Poszkodowani przez Zondacrypto mają mało czasu. Bez tego mogą nie odzyskać pieniędzy
Do końca terminu zgłaszania roszczeń po upadku operatora Zondacrypto zostało niewiele ponad tydzień. Przedstawiciele wierzycieli podkreślają, że bez zgłoszenia do estońskiego syndyka odzyskanie pieniędzy może okazać się niemożliwe.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zgłosić roszczenia związane z aferą Zondacrypto?
- Dlaczego zgłoszenia muszą być dokonane w Estonii?
- Co może wpływać na długość procesu odzyskiwania środków?
- Które błędy są najczęściej popełniane w zgłoszeniach roszczeń?
Afera Zondacrypto. Kończy się czas na zgłoszenie roszczeń
Osoby, które straciły pieniądze w związku z aferą Zondacrypto muszą zgłosić się do syndyka. Na złożenie roszczeń pozostało już niewiele ponad tydzień. Co ważne - należy to zrobić po stronie estońskiej, bo tam działał operator giełdy kryptowalut i to tam sąd ogłosił jego upadłość.
Przewodniczący komitetu wierzycieli Damian Przybyłowski tłumaczy w rozmowie z Radiem ZET, że to, że jesteśmy poszkodowani, i potwierdzi to prokuratura, nie jest równoznaczne z tym, że odzyskamy pieniądze. - To są dwie osobne kwestie, bo postępowanie karne służy ustaleniu czy doszło do przestępstwa i ewentualnie ukaraniu osób odpowiedzialnych - wyjaśnia.
- Niezależnie od tego, czy sąd stwierdzi, czy doszło do przestępstwa, czy też nie, to po stronie syndyka leży zaspokojenie roszczeń wierzycieli. To syndyk musi znaleźć majątek masy upadłości, następnie go spieniężyć i rozdzielić pomiędzy poszkodowanych - dodaje.
Proces odzyskiwania środków będzie trwał latami
Na ten moment do syndyka w Estonii zgłosiło się około 5 tys. osób, których roszczenia wahają się od kilku tysięcy do nawet kilku milionów złotych. Średnia kwota roszczeń to około 200 tys. złotych. Łatwo więc policzyć, że do odzyskania jest na ten moment około miliarda złotych.
Rodzi się więc pytanie, czy uda się odzyskać pieniądze wszystkich poszkodowanych. Odpowiedź na nie - przynajmniej w chwili obecnej - jest jednak trudna. - Sprawa jest bardzo złożona. Ten majątek nie znajdował się w jednym państwie, a tuż przed blokadą platformy doszło do znacznego jego przepływu - wyjaśnia Damian Przybyłowski.
Pewne jest, że proces odzyskiwania majątku poszkodowanych będzie trwał latami. - Moim zdaniem to są co najmniej trzy lata. Jednak już w ciągu najbliższych sześciu miesięcy dostaniemy bardzo dużo odpowiedzi na temat tego, gdzie ten majątek może się znajdować - dodaje przewodniczący komitetu wierzycieli.
Jak zgłosić swoje roszczenia?
Damian Przybyłowski tłumaczy też, że zgłoszenia do syndyka w Estonii można dokonać mailowo. - Niestety, w przeciwieństwie do Polski, nie ma tam dedykowanego systemu. Należy pobrać odpowiedni formularz, wypełnić wszystkie pola i podpisać go. Należy to zrobić podpisem kwalifikowanym lub wydrukować dokument, podpisać go ręcznie i załączyć skan - mówi.
Warto zwrócić uwagę na odpowiednie wypełnienie formularza. - Im bliżej końca terminu, tym bardziej spada jakość tych zgłoszeń. Syndyk informował, że coraz więcej z nich ma cechy hejtu, osoby w sposób obraźliwy zwracają się i oczekują odzyskania swoich pieniędzy. Piszą to w mailu bez zachowania wymogów formalnych - dodaje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET