`

„Tego nie dało się już zatrzymać”. Nowe fakty ws. katastrofy ekologicznej w Pilchowicach

2 min. czytania
02.07.2026 13:49
Obserwuj nas na Google

Nawet 19 ton martwych ryb – to tragiczny bilans remontu zapory przeciwpowodziowej w Pilchowicach. Prezes spółki Tauron Energia zabrał głos w sprawie katastrofy ekologicznej, tłumacząc, że winne są upały oraz nieprzewidziane ilości mułu, które wywołały przyduchę. Na rzece ruszają pilne prace nad budową specjalnej bariery ochronnej, a urzędnicy wydali kategoryczny apel do turystów.

Pilchowice
fot. Grażyna Wiatr

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były główne przyczyny katastrofy ekologicznej w Pilchowicach.
  • Dlaczego ilość namułów była nieoczekiwanie duża.
  • Co Tauron Energia planuje zrobić w celu zabezpieczenia rzeki.
  • Dlaczego mieszkańcom odradza się korzystanie z rzeki Bóbr.

Katastrofa ekologiczna w Pilchowicach

Kończy się odłów śniętych ryb ze zbiornika w Pilchowicach i rzeki Bóbr - według informacji Radia ZET może być ich nawet 19 ton. Katastrofa ekologiczna to efekt remontu zapory przeciwpowodziowej, czyli kluczowej dla bezpieczeństwa powodziowego na Dolnym Śląsku inwestycji. 

Jak mogło dojść do katastrofy na taką skalę, mimo tego, że sama inwestycja była wnikliwie kontrolowana i współpracowali przy niej eksperci z zakresu ekologii? Zdaniem spółki Tauron Energia, która jest w tym przypadku inwestorem, rozwój sytuacji był nie do przewidzenia. 

Inwestor mówi o dwóch przyczynach

Prezes Tauron Energia Sławomir Czuchrij podczas konferencji prasowej mówił o dwóch przyczynach. - Po pierwsze ilość namułów, których nikt nie przewidywał, bo to było badane kilka lat temu i wówczas było ich znacznie mniej. I druga rzecz, kiedy ruszyły się te namuły po spuszczeniu wody, co było uzgodnione z przyrodnikami i wiedziały o tym wszystkie instytucje, i pojawiły się te upały, to ryby poszły do góry i pojawiła się przyducha. To już był proces, którego nie dało się zatrzymać - powiedział. 

Redakcja poleca

Dodał, że obecnie trwa analiza dokumentów. - Oczywiście trwają nasze wewnętrzne procedury. Spodziewaliśmy się, że wszystkim zagrożeniom, które da się przewidzieć, można zapobiegać. W ten sposób do tego podchodziliśmy - zapewnił Sławomir Czuchrij. Podkreślił, że Tauron Energia zajmuje się produkcją energii elektrycznej, a nie środowiskiem, dlatego właśnie za przygotowanie remontu odpowiedzialny miał być zespół ekspertów przyrodników wynajętych przez spółkę. 

Spółka zabezpiecza rzekę

Zapewnił, że spółka prowadzi dalsze działania, których celem jest zabezpieczenie rzeki. - Postanowiliśmy postawić specjalną barierę, która będzie wychwytywać namuły. Będzie ona budowana od dzisiaj, a prace zamierzamy zakończyć w ciągu trzech dni - mówił. 

- Rozpinamy też dodatkową sieć poniżej, aby jeżeli jeszcze znajdą się jakieś martwe ryby, to nie popłynęły one w dół rzeki i dalsze kilometry Bobru. Chcę też zaznaczyć, że zdając sobie sprawę z uciążliwości tego niezbędnego remontu, bo chyba nie ma osoby, która kwestionowałaby jego konieczność, podejmujemy różne inne działania - dodał. 

Sieci wodociągowe pod kontrolą

Podczas konferencji prasowej wicestarosta lwówecki Zbigniew Grześkow zapewnił mieszkańców, że sieci wodociągowe są pod stałym nadzorem. - Woda jest jak najbardziej zdatna do spożycia. Prowadzimy i będziemy prowadzili stały nadzór nad skutkami tej inwestycji - powiedział. 

Jednocześnie zaapelował o niekorzystanie z rzeki Bóbr w celach rekreacyjnych. - Chociażby w formie spływów kajakowych. Do momentu aż te warunki się ustabilizują, do, powiedzmy, ujednolicenia się efektów tej inwestycji - mówił.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET