Pytania o "ślady biologiczne" Romanowskiego. Nikt nie badał dokumentów
Pojawiają się wątpliwości w sprawie badań DNA z listu Marcina Romanowskiego wysłanego z Tyraspolu w nieuznawanym Naddniestrzu. Z informacji, do jakich dotarł dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski, wynika, że list ten nie został sprawdzony na obecność śladów biologicznych. Sąd przekazał prokuraturze tylko kserokopię wniosku i ksero koperty, a nie oryginały, które można by zbadać.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podejmują polskie służby w sprawie Marcina Romanowskiego.
- Dlaczego oryginał wniosku Romanowskiego nie opuścił sądu.
- Co to jest metoda 'red herring' stosowana w kryminalistyce.
- Które instytucje zaangażowane są w sprawę korespondencji Romanowskiego.
Służby miały zbadać korespondencję Marcina Romanowskiego
Do Sądu Okręgowego w Warszawie trafił wniosek ukrywającego się przed organami ścigania posła PiS Marcina Romanowskiego. Polityk chciał w nim przyznania listu żelaznego. Korespondencję nadano z Tyraspola, stolicy nieuznawanego Naddniestrza, zbuntowanego regionu Mołdawii pozostającego pod wpływem Rosji.
Polskie służby sprawdzają, gdzie przebywa ścigany poseł Prawa i Sprawiedliwości, a w tym celu miałyby zbadać korespondencję od Romanowskiego. Tylko że - jak ustalił Mariusz Gierszewski z Radia ZET - oryginał wniosku i koperta, w której został nadany, jak dotąd nie opuściły sądu, a prokuratura otrzymała jedynie ich kserokopie. Oznacza to, że dokumenty nie zostały sprawdzone na okoliczność obecności śladów DNA Romanowskiego. Inaczej sąd musiałby wydać akta prokuraturze, a ta przekazać policji do zbadania, na przykład przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji.
Do prokuratury trafiła tylko kserokopia
"Prokurator otrzymał kserokopię wniosku Marcina Romanowskiego i kserokopię koperty wykonane w Sądzie. Przesyłka nie zawierała odpisu wniosku sporządzonego oryginalnie przez ściganego, na którym mogłyby znajdować się jego ślady biologiczne. Z oryginałem akt, poza pracownikami Sądu, miał kontakt obrońca ściganego oraz asystentka prokuratora" - przekazuje Radiu ZET rzeczniczka sądu Anna Ptaszek. Dodaje jednocześnie, że sąd nie występował o zbadanie autentyczności wniosku o wydanie listu żelaznego jako pochodzącego od Marcina Romanowskiego.
Fakt, że do tej pory prokuratura nie wystąpiła do Sądu o sprawdzenie autentyczności listu oraz zbadanie możliwych śladów DNA, jest zastanawiający. Zapytaliśmy o to Prokuraturę Krajową. Czekamy na odpowiedź.
Romanowski od 12 grudnia 2024 roku jest poszukiwany krajowym listem gończym. 19 grudnia Sąd wydał wobec polityka Europejski Nakaz Aresztowania. Jak napisała "Rzeczpospolita", polskie służby zakładają, że list został wysłany z miejsca odległego od tego, w którym polityk tak naprawdę przebywa. Metoda znana w kryminalistyce nosi nazwę "red herring", czyli fałszywy trop. Chodzi o zmylenie organów ścigania w prowadzonym pościgu i ustaleniu miejsca pobytu. Informacje te potwierdzają także informatorzy Radia ZET.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET