Poważne zarzuty dla byłego wiceministra. Mocne słowa w oświadczeniu polityka
Były wiceminister sprawiedliwości Bartłomiej Ciążyński z Lewicy odniósł się w mediach społecznościowych do zarzutów, jakie przedstawiła mu Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. "Spadła na mnie i bliskich niewyobrażalna fala hejtu i gróźb, mogę - bez żadnej przesady - powiedzieć, że mamy do czynienia z infamią” – napisał w długim oświadczeniu polityk.
Zarzuty dla byłego wiceministra sprawiedliwości. Polityk odpowiada
"W sprawie skorzystania przeze mnie do celów prywatnych z samochodu służbowego złożyłem w prokuraturze obszerne wyjaśnienia, niczego nie ukrywając ani nie zatajając. Prokuratura podejrzewa mnie o oszustwo, ale czyn taki polega na umyślnym wprowadzeniu kogoś w błąd (np. gdy podaje się nieprawdziwe dane, żeby wyłudzić pożyczkę), podczas gdy ja sam byłem w błędzie i tym bardziej nikogo w błąd nie wprowadzałem. Prokuratura zarzuca mi przekroczenie uprawnień jako funkcjonariusza publicznego, ale przekroczenie musi dotyczyć działalności służbowej, podczas gdy moja praca i związane z nią kompetencje nie polegały na kierowaniu samochodem i jego rozliczaniu. Zarzuty bowiem nie dotyczą moich faktycznych obowiązków wykonywanych jako Zastępca Dyrektora PORT” – napisał w mediach społecznościowych Bartłomiej Ciążyński.
Były wiceminister sprawiedliwości odniósł się tym samym do zarzutów, jakie przedstawiła mu Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu. Polityk Lewicy został oskarżony o oszustwa i przekroczenia uprawnień. Grozi mu kara pozbawienia wolności od 1 roku do 10 lat. Według prokuratury Ciążyński, jako zastępca dyrektora do Spraw Komercjalizacji Instytutu Sieci Badawczej Łukasiewicz PORT (Polski Ośrodek Rozwoju Technologicznego), nie tylko wykorzystywał flotę samochodów służbowych do celów prywatnych, ale również korzystając z karty flotowej, tankował paliwo i kupował płyn do spryskiwaczy, "działając w ten sposób na szkodę interesu publicznego".
Bartłomiej Ciążyński nie przyznaje się do winy
"Poniosłem ogromne konsekwencje tego mojego błędu, czyli kierując się wysokimi według mnie standardami, w 4 godziny po opisaniu sprawy przez dziennikarzy, podałem się do dymisji z funkcji wiceministra, a także nazajutrz zrezygnowałem z funkcji w Instytucie. Spadła na mnie i bliskich niewyobrażalna fala hejtu i gróźb, mogę - bez żadnej przesady - powiedzieć, że mamy do czynienia z infamią, a mówiąc bardziej po dzisiejszemu tzw. kulturą cancelingu (kasowania). Mierzę się z tym każdego dnia, w każdym aspekcie życia” – przekazał Ciążyński.
Polityk zgodził się na publikację swojego wizerunku i powiedział, że zamierza bronić swojego dobrego imienia. "Jestem bowiem niewinny, a jedyne czego się dopuściłem – za co już wielokrotnie przeprosiłem i za co poniosłem bardzo daleko idące konsekwencje – to błędne wykorzystanie mienia pracodawcy dla niewłaściwych celów (prywatnych), co miało miejsce właśnie wskutek wprowadzenia mnie w błąd przez samego pracodawcę (jego służby) – mam nadzieję, że nieintencjonalnie …” - napisał w oświadczeniu były wiceminister.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET