„Wolą cierpieć całą noc, niż powiedzieć mamie, że nie zjedzą pierogów”
Święta dla osób na dietach eliminacyjnych to trudny czas. Walczą z pokusami, krytyką bliskich, a ostatecznie także z dolegliwościami, bo ulegli. Jak to rozegrać mądrze - podpowiada dietetyczka kliniczna Roksana Środa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Na jakiej diecie są przeważnie pacjenci z dolegliwościami jelitowymi.
- Czego nie mogą jeść.
- Jak zakomunikować to bliskim.
„Znowu jakaś dieta”
Schemat zawsze wygląda podobnie. Osoba na diecie eliminacyjnej robi wszystko, żeby wtopić się w tło, ale czujne oko mamy/babci/cioci szybko namierza ofiarę. I się zaczyna.
- Ja dziękuję.
- Zjedz, samo zdrowie.
- Dziękuję, nie mogę.
- Znowu jesteś NA JAKIEJŚ DIECIE?
I awantura gotowa, bo albo się wycofamy i zjemy, co przypłacimy dolegliwościami i złością (choć de facto bardziej na siebie niż na bliskich, że nie potrafimy postawić granicy). Albo natychmiast się „odpalimy”: „To moja sprawa! Zdrowie to nie kaprys! Zawsze musisz mnie krytykować!”.
- W Polsce zastawiony stół jest językiem miłości. Pacjenci często mówią mi, że wolą cierpieć całą noc, niż powiedzieć mamie, że nie zjedzą pierogów - potwierdza Roksana Środa, dietetyczka kliniczna. Rozwiązaniem problemu jest komunikacja z pozycji „dorosłej osoby” (z ang. adult to adult).
Chwyć za telefon
- Najlepiej już dziś zadzwonić i na spokojnie poinformować, że jesteśmy w trakcie leczenia, że jest to sytuacja tymczasowa i następne święta prawdopodobnie będą wyglądać inaczej - radzi Roksana Środa. - W przypadku SIBO i IBS jest to dieta low fodmap, eliminująca wysokofermetujące węglowodany. Najpierw gasimy stan zapalny farmakoterapią, którą prowadzi lekarz gastrolog, a następnie przez kilka tygodni stosujemy dietę eliminacyjną. Potem stopniowo wracamy do ulubionych potraw - mówi dietetyczka.
- Jeśli dopiero zdiagnozowaliśmy problem, warto przełożyć dietę eliminacyjną na po świętach. Jeśli już jesteśmy na diecie, nie warto ulegać, bo wszystko trzeba będzie zacząć od nowa - podkreśla ekspertka.
Jakich potraw unikać? - Tak naprawdę podczas Wigilii nie możemy zjeść nic, bo mamy tutaj mąkę pszenną, buraki, kapustę, grzyby, mak, suszone owoce - to wszystko odpada - wymienia Roksana Środa. Nie jest to jednak sytuacja bez wyjścia.
- Gospodynię można poprosić o zostawienie kawałka ryby bez panierki, a pierogi przygotować np. z mąki pszennej 2AB. Jeśli chodzi o desery, to polecam sernik na jogurcie - mówi dietetyczka.
Z badań opublikowanych w 2023 roku wynika, że aż 46% dorosłych w Polsce spełnia kryterium zaburzeń jelitowych z grupy DGBI (Disorders of Gut-Brain Interaction). Wśród kobiet jest to 51,7%, a wśród mężczyzn 40,3%. Oznacza to, że przy co drugim wigilijnym stole usiądzie osoba, która odczuje dyskomfort, będzie zmagać się z bólem lub odmówi zjedzenia którejś z wigilijnych potraw.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET