Polska perła turystyczna przeżywa kryzys. "Przyjeżdżanie tu zaczyna być obciachem"
Jedni kochają, inni nienawidzą. Zakopane od lat wywołuje kontrowersje, dla wielu turystów jest prawdziwą perłą, coraz więcej osób zwraca jednak uwagę na niekorzystne zmiany, jakie w niej zaszły na przestrzeni lat. Problem widzą również zakopiańscy radni. - Przeżywamy kryzys wizerunkowy. Zaczyna być obciachem przyjeżdżanie do Zakopanego. Odczuwa to branża turystyczna - powiedział Tymoteusz Mróz w rozmowie z "Gazetą Krakowską".
Turyści ostro o Zakopanem
Zmiany, jakie zaszły na przestrzeni lat w stolicy Podhala, dostrzegają nie tylko politycy, ale i turyści. - Zakopane to już nie to samo miejsce, do którego w dzieciństwie jeździłam z rodzicami. Jeżdżę nadal, bo kocham nadal. Ale z roku na rok przeraża mnie ilość nowych apartamentów, reklam, chińskiej tandety, tłumów "markowych" turystów, głośnych i głupich, chodzących w klapkach po górach, bez przygotowania i odpowiedniego ubioru, za to z telefonami w ręku i logo na każdej części garderoby - stwierdziła pani Maria. - Kebab na każdym kroku. Nowe galerie handlowe. Coraz mniej zabytkowych domów. Tęsknię za starym Zakopanem - dodała. Podobnych głosów jest więcej.
- Zakopane to również miasto bez ładu i składu, gdzie wszystko obwieszono szyldami, a najważniejsze są sklepy i "kwatery dla turystów". Założenia urbanistyczne czy plany gospodarowania przestrzennego nie istnieją - skomentował pan Piotr. - Zakopane to miasto, z którego "wychodzi się w góry" w turystycznym przemarszu, aby w tłumie robić sobie selfie z "obcowania z przyrodą" - zadeptaną i zniszczoną - zaznaczył. Samą miejscowość nazwał również "górską stolicą kiczu i chciwości". - Tandeta... I chińskie stragany. Zakopane to nie miejsce uroku gór i ciszy natury, ale zbiorowisko "markowych" ludzi - dodała pani Paulina.
Zakopane przeżywa kryzys wizerunkowy?
Problem, o jakim od dłuższego czasu mówią turyści, dostrzegają również zakopiańscy radni, którzy chcą, by powstała strategia promocji miasta. Taki wniosek skierowano do burmistrza po to, by na przyszły rok można było zaplanować w budżecie dodatkowy wydatek. - Musimy ustalić priorytety. Strategia będzie zawierać nie tylko cele, ale także będzie opis, jak dojść do tego celu. Po drodze możemy sprawdzać wykonanie i to, czy idziemy w dobrym kierunku - powiedział radny Tymoteusz Mróz w rozmowie z "Gazetą Krakowską". - Strategia promocji miasta rozwiązuje problem i dyskusje nad organizacją takich wydarzeń, jak np. Sylwester Marzeń. Dzięki strategii wiemy, czy dane wydarzenie wpisuje się w tę strategię, czy nie.
Zakopiański radny zwrócił również uwagę na problem, z jakim od dłuższego czasu zmaga się miasto. - Przeżywamy kryzys wizerunkowy. Zaczyna być obciachem przyjeżdżanie do Zakopanego. Odczuwa to branża turystyczna. Najwięcej ucieka klienta premium, który zostawia najwięcej pieniędzy - stwierdził. Mróz uważa, że doprowadził do tego brak realizacji wcześniej obowiązującej strategii. - Do tej pory strategia była jak w cesarstwie rzymskim. Ktoś przychodził z pomysłem i była decyzja na tak lub na nie - ocenił w rozmowie z "Gazetą Krakowską".
Poprzednia strategia rozwoju miasta stawiała na innowacje. Wszystko w Zakopanem miało być “smart”. Autorzy projektu chcieli, by dzięki niemu stolica Podhala stała się "polskim prekursorem nowego trendu - smart city, którego nadrzędnym celem jest usprawnienie funkcjonowania miasta i podniesienie jakości życia dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii" - poinformowano na stronie zakopane.eu. Ponadto Zakopane miało być m.in. miastem adaptującym się do ewoluujących oczekiwań turystów.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Krakowska/Zakopane.eu
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET