Romanowski wrócił do Polski? Eksperci analizują zaskakujący scenariusz
Marcin Romanowski zostawił ślad prowadzący do Naddniestrza, ale czy właśnie tam należy go szukać? Brak potwierdzenia, że przekroczył granicę Mołdawii, oraz pytania o tajemniczy list nadany w Tyraspolu pozwalają brać pod uwagę także inne scenariusze. Eksperci mówią o możliwej grze obliczonej na mylenie tropów. Wśród alternatywnych kierunków pojawia się Cypr Północny, ale także znacznie bardziej zaskakujący scenariusz – powrót Romanowskiego do Polski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego nie można potwierdzić lokalizacji Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu.
- Jakie hipotezy dotyczą miejsca pobytu Marcina Romanowskiego są rozważane.
- Co wskazuje na to, że list Romanowskiego z Tyraspola mógł być fałszywym tropem.
- Które kraje są potencjalnymi miejscami pobytu Romanowskiego poza Unią Europejską.
Wciąż nie mamy jednoznacznego potwierdzenia, że Marcin Romanowski przebywa na terytorium kontrolowanego przez Rosję Naddniestrza. Każdego dnia w sprawie pojawia się mnóstwo hipotez i nowych tropów, ale jak dotąd nie ujawniono żadnego materiału dowodowego, który potwierdzałby, że poseł PiS rzeczywiście obrał taki kierunek. Kilka dni temu premier Donald Tusk przekazał, że służby innych państw poinformowały Polskę, iż Romanowski na 99 proc. przebywa w Naddniestrzu. Nie pojawił się jednak w tej sprawie żaden oficjalny komunikat ze strony tych państw. Co więcej, 13 sierpnia szef mołdawskiego Narodowego Centralnego Biura Interpolu, podległego MSW, przekazał w rozmowie z PAP, że służby nie mają informacji o pojawieniu się Romanowskiego w Mołdawii, ani o jego udaniu się do separatystycznego regionu.
Podobnie brzmi stanowisko Prokuratury Krajowej, która przekazała, że brak jest podstaw do uwzględnienia wniosku podejrzanego Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. W piśmie do sądu prokurator zauważa, że nie ma obecnie procesowego potwierdzenia, iż Marcin Romanowski przebywa pod wskazanym przez siebie adresem w Tyraspolu. Samo oświadczenie podejrzanego w tym zakresie - jak słyszymy - jest niewystarczające. Z uzyskanych wstępnych danych wynika, że nie przekroczył on granicy Mołdawii w ciągu ostatnich pięciu lat. Nie potwierdzono również, aby przekraczał granice państw sąsiadujących, tj. Rumunii i Ukrainy.
Gdzie ukrywa się Marcin Romanowski?
Obrońca Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski, twierdzi, że jego klient przebywa poza terytorium Unii Europejskiej. Gdzie dokładnie? Tego już nie ujawnia. Z kolei sam Romanowski w liście skierowanym do sądu poinformował, że posiada legalny paszport wydany na inną, fałszywą tożsamość. Wiadomo także, że list został nadany w Tyraspolu, stolicy prorosyjskiego Naddniestrza. Czy osobiście wysłał go Romanowski? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi, choć z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że na liście znaleziono ślady DNA posła PiS.
– Ostatni potwierdzony dokumentalnie ślad jego pobytu poza granicami Polski pochodzi z kwietnia 2026 roku. Jeszcze wtedy na Węgrzech rządził Viktor Orban. Obecnie wygląda na to, że inicjatywa przekazywania informacji pochodzi od samego zainteresowanego – mówi portalowi RadioZET.pl Jarosław Jakimczyk, dziennikarz śledczy specjalizujący się w tematyce służb specjalnych. Jak podkreśla, musimy oddzielić fakty od różnych hipotez, które pojawiają się od wielu dni.
– Mamy list, który wpłynął do Sądu Okręgowego – to jest fakt. Jest tam jego oświadczenie, że przebywa w Naddniestrzu, a konkretnie w Tyraspolu. Podaje tam adres. Poczta potwierdza autentyczność stempla. Zabezpieczono ślady DNA na tych dokumentach. Jednak adres, który został wskazany, jak się okazuje, to pusty plac – wylicza.
Naddniestrze to element gry Romanowskiego?
– Wiemy, że nie ma śladów przekroczenia granicy w rejestrach państw, które sąsiadują z tym zbuntowanym regionem. Czyli Ukrainy i Mołdawii. Wszystko inne to tylko hipotezy. Ta najbardziej spektakularna, że być może to Romanowski zainicjował celowo operację zmylenia tropu i przekazał komuś korespondencję, wiedząc, że jest tam jego ślad DNA. I następnie zostaje to nadane z Tyraspola, a faktycznie – zgodnie z tą koncepcją – miałby on przebywać w zgoła innym miejscu, innym kraju lub nawet innej części świata. To jednak czysta spekulacja – podkreśla Jakimczyk.
W tym kontekście powraca kwestia fałszywej tożsamości. Wiadomo, że takich dokumentów Romanowski nie mógł otrzymać w Polsce po 13 grudnia 2023 roku. Najbardziej prawdopodobny scenariusz wskazuje na Węgry, które przyznały mu azyl polityczny, ale na to również nie mamy potwierdzenia. Jeżeli poseł PiS po opuszczeniu Budapesztu poruszał się z wykorzystaniem dokumentów wystawionych na inne nazwisko, istnieje możliwość, że dzięki temu służby nie zarejestrowały jego podróży.
Istnieje jeszcze inna, mniej popularna hipoteza, która być może nie jest wystarczająco brana pod uwagę przez śledczych. Chodzi o ewentualny powrót Romanowskiego do Polski. Z logistycznego punktu widzenia byłaby to najmniej skomplikowana operacja, a ukrywanie się na terytorium własnego kraju może być paradoksalnie znacznie prostsze niż szukanie schronienia za granicą.
Czy Romanowski może ukrywać się w Polsce?
Jedna z najgłośniejszych tego rodzaju spraw z ostatnich lat dotyczyła poszukiwań Jacka Jaworka, sprawcy potrójnego zabójstwa członków swojej rodziny we wsi Borowce. Jaworek był poszukiwany od lipca 2021 roku. Choć wystawiono za nim Europejski Nakaz Aresztowania i Czerwoną Notę Interpolu, a także wpisano go na listę najbardziej poszukiwanych przestępców Europolu, ostatecznie okazało się, że ukrywał się w Polsce – w mieszkaniu swojej ciotki w Dąbrowie Zielonej.
– Teoretycznie taka możliwość istnieje. Mamy dowód, że Romanowski przebywał na terytorium Węgier, ale gdzie następnie mógł się przemieścić i gdzie jest teraz? Tak naprawdę może być wszędzie – mówi portalowi RadioZET.pl dr Mariusz Sokołowski, były wieloletni rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji.
– Równie dobrze może być w Polsce, ale i w każdym innym kraju. Wjazd na terytorium Polski wiąże się z koniecznością sprawdzenia dokumentów, ale jeżeli dysponuje on dokumentami wystawionymi na inne nazwisko, to może przekroczyć granicę, licząc na to, że będzie niezauważony i nikt go nie rozpozna. Może też być tak, że przekroczy granicę nielegalnie. Tym bardziej, że z Węgier do Polski mamy strefę Schengen i Romanowski mógł się przemieszczać bez kontroli granicznej – wylicza nasz rozmówca.
Podobnego zdania jest Jarosław Jakimczyk, choć w jego ocenie ewentualny powrót Romanowskiego do Polski wiązałby się z dużym ryzykiem.
– Logistycznie jest to możliwe. Przejazd z Węgier do Polski nie wymaga wielkiej fantazji, jeżeli poruszamy się pociągiem albo samochodem. Romanowski mógłby nawet pieszo przekroczyć granicę. Jednak gdyby leciał samolotem, to już nie uszłoby to uwadze służb przy kontroli tożsamości. Możemy to sobie oczywiście wyobrazić, ale to także jest spekulacja, bo po co miałby do Polski przybyć, skoro jest tu poszukiwany i jest interes polityczny, żeby został zatrzymany – zauważa ekspert.
„Przebywa poza terytorium Unii Europejskiej”
– Informacje, które otrzymujemy, że przebywa w takim, a nie innym miejscu, równie dobrze mogą być spreparowane przez osoby, które z nim współpracują. Mogą one pojechać w dane miejsce i wysłać stamtąd określony dokument. Taki scenariusz również jest możliwy – dodaje Mariusz Sokołowski.
Marcin Romanowski opuścił Węgry po porażce Viktora Orbana w wyborach. To właśnie były premier tego kraju, od lat współpracujący z PiS, zapewnił Zbigniewowi Ziobrze i Romanowskiemu polityczną ochronę. Jego główny konkurent, a obecnie szef węgierskiego rządu, Peter Magyar, jeszcze w kampanii wyborczej wielokrotnie zapewniał, że po przejęciu władzy żadnej ochrony dla Ziobry i Romanowskiego nie będzie. Polskim służbom nie udało się jednak zatrzymać obu polityków. Ziobro znalazł schronienie w USA. Tajemnicą pozostają natomiast dalsze ruchy Romanowskiego.
Zgodnie z medialnymi doniesieniami, które pojawiały się w ostatnich miesiącach, poseł PiS mógł przebywać w wielu krajach. Wymieniano m.in. USA, Słowację, Turcję, Chorwację i Serbię. Żadna z tych informacji nie została jednak potwierdzona. Zwrot nastąpił dopiero 12 sierpnia, gdy Sąd Okręgowy w Warszawie potwierdził, że otrzymał list od Romanowskiego nadany z Tyraspola. Fakt ten nie przesądzał jednak, że polityk przebywa na terytorium Naddniestrza.
W dyskusji wokół tej sprawy coraz mocniej wybrzmiewają sugestie, że miejsce nadania listu może być elementem gry Romanowskiego, który próbuje mylić tropy. Warto przy tym pamiętać, że mec. Bartosz Lewandowski nie potwierdził dokładnej lokalizacji swojego klienta. Stwierdził jedynie, że znajduje się on poza granicami Unii Europejskiej. Możliwości pozostaje więc wiele.
Ekspert wskazuje na zupełnie inny kierunek
– Może np. przebywać w Turcji. Gdybym ja miał sobie wybrać jakieś terytorium z takich niedookreślonych, to może np. Cypr Północny? Jest taka enklawa, która nie jest uznawana jako odrębne państwo. Jego status jest kontestowany przez Republikę Cypru i Grecję. Nie uznają tego inne państwa z wyjątkiem Turcji. Nie jest daleko. Klimat dość przyjemny, śródziemnomorski – komentuje Jarosław Jakimczyk.
– Zazwyczaj im dłużej trwa takie ukrywanie się, tym bardziej potrzebna jest pomoc osób z zewnątrz – zauważa Mariusz Sokołowski. – Są też takie sytuacje, kiedy osoba całkowicie zrywała kontakt z dotychczasowym życiem. Przestawała kontaktować się z członkami swojej rodziny, ze znajomymi. Wyjeżdżała w miejsce trudno dostępne, gdzie rozpoczynała życie od nowa. Nie korzystała z krajowych źródeł finansowych ani telefonii komórkowej. Jest to nowa osoba, w nowym miejscu, o nowej tożsamości. To zdarza się jednak bardzo rzadko. Zazwyczaj ukrywający się utrzymują kontakt z innymi. I liczą na pomoc z ich strony – zaznacza.
W ocenie byłego rzecznika KGP im dłużej trwa ukrywanie się, tym trudniejsze staje się pozostawanie poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości. Z czasem mogą wyczerpywać się środki finansowe zgromadzone na początku, a jednocześnie trzeba pokrywać bieżące koszty utrzymania – własnego, a niekiedy także najbliższych. Jak wskazuje nasz rozmówca, doświadczenie pokazuje, że osoby ukrywające się przed organami ścigania często ostatecznie wpadają w ręce wymiaru sprawiedliwości, nawet jeśli przebywają daleko poza granicami Polski.
Czy zatrzymanie Romanowskiego jest możliwe?
Pojawia się także pytanie o rozbieżność między oficjalnymi komunikatami. Ani premier, ani prokuratura nie przedstawili żadnych dowodów wskazujących obecną lokalizację polityka PiS .
– Są to informacje służb o charakterze operacyjnym, które prawdopodobnie przekazano premierowi – wyjaśnia Jarosław Jakimczyk. – Uzyskane zostały z kontaktów ze służbami partnerskimi, poprzez oficerów łącznikowych, których polskie służby specjalne posiadają. Zarówno w Kiszyniowie, jak i w Bukareszcie. I zapewne na tej podstawie została sformułowana ta informacja. Jeżeli jednak są to informacje o charakterze operacyjnym, to nie oznacza, że mają one charakter dowodu w rozumieniu Kodeksu postępowania karnego – podkreśla.
– Żeby można było zatrzymać taką osobę, potrzebna jest bardzo dobra współpraca między lokalnymi służbami, a polskimi – zwraca uwagę dr Mariusz Sokołowski. – Pamiętajmy o tym, że zatrzymanie danego człowieka na terytorium konkretnego kraju jest możliwe tylko przez służby tego kraju. Gdy pan Romanowski był na Węgrzech, miał azyl polityczny. Wobec tego służby nie mogły go zatrzymać. Co nie oznacza, że nie mogły polskiej stronie przekazywać informacji – tego nie wiemy. Kiedy taka osoba przemieszcza się do innych państw, to najbezpieczniejsze dla niej jest korzystanie z takich miejsc, gdzie wymiana informacji i współpraca pomiędzy służbami jest na najniższym poziomie. I bardzo wielu przestępców stara się to wykorzystać, np. uciekając do kraju, który nie jest w strukturach Interpolu, bo wtedy nie obowiązuje nawet Czerwona Nota – dodaje były rzecznik KGP.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET