Rój os zaatakował mężczyznę. "Kończyny były już opuchnięte"
Zaatakowany przez rój os 48-letni mężczyzna może mówić o wielkim szczęściu. Gdyby nie interwencja policji, jego historia mogła zakończyć się tragicznie.
Rój os zaatakował 48-letniego mężczyznę. Sprawa wyszła na jaw zupełnym przypadkiem. W ostatni weekend czerwca policjanci zatrzymali w Wielkim Komorsku (woj. kujawsko-pomorskie) do kontroli samochód, którego kierowca jechał z zadziwiająco niską prędkością.
"Funkcjonariusze wrócili uwagę na kierowcę, ponieważ jechał autem z niewielką prędkością, niepewnie wykonywał manewry na drodze, a na widok policyjnego radiowozu zatrzymał się" – przekazała KPP w Świeciu.
Rój os zaatakował mężczyznę. Pomoc nadeszła w ostatniej chwili
Wtedy mundurowi dowiedzieli się, że stan zdrowia 48-latka szybko się pogarsza. "Okazało się, że podczas pracy na świeżym powietrzu mężczyzna przypadkowo naruszył gniazdo os, po czym został dotkliwie pokąsany. Miał liczne ślady ugryzień na szyi, a jego kończyny były już opuchnięte" – relacjonowali policjanci.
Pokąsany 48-latek miał przyznać, że jest uczulony na jad tych owadów. Wymagał udzielenia natychmiastowej pomocy medycznej. - Liczyła się każda minuta, dlatego funkcjonariusze zabezpieczyli samochód mężczyzny i szybko przewieźli go radiowozem do najbliższego ośrodka zdrowia - poinformowała kom. Joanna Tarkowska, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Świeciu.
Na miejscu pokąsany przez osy mężczyzna otrzymał niezbędną pomoc specjalistów. Powrót do zdrowia, a nawet ocalenie życia może zawdzięczać aspirantowi Kazimierzowi Kowalskiemu i młodszemu aspirantowi Krzysztofowi Kamińskiemu.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET