`

Czym jest Naddniestrze i jak się tam dostać? To tam może przebywać Romanowski

3 min. czytania
19.08.2026 14:36
Obserwuj nas na Google

Marcin Romanowski miał według medialnych doniesień wyjechać do Naddniestrza – separatystycznego regionu Mołdawii wspieranego przez Rosję. Jak podkreśla analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Jakub Pieńkowski, sam wjazd do tego terytorium nie stanowi większego problemu, jednak dłuższy pobyt osoby z kraju postrzeganego przez Moskwę jako nieprzyjazny nie mógłby pozostać niezauważony przez rosyjskie służby.

Naddniestrze
fot. PRZEMYSLAW WIERZCHOWSKI/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do niezależności Naddniestrza od Mołdawii.
  • Dlaczego Rosja nieformalnie wspiera to terytorium.
  • Kto rzeczywiście rządzi w Naddniestrzu i jaką rolę odgrywa koncern Sheriff.
  • Jakie wyzwania spotykają mieszkańców pod autorytarnym reżimem.

W ubiegłym tygodniu media obiegła informacja o prawdopodobnym pobycie byłego wiceministra sprawiedliwości, a dzisiaj posła PiS Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu. Rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego poinformowała, że do placówki trafił wniosek o wydanie listu żelaznego. Został on podpisany pismem odręcznym i nadane z Tyraspola, stolicy tego regionu.

Naddniestrze to separatystyczny region położony głównie na lewym brzegu Dniestru, który od początku lat 90. pozostaje poza kontrolą władz w Kiszyniowie. Jak przypomniał Jakub Pieńkowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w rozmowie z portalem RadioZET.pl, „Mołdawia dążyła wtedy ku niepodległości, a Naddniestrze chciało pozostać w Związku Radzieckim”. Faktyczną niezależność region utrzymał po wojnie z Mołdawią w 1992 r., gdy, jak dodał ekspert PISM, „jego niepodległość została uratowana przez wojska rosyjskie, które jeszcze na jego terytorium stacjonowały”.

Naddniestrze pod rosyjskim parasolem

Ekspert zwrócił uwagę, że choć żadne państwo świata – w tym sama Rosja – formalnie nie uznaje niepodległości Naddniestrza, to Moskwa pozostaje jego głównym protektorem. - Rosja oficjalnie zajmuje stanowisko, że Naddniestrze pozostaje częścią Mołdawii i powinno w ramach negocjacji pokojowych się z nim zreintegrować – zaznaczył Pieńkowski. Jednocześnie Kreml zapewnia regionowi wsparcie gospodarcze, m.in. poprzez dopłaty do emerytur i dostawy gazu.

Na terytorium Naddniestrza nadal stacjonują rosyjscy żołnierze. Według analityka jest ich około 1,5 tysiąca. - Część ma status legalny, ponieważ jest częścią sił pokojowych, na które zgodziła się Mołdawia. Natomiast część to siły stacjonujące tam bezprawnie – wyjaśnił ekspert ds. Rumunii, Bułgarii i Mołdawii. Jak dodaje, nie są to jednak oddziały zdolne do prowadzenia większych działań ofensywnych przeciwko Ukrainie czy Mołdawii.

Pieńkowski opisywał w rozmowie z portalem RadioZET.pl Naddniestrze jako jeden z najbiedniejszych części Europy. - Jest to region, chyba w tym momencie, nie licząc ogarniętej wojną Ukrainy, najbiedniejszy w Europie – ocenił. Według niego faktycznie mieszka tam około 350 tys. osób. Ponadto region od początku pełnoskalowej wojny w Ukrainie pozostaje jeszcze bardziej odizolowany od świata.

Redakcja poleca

Kto naprawdę rządzi Naddniestrzem?

Zdaniem eksperta formalne instytucje państwowe mają tam w dużej mierze charakter fasadowy. - Faktyczną władzę w Naddniestrzu sprawuje koncern Sheriff. To byt biznesowo-przestępczy założony przez dwóch byłych oficerów KGB – mówił ekspert PISM. Jak stwierdził, firma stopniowo podporządkowała sobie gospodarkę i instytucje polityczne regionu, a obecny przywódca Wadim Krasnosielski jest „człowiekiem namaszczonym przez Sheriffa”.

Analityk wskazał również na autorytarny charakter tamtejszego systemu. - Mieszkańcy Naddniestrza są narażeni na arbitralne aresztowania. Otrzymują wyroki więzienia nie za działalność polityczną, ale za jakąkolwiek krytykę władz czy próbę dochodzenia własnych praw – podkreślił Jakub Pieńkowski. Dodał, że zdarzały się także przypadki porwań osób skonfliktowanych z reżimem i wywożenia ich z terenów kontrolowanych przez władze Mołdawii.

Ponadto Pieńkowski zaznaczył, że sam przyjazd do regionu jest stosunkowo prosty. - Turyści, którzy chcieliby wjechać do Naddniestrza, nie mają z tym najmniejszego problemu – mówił w rozmowie z nami. Jednocześnie podkreślił, że długotrwałe zamieszkanie wyglądałoby inaczej. - Jeżeli ktoś tej rangi – były polityk, wysoki rangą wojskowy czy osoba o porównywalnym statusie z państwa postrzeganego przez Rosję jako wrogie – miałby tam zamieszkać, to na pewno nie ujdzie uwadze nie tylko miejscowych, ale przede wszystkim rosyjskich służb, które mają Naddniestrze nie tylko głęboko spenetrowane, ale faktycznie pod swoją kontrolą - powiedział Jakub Pieńkowski. Jak dodał, „pozostanie bez przynajmniej rozmowy i obserwacji ze strony rosyjskich służb nie jest możliwe”.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET