Pozew zbiorowy po katastrofie ekologicznej? Przedsiębiorcy mają dość
Po skażeniu Bobru i ogromnych stratach w ekosystemie lokalni przedsiębiorcy domagają się rekompensat za utracone dochody. TAURON odpowiada, że nie widzi podstaw prawnych do wypłaty odszkodowań, co jeszcze bardziej zaostrza spór wokół inwestycji w Pilchowicach. Jest zapowiedź pozwu zbiorowego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co powoduje katastrofę ekologiczną na rzece Bóbr.
- Dlaczego TAURON odmówił wypłaty odszkodowań przedsiębiorcom.
- Jakie propozycje wsparcia przedstawiono zamiast odszkodowań.
- Dlaczego przedsiębiorcy planują złożyć pozew zbiorowy.
Pilchowice. Po katastrofie ekologicznej zaostrza się spór między TAURONEM a przedsiębiorcami
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska i prokuratura zajmują się sprawą zanieczyszczenia rzeki Bóbr i śnięcia 23 ton ryb. Śledczy ustalają też, czy remont zapory w Pilchowicach jest prowadzony zgodnie ze wszystkimi wymaganiami. Katastrofa ekologiczna to jednak nie jedyny problem, narasta bowiem konflikt pomiędzy inwestorem a lokalnymi przedsiębiorcami, którzy domagają się zadośćuczynienia.
Przypomnijmy, że w środę inwestor - spółka TAURON - wydał oświadczenie, w którym kategorycznie poinformował, że nie planuje wypłacać żadnych odszkodowań. W dokumencie argumentowano, że nie ma podstaw prawnych do takich działań, a spółka nie odpowiada za problemy z odprowadzaniem ścieków do rzek czy też za osady denne, których nie jest ani właścicielem, ani użytkownikiem.
Zamiast odszkodowań dla przedsiębiorców, którzy nie mogą obecnie prowadzić swojej działalności związanej bezpośrednio z rzeką Bóbr (jak agroturystyka czy spływy kajakowe), Tauron zaproponował darowiznę w wysokości 1 mln złotych na rzecz Starostwa Powiatowego w Lwówku Śląskim, organizację koncertów, które mają rozpromować region i rozłożenie opłat za prąd na nieoprocentowane raty.
„Zostawili nas na pastwę losu". Przedsiębiorcy zapowiadają pozew grupowy
Przedsiębiorcy nie ukrywają, że są zaskoczeni wydanym przez TAURON oświadczeniem. W planach były bowiem kolejne spotkania z przedstawicielami spółki i starostwa powiatowego. Do rozmów, które miały się odbyć w tym tygodniu, jednak nie dojdzie.
- Zostaliśmy pozostawieni na pastwę losu. Chcemy jakiejś formy zadośćuczynienia, bo dzięki jednej inwestycji plajtuje cała Dolina Bobru - mówi Radiu ZET Mieczysław Wróbel, który prowadzi w regionie agroturystykę i organizuje spływy kajakowe. Obecnie nie może tego robić, bo z rzeki nie można korzystać. Efekt? Goście odwołują rezerwacje.
Przedsiębiorcy postanowili więc spotkać się we własnym gronie i przygotować pozew zbiorowy przeciwko spółce. - Ja żyję z rzeki i ta rzeka została nam odebrana - dodaje Artur Barczyński, który również organizuje spływy kajakowe na Bobrze. Dodaje, że remont zapory ma potrwać dwa lata, co - jego zdaniem - z pewnością odbije się na jakości wody w rzece.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET