Rok po brutalnym ataku w Toruniu. Czy w mieście jest bezpiecznie? „Byłam wstrząśnięta"
Minął rok od ataku w Parku Glazja w Toruniu, po którym życie straciła 24-letnia Klaudia. Przed sądem ruszył proces oskarżonego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem Yomeykerta S. Torunianie wciąż pamiętają o tragicznych wydarzeniach z nocy z 11 na 12 czerwca ubiegłego roku.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były okoliczności ataku w Parku Glazja.
- Co zrobiły władze Torunia w odpowiedzi na atak.
- Co po roku od tamtych wydarzeń mówią Torunianie.
Atak w Parku Glazja w Toruniu
Atak w Parku Glazja w Toruniu wstrząsnął całym miastem. W nocy z 11 na 12 czerwca 2025 r. 19-letni wówczas Yomeykert S., obywatel Wenezueli, napadł na 24-letnią Klaudię. Na co dzień była doktorantką na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, pracowała też jako barmanka w jednym z lokali na toruńskiej starówce. Do ataku doszło, gdy wracała z pracy.
W czwartek 11 czerwca - równo rok po tamtych wydarzeniach - w Sądzie Okręgowym w Toruniu ruszył proces Wenezuelczyka. Yomeykert S. usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi mu nawet dożywocie. Proces został utajniony, jednak ustalenia prokuratury są znane.
24-letnia Klaudia zmarła w szpitalu
Według śledczych Yomeykert S. zadał 24-latce kilkanaście ciosów nożem w okolice głowy, szyi i klatki piersiowej, a następnie dopuścił się gwałtu. Klaudia po brutalnym ataku trafiła do szpitala, gdzie zmarła po dwóch tygodniach walki o życie. Biegli uznali, że w chwili ataku Wenezuelczyk był poczytalny. Podczas przesłuchania w prokuraturze milczał.
Toruń rok po zabójstwie w parku
Toruń wciąż żyje tą tragedią. W rocznicę ataku, przed rozpoczęciem procesu, w Parku Glazja odbyło się spotkanie modlitewne z udziałem władz miasta, biskupa diecezji toruńskiej oraz mieszkańców. „Zapaliliśmy znicze. Pochyliliśmy głowy. Było dużo ciszy, bo niektóre rzeczy można wyrazić tylko tak. Razem. Rok temu stanąłem nad tym miejscem i nie miałem słów. Dziś też ich nie mam. Dlatego przyszedłem i modliłem się. Myślę dziś przede wszystkim o rodzinie Klaudii. O jej bliskich, dla których tamten dzień nigdy się nie skończył. Dziś jesteśmy z nimi myślami. Pamiętamy"- napisał po uroczystości prezydent Torunia Paweł Gulewski.
To sprawa, która rzuciła cień na poczucie bezpieczeństwa wielu mieszkańców. - Po tej sytuacji zaczęłam ograniczać samotne wychodzenie z domu wieczorami, a już zwłaszcza w nocy. Tak naprawdę nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy ktoś się czai za rogiem - mówi w rozmowie z RadioZET.pl mieszkanka Torunia. - Myślę, że to nie jest problem imigrantów, a ludzi w ogóle - dodaje.
Czy w Toruniu jest bezpiecznie?
- Pamiętam, że byłam wstrząśnięta, kiedy następnego dnia przeczytałam, co się stało. Toruń zawsze wydawał mi się spokojny, oczywiście, działy się różne rzeczy, ale nie coś takiego. Wydaje mi się, że w wielu osobach coś w tym momencie pękło, bo tak naprawdę każdemu mogło się to przytrafić. I chyba to jest najgorsze, że to mógł być każdy - powiedziała nam kolejna Torunianka.
Władze miasta podjęły kroki w celu poprawy bezpieczeństwa. Prezydent Gulewski zapowiadał m.in. rozwój sieci miejskiego monitoringu, ale też przeznaczenie większych środków na patrole policji i straży miejskiej. Częściej po zmroku świecą też lampy. Wszystko po to, by Torunianie czuli się bezpiecznie we własnym mieście.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET