`

Rodzice podejrzanego o zabójstwo Diany przerywają milczenie. Mówią o nagraniach

3 min. czytania
07.09.2026 07:47
Obserwuj nas na Google

Rodzice 19-letniego Jakuba L., podejrzanego o zabójstwo 49-letniej Diany R. w Kędzierzynie-Koźlu, po raz pierwszy szerzej odnieśli się do sprawy. W rozmowie z telewizją Twoje Media przekonują, że nie wierzą w winę syna. Matka mężczyzny wspomniała o nagraniach.

Kadr przedstawia policyjną taśmę z napisem
fot. Aliaksandr Valodzin/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Matka podejrzanego Jakuba L. twierdzi, że ma nagrania z monitoringu, które potwierdzają jego obecność w domu w czasie zabójstwa. Prokuratura jednak stwierdziła, że 19-latek przyznał się do zbrodni.
  • Prokuratura oskarża Jakuba L. o zabójstwo Diany R. oraz wcześniejszy atak na mężczyznę w Opolu. Twierdzą, że ofiary były przypadkowe, a podejrzany wcześniej leczył się psychiatrycznie.
  • Sąd w Opolu zastosował wobec Jakuba L. trzymiesięczny areszt tymczasowy. Kluczowe będzie teraz zweryfikowanie materiału dowodowego, w tym nagrań przedstawianych przez rodzinę.

Matka podejrzanego mówi o nagraniach z monitoringu

Bożena, matka Jakuba L., powiedziała w rozmowie z telewizją Twoje Media, że jej syn w czasie zabójstwa miał być w domu. Według niej potwierdzać mają to nagrania z kamer znajdujących się przy domu oraz w pobliskiej firmie. Kobieta utrzymuje, że informowała służby o monitoringu i osobach, które miały widzieć 19-latka. Twierdzi także, że posiada część nagrań na telefonie. To jednak relacja matki podejrzanego — ich znaczenie dla śledztwa będzie musiała ocenić prokuratura.

Matka 19-latka przekonuje, że wcześniej nie obserwowała u niego agresywnych zachowań. Wyjaśniła także, dlaczego w chwili zatrzymania miał przy sobie młotek. Według jej relacji Jakub L. wybierał się do znajomego na działkę i narzędzie miało być mu tam potrzebne. Ojciec podejrzanego również apeluje, by nie przesądzać o winie jego syna przed zakończeniem postępowania. Zaznaczył jednocześnie, że jeśli śledczy udowodnią 19-latkowi zarzucane czyny, powinien ponieść karę. Rodzina twierdzi też, że po zatrzymaniu Jakuba L. zaczęła otrzymywać groźby. Matka mówiła o publikowaniu w internecie danych i adresu oraz o obawach o bezpieczeństwo bliskich.

Prokuratura: podejrzany przyznał się do zabójstwa

Ustalenia śledczych są inne niż wersja przedstawiana przez rodziców. Jak wynika z informacji prokuratury, Jakub L. przyznał się do zabójstwa 49-letniej Diany R. oraz do wcześniejszego ataku na mężczyznę w Opolu. Diana R. została znaleziona w kompleksie leśnym w Kędzierzynie-Koźlu. Kobieta wyszła na spacer z psem. Według śledczych została kilkukrotnie uderzona młotkiem w głowę i ugodzona nożem w brzuch. 19-latek miał przyznać się również do lipcowego ataku na przypadkowo spotkanego Jana K. w Opolu. Mężczyzna został uderzony młotkiem i – według przekazanych przez śledczych informacji – nie odzyskał przytomności.

Ofiary miały zostać wybrane przypadkowo

Prokuratura zarzuciła Jakubowi L. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz usiłowanie zabójstwa. Śledczy podkreślają, że 19-latek nie znał wcześniej swoich ofiar i miał wybrać je przypadkowo. Podejrzany powiedział również, że wcześniej leczył się psychiatrycznie. Jego stan psychiczny w czasie zarzucanych czynów mają ocenić biegli psychiatrzy.

Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie

Sąd w Opolu zastosował wobec Jakuba L. trzymiesięczny tymczasowy areszt. Za zarzucane mu czyny grozi kara od 15 lat więzienia do dożywotniego pozbawienia wolności. Kluczowe dla dalszego postępowania będzie teraz m.in. zweryfikowanie materiału dowodowego, w tym twierdzeń rodziny dotyczących nagrań monitoringu. Samo stanowisko rodziców nie zmienia na obecnym etapie faktu, że prokuratura postawiła 19-latkowi zarzuty, a sąd zgodził się na jego aresztowanie.

Nieoficjalnie: Jakub L. leczył się na schizofrenię

Prokuratura jednocześnie przyznaje, że Jakub L. może być niepoczytalny. Według nieoficjalnych informacji wcześniej leczył się na schizofrenię, jednak przestał brać leki, a zaczął narkotyki - amfetaminę. Śledczym tłumaczył, że słyszał głosy, które kazały mu coś zrobić i dlatego „polował na ludzi" - mówią nieoficjalnie reporterce Radia ZET Grażynie Wiatr opolscy śledczy.

Redakcja poleca

Źródło: Radio ZET/fakt.pl/facebook.com/TwojeMediaTV/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET