Poszukiwania Bursztynowej Komnaty. Badacze natrafili na ślad
Poszukiwania Bursztynowej komnaty wchodzą w kolejny etap. W Dziemianach, na terenie dawnego poligonu SS, znajdować ma się schron, w którym, jak wynika z relacji, ukryto tajemniczy depozyt. Na teren weszli eksperci z Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa. Ich odkrycie budzi wiele pytań.
- Poszukiwania Bursztynowej Komnaty wchodzą w kolejny etap.
- W Dziemianach na Kaszubach pojawiła się ekipa badawcza.
- Przeprowadzone badania ujawniły nietypowe anomalie.
Poszukiwania Bursztynowej Komnaty w Dziemianach
Na początku lipca w sprawie poszukiwań Bursztynowej Komnaty zapadła kluczowa decyzja, bowiem Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków wydał zezwolenie na rozpoczęcie prac archeologicznych przez pasjonata i poszukiwacza Jana Delingowskiego. Mężczyzna przez lata tropił wzmianki o Komnacie i poświęcił mnóstwo pracy i własnych środków, by dotrzeć m.in. do świadków, którzy przekazali mu wiele istotnych informacji. Analizował też dokumentację i na tej podstawie doszedł do wniosku, że to właśnie w Dziemianach może znajdować się tajemniczy depozyt, wywieziony przez Niemców z Królewca. W nim mogła znajdować się Bursztynowa Komnata.
Na kanale History Hiking na YouTube pojawiły się właśnie nowe relacje z badań, które zostały przeprowadzone na terenie dawnego poligonu SS. Udział w nich brał zespół geofizyków z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie z prof. Sławomirem Porzuckiem na czele. To właśnie ci eksperci kilka lat temu byli odpowiedzialni za obalenie teorii o ukryciu innego skarbu: "Złotego Pociągu" w nasypie kolejowym w Wałbrzychu. Tym razem jednak ich uwagę przykuły nietypowe odczyty urządzeń.
Jak przekazał jeden z inżynierów, podczas badań sprzęty zaczęły rejestrować pojawiające się anomalie. — Daje nam do myślenia, że w 2-3 profilach rejestrujemy silną, ciągłą anomalię na głębokości około 3,2-3,5 m, która się rozciąga na kilku metrach — słyszymy w filmie opublikowanym a kanale History Hiking na YouTube.
"Coś tam na pewno jest"
Niezależną firmę badawczą wynajął także sam autor poszukiwań, Jan Delingowski. Tu eksperci dokonywali pomiarów metodą elektrooporową. Wyniki tych badań zostały opracowane również przez ekspertów AGH. Po analizach okazało się, że dwa niezależne badania, wykonane dwiema różnymi metodami, rzeczywiście wskazują na istnienie wyraźnej anomalii w tym samym miejscu. Raport z badań informuje, że anomalie te mogą świadczyć o istnieniu w tym miejscu jakiegoś obiektu. — Coś tam na pewno jest, ale czy to jest poszukiwany schron? Tego nikt nie wie — tłumaczy w filmie prof. Sławomir Porzucek. Ekspert ocenia jednak, że anomalie mogą mieć też inne, bardziej prozaiczne powody, na przykład wynikać z budowy geologicznej tamtego obszaru, czy też może tam się znajdować na przykład wyrzucony i zakopany gruz.
Bardziej optymistycznie nastawiony jest Jan Delingowski. — Anomalia jednoznacznie określona, zawierająca aż 1700 omometrów. To jest bardzo duża oporność, jeżeli chodzi o tego typu urządzenie, świadcząca o tym, że substancja jest tam bardzo rzadka, rozrzedzona lub nawet pusta — skomentował autor poszukiwań. Dzięki przeprowadzonym badaniom eksperci stworzyli mapę, na której zaznaczyli punkty, w których proponują przeprowadzenie kolejnych badań sprawdzających — wykopów inspekcyjnych.
Poszukiwania depozytu trwają
O poszukiwaniach Bursztynowej Komnaty informuje także Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Pod koniec lipca na Facebooku poinformowano o znalezieniu na tamtym terenie ceglanego, otynkowanego od środka zbiornika, który nie był dotąd ujęty na żadnych mapach. Okazało się, że zbiornik był zasypany śmieciami z okresu PRL.
Można założyć, że badania tajemniczego depozytu w Dziemianach, w którym — jak przekonuje Jan Delingowski — znajdować się może Bursztynowa Komnata, jeszcze się nie skończyły. Jakie będą ich ostateczne wyniki i czy rzeczywiście może się tam znajdować słynny skarb? To trudno przewidzieć, ale pewne jest, że sprawa na nowo rozgorzała i przyciąga dużą uwagę w mediach w Polsce, jak i za granicą.
Bursztynowa Komnata to bogato zdobiona sala o wymiarach 10,5 na 11,5 m. Ściany pokrywały precyzyjnie dobrane i misternie obrobione kawałki bursztynu. Całość uznawana jest za jubilerskie arcydzieło. Wykonana została w 1701 roku na zlecenie pruskiego króla Fryderyka I i podarowana na znak przyjaźni moskiewskiemu carowi Piotrowi Wielkiemu. W 1941 roku Niemcy wywieźli ją spod Petersburga do Królewca, a pod koniec wojny wieść o niej zaginęła.
Źródło: Radio ZET/YouTube/History Hiking
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET