"Reset" TVP to kompromitacja. Eksperci odcinają się od dokumentu Rachonia
Eksperci, którzy wypowiadali się dla propagandowego serialu dokumentalnego TVP "Reset", stanowczo odcinają się od produkcji. Produkcja ma udowodnić rzekome działania prorosyjskie byłego rządu Donalda Tuska.
"Reset" przez Telewizję Polską był promowany jako sensacyjny serial dokumentalny, w którym miały pojawić się "nieznane dokumenty i informacje na temat polsko-rosyjskiego resetu z lat 2007–2015". Produkcję wyemitowano w momencie, kiedy opinia publiczna żyje ustawą " lex Tusk". PiS chce, żeby pracę zaczęła specjalna komisja ds. wpływów rosyjskich w polskiej polityce, co zdaniem opozycji jest batem na przeciwników politycznych przed wyborami.
W pierwszym odcinku serialu przypomniano sprawę otrucia byłego oficera KGB i FSB Aleksandra Litwinienki. W 2006 r. dysydent zmarł w Londynie po tym, gdy miał kontakt z radioaktywną substancją. O zlecenie jego otrucia został oskarżony rosyjski dyktator Władimir Putin. Na tej kanwie uknuto tezę, że kiedy Kreml likwidował przeciwników politycznych, rząd Donalda Tuska miał postulować "zresetowanie" stosunków z Rosją.
"Reset" TVP. Eksperci odcinają się od dokumentu Rachonia i Cenckiewicza
W filmie pokazano, jak Michał Rachoń z TVP rozmawia w Londynie z Edwardem Lucasem, specjalistą ds. rosyjskich służb oraz Billem Browderem, prywatnym inwestorem, który robił interesy w Rosji. Po emisji dokumentu obydwoje odcięli się od produkcji.
"Proszę Sławomira Cenckiewicza, Michała Rachonia, Samuela Pereirę i Michała Adamczyka o usunięcie moich wywiadów z internetowej wersji tendencyjnego filmu «Reset». Nie popieram jego redakcyjnego punktu widzenia. Chcę publicznego zapewnienia, że w pozostałej części serii nie zostaną użyte żadne klipy" - napisał na Twitterze Lucas.
We wcześniejszym wpisie stanowczo odciął się od narracji dokumentu TVP. "Jestem przerażony, widząc, jak moje poglądy i nazwisko są wykorzystywane jako «dowód» w polskich krajowych atakach politycznych na Radosława Sikorskiego i inne osoby. Dzieje się to bez mojej zgody i wiedzy" - tłumaczył.
W podobnym duchu wypowiedział się Bill Browder. "Jestem bardzo rozczarowany, gdy dowiedziałem się, że polski dokument zatytułowany «Reset», w którym udzielałem wywiadu, jest wykorzystywany do atakowania Radosława Sikorskiego jako prorosyjskiego i próby wykluczenia go z polskiej polityki. Nie przypominam sobie wielu ludzi, którzy byli bardziej skuteczni w kontrowaniu Putina niż Radek" - napisał na Twitterze.
Rachoń broni "Resetu"
W serwisach społecznościowych opublikowano również odpowiedź twórców "Resetu". Michał Rachoń opublikował na Twitterze długie oświadczenie. "Oczywiście nie zgodzimy się na cenzurę filmu. Nie zgodzimy się na pozbawienie naszych widzów prawa do samodzielnej oceny fundamentalnych spraw, o których dyskutowaliśmy. Czyli resetu relacji pomiędzy Rosją a Zachodem" - napisał.
Rachoń zwrócił się do Lucasa, zarzucając mu, że doskonale wiedział o celu filmu i jego temacie. "Wierzę, że w tej sytuacji opinia publiczna ma prawo ocenić, kto zachowuje rzetelność dziennikarską, a kto ulega histerii, atakując film, którego nie oglądał i kieruje się presją osób żywo zainteresowanych tłumieniem wszelkich prób oceny wprowadzonej przez w nich w życie «filozofii relacji z Rosją» taką, jaką ona jest" - napisał prezenter TVP.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET