripon. 23-letni Kamil kosił wówczas trawę na nachylonym brzegu stawu. W pewnym momencie samojezdna kosiarka przewróciła się i go przygniotła. Mężczyznę odnaleziono w wodzie. Wykonywał wówczas pracę dla angielskiej firmy zajmującej się utrzymaniem terenów zielonych. Początkowo zdarzenie uznano za nieszczęśliwy wypadek. 18 lutego przekazano jednak nowe informacje w tej sprawie. 

"Firma zajmująca się utrzymaniem terenów zielonych została ukarana grzywną po tym, jak jej pracownik zginął podczas obsługi kosiarki samojezdnej w pobliżu Ripon" - przekazał brytyjski Urząd ds. Bezpieczeństwa i Higieny Pracy (HSE). W toku śledztwa ustalono, że sprzęt nie miał systemu zabezpieczającego przed wywróceniem.

Redakcja poleca

System został zdemontowany, mimo że stanowi kluczowy element bezpieczeństwa podczas pracy na nierównym lub pochyłym terenie. Uchybień było jednak więcej. Dochodzenie wykazało, że firma MHS Countryside Management Limited nie przeprowadziła odpowiedniej oceny ryzyka dla danego miejsca pracy. Została ukarana grzywną w wysokości 27 000 funtów i zobowiązana do zapłaty 11 166 funtów kosztów sądowych.

Rodzice Kamila: "Ból jest niewyobrażalny"

Po tragicznej śmierci 23-latka głos w sprawie zabrali jego rodzice, cytowani na stronie HSE: "Ból, który odczuwam każdego dnia od tamtej tragedii, jest niewyobrażalny, nie życzę go nikomu. Tego dnia straciłem cząstkę siebie. Nigdy nie będę mógł go przytulić, powiedzieć mu, jak bardzo go kocham. Nigdy nie dostanę od niego kwiatów, nigdy nie poznam jego żony ani dzieci. Kamil był dla mnie wsparciem fizycznym i psychicznym. [...] Co gorsza, wierzymy, że jego śmierci można było zapobiec i nigdy nie powinna była nastąpić" - czytamy w oświadczeniu rodziny. To był ostatni dzień Kamila w tej firmie. W kolejnym tygodniu miał rozpocząć nową pracę.

Źródło: Radio ZET/HSE

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET