Nowe informacje ws. Dominika Sikory. Ruszył proces Olgierda M. "Bał się spojrzeć w oczy"
W Poznaniu rozpoczął się proces Olgierda M., który odpowie za ciężkie pobicie zakończone śmiercią sportowca Dominika Sikory. Napastnik przez lata ukrywał się przed organami ścigania w Hiszpanii, ale pod koniec 2023 roku wpadł w ręce policji i został deportowany do Polski, gdzie trafił do aresztu. Olgierdowi M. grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
W styczniu 2020 roku Dominik Sikora, zawodnik poznańskiego klubu zapaśniczego, bawił się w jednym z klubów na Starym Rynku w Poznaniu. W trakcie imprezy Dominik wyszedł z lokalu i został brutalnie zaatakowany przez Olgierda M. Napastnik uderzył sportowca, a ten upadł na bruk i w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie po kilku dniach zmarł. Policjanci nie zdołali zatrzymać sprawcy, ponieważ ten uciekł z kraju i przez kilka lat dobrze ukrywał się przed organami ścigania.
Śledczy nie odpuścili i pod koniec 2023 roku ustalili miejsce pobytu Olgierda M. Okazało się, że podejrzany ukrywał się w Hiszpanii. Mężczyzna został zatrzymany i po kilku dniach trafił do Polski. Sąd błyskawicznie podjął decyzję o zastosowaniu tymczasowego aresztu.
Ruszył proces Olgierda M. Mężczyzna przez lata ukrywał się przed organami ścigania
W środę sąd okręgowy w Poznaniu rozpoczął proces Olgierda M. Oskarżony nie przyznał się do postawionego mu zarzutu i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Nie chciał odpowiadać na pytania poza pytaniami jego obrońcy. Złożył krótkie oświadczenie.
- Bardzo żałuję tego wszystkiego, co wydarzyło się tej feralnej nocy. Nie mogę pogodzić się z tym, że uderzyłem wówczas Dominika Sikorę. Nie chcę obarczać tego człowieka winą za zaistniałe zdarzenie. Nie miałem zamiaru zrobić mu krzywdy. Nigdy nie chciałem, aby doszło do tak nieszczęśliwego zdarzenia - powiedział.
Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Poznania" na Facebooku
W trakcie wcześniej składanych wyjaśnień Olgierd M. mówił m.in., że wyjechał do Hiszpanii, bo "bał się spojrzeć w oczy rodzinie Dominika Sikory i nie był w stanie wytrzymać medialnej nagonki". Podkreślił też, że "w Hiszpanii sam zgłosił się na hiszpańską policję".
Jako świadek przesłuchany został brat Dominika Sikory, Maciej. - Cieszę się, że w końcu go [Olgierda M. - przyp. red.] złapali, liczę, że będzie sprawiedliwość, że dostanie wyrok adekwatny do czynu - powiedział przed sądem. Adwokat Olgierda M. pytał świadka o to, jakie informacje otrzymywał od lekarzy ratujących życie brata i jakie procedury stosowano w szpitalach, w których przebywał pobity Dominik Sikora.
Adwokat Artur Tarnawski mówił dziennikarzom po rozprawie, że jego klient jest gotów ponieść konsekwencje za to, co zrobił, a nie za to, co mu się przypisuje. - Chciałbym, by nie wydawano pochopnie wyroku w tej sprawie. Istotą tego postępowania jest to, że czym innym jest czyn, zdarzenie, czym innym kwestia śmierci człowieka. Zrównanie mojego klienta z zabójcą jest w świetle materiału dowodowego nieuprawnione. O tym, co było przyczyną tego zdarzenia będą opowiadać świadkowie. Sąd oceni, co się stało, dlaczego się stało, kto i co powiedział i co sprowokował - powiedział.
Zdaniem adwokata kluczowe będzie też zweryfikowanie sposobu ratowania Dominika Sikory w szpitalach. - Na tyle, na ile zapoznałem się z poważnymi pozycjami z zakresu neurochirurgii krwiaka podtwardówkowego, jeżeli jest błyskawicznie wdrożona procedura usunięcia krwiaka, szanse na przeżycie są bardzo wysokie. Jeżeli to się odwleka w czasie, te szanse maleją - powiedział.
Z aktu oskarżenia wynika, że Dominik Sikora został uderzony pięścią w lewą część twarzy i upadł na płytę chodnika. Doznał obrażeń czaszkowo-mózgowych. Trafił do szpitala. 31 stycznia 2020 roku zmarł. Za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią Olgierdowi M. grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Olgierd M. ma 46 lat, był wcześniej karany.
Źródło: Radio ZET/PAP
- Poznajesz go? Policjanci z Poznania szukają tego mężczyzny
- Zabójstwo 29-latki i jej córeczek. Prokuratura podaje nowe informacje
- Dramat w Pecnej. Chciał zabić swoich przyjaciół, kilkukrotnie rozjeżdżając ich samochodem
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET