`

Rolnicy szykują "inwazję" na Poznań. Do centrum wjedzie nawet 2 tys. traktorów

3 min. czytania
06.02.2024 13:41
Obserwuj nas na Google

W piątek w Poznaniu może pojawić się nawet dwa tysiące traktorów. Rolnicy z Wielkopolski szykują się na największy strajk w historii. W internecie pojawiła się mapa, z której wynika, że kolumny ciągników rolniczych wjadą do stolicy Wielkopolski z każdej możliwej strony. Emil Lemański, rzecznik prasowy Roli Wielkopolski zapewnia w rozmowie z portalem RadioZET.pl, że w założeniu nie chodzi o blokadę miasta, ale jest to raczej nieuniknione. Protestujący rolnicy przygotują dla mieszkańców niewielkie upominki.

fot. Wojciech Strozyk/REPORTER, Facebook/Rola Wielkopolski

Rolnicy z całego województwa wielkopolskiego zjadą w piątek 9 lutego na godzinę 10 do centrum Poznania pod Wielkopolski Urząd Wojewódzki. - Mamy nadzieję spotkać się z wojewodą, żeby przekazać postulaty, które mamy nadzieję, że trafią na ręce premiera Donalda Tuska i do ministerstwa rolnictwa - powiedział w rozmowie z portalem RadioZET.pl Emil Lemański, rzecznik prasowy Rola Wielkopolski. W całym kraju planowane są podobne manifestacje rolników.

Rolnicy zdają sobie sprawę, że w kwestii przepisów unijnych premier i polski rząd nie mogą zrobić za wiele, ale jak zaznaczają "jest to dobra okazja do wykorzystania, żeby się skrzyknęli wszyscy ministrowie rolnictwa z Unii Europejskiej i żeby tę politykę wobec rolnictwa zmienić". - Żądamy, żeby nasz rząd zainterweniował w Brukseli. Nasz obecny premier ma dobre znajomości, ponieważ tyle lat był przewodniczącym Komisji Europejskiej. Chyba wie, gdzie zadzwonić? My oczekujemy tego działania - dodał Lemański.

Redakcja poleca

Protest rolników w Poznaniu. Niektórzy będą jechać ponad 100 kilometrów

- Inicjatywa protestu rolników jest oddolna. Ludzie sami dzwonią i pytają, gdzie się mogą dołączyć i spotkać oraz ile maszyn mają zabrać. Wiem, że niektórzy będą ciągnikami ponad 100 kilometrów jechać po to, żeby do tego Poznania dotrzeć, więc duże brawa dla rolników za determinację - powiedział Emil Lemański. Rolnicy z Wielkopolski mają 7 postulatów:

  • Natychmiastowe odstąpienie od wszystkich założeń "Europejskiego Zielonego Ładu" i stworzenia nowej wspólnej polityki rolnej na zasadach rolników
  • Zakaz wprowadzania na rynek polski i UE produktów wytwarzanych w sposób inny niż zalecany w dyrektywach UE oraz przywrócenie ceł na produkty rolno-spożywcze z Ukrainy
  • Natychmiastowa rozbudowa infrastruktury portowej i magistrali kolejowej w celu poprawy logistyki związanej z eksportem naszych płodów rolnych
  • Znaczne ograniczenie biurokracji w rolnictwie, uproszczenie prawa i zwiększenie swobody działania sektora rolnego
  • Ułatwienie prowadzenia inwestycji rolniczych na terenach wiejskich
  • Zwiększenie limitu de minimis do 50 tys. euro
  • Odstąpienie od zakazu stosowania nawozów azotowych w okresie od listopada do 1 marca.

- Solidaryzujemy się z działaniami rolników we Francji, Niemczech i Brukseli. Pokazujemy w ten sposób nasze niezadowolenie, a skala protestu tylko potwierdza determinację rolników - dodał Lemański. Jego zdaniem w piątkowym strajku może wziąć udział od tysiąca do dwóch tysięcy traktorów. - W założeniu nie ma to być żadna blokada miasta - zaznaczył. Wiadomo jednak, że przy tak dużej liczbie maszyn rolniczych na drogach - jest to nieuniknione.

Rolnicy będą protestować w Poznaniu. "Ciągniki będą jechały kolumnami"

- Ciągniki będą jechały kolumnami pod Urząd Wojewódzki w Poznaniu - powiedział Emil Lemański. Traktory wjadą do miasta drogami z każdego kierunku. Kierowcy mogą spodziewać się utrudnień na pobliskich drogach już od wczesnych godzin porannych, ponieważ rolnicy będą zjeżdżać do stolicy Wielkopolski z okolic Grodziska Wielkopolskiego, Opalenicy, Pniew, Obornik, Gniezna, Wrześni, Jarocina, Gostynia oraz Śremu.

Organizatorzy liczą na wyrozumiałość mieszkańców. - Podczas protestu chcemy przeprowadzić akcję, podczas której będziemy rozdawać warzywa, które my wyprodukowaliśmy. Do warzyw będą dołączone karteczki z przeprosinami oraz dopiskiem ile za taki produkt dostaje rolnik w skupie, a ile kasują markety od zwykłych obywateli - zaznaczył Emil Lemański.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET