Rolnik zaorał nową drogę. Sąd zdecydował o ciągniku. „Bolszewizm”
Sąd Rejonowy w Gliwicach postanowił o niewydaniu z powrotem ciągnika rolnikowi, który w sierpniu wjechał na świeżo położony asfalt i pługiem zaorał nawierzchnię. Jednocześnie uchylono wolnościowe środki zapobiegawcze zastosowane wobec 60-latka.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie decyzje sąd podjął wobec oskarżonego rolnika.
- Dlaczego traktor ma dla rolnika dużą wartość.
- Co doprowadziło do konfliktu rolnika z władzami Gliwic.
Gliwice. Sąd nie oddał traktora oskarżonemu rolnikowi
W czwartek gliwicki sąd rozpoznawał trzy zażalenia obrony w sprawie 60-letniego Józefa Magiery. Pierwsze dotyczyło zabezpieczenia majątkowego ciągnika należącego do rolnika, w drugim obrona zakwestionowała zatrzymanie tego traktora, a w trzecim zastosowane przez prokuraturę środki zapobiegawcze – dozór policji i poręczenie majątkowe.
Reprezentujący rolnika adwokat Adam Szewc przekazał, że sąd uchylił dozór i poręczenie majątkowe. Utrzymał natomiast w mocy decyzję prokuratury w sprawie ciągnika. To właśnie ta kwestia jest najważniejsza dla rolnika, który chciałby wykorzystać pojazd do pracy jeszcze w tym roku. - Ten ciągnik ma większą wartość emocjonalną i sentymentalną, aniżeli wartość majątkową - przekonywał adwokat.
60-latek zaorał nową drogę
Do wydarzeń, które są przedmiotem sprawy, doszło w sierpniu tego roku. 60-letni Józef Magiera ciągnikiem marki Ursus wjechał na świeżo położony asfalt i pługiem zaorał ok. 200 metrów nawierzchni ul. Rybackiej w gliwickiej peryferyjnej dzielnicy Ostropa. Twierdzi, że jest właścicielem drogi, a prowadzone tam prace były nielegalne. Miał zapowiedzieć, że zamierza ponownie uszkodzić nawierzchnię.
Mężczyzna został aresztowany, przedstawiono mu zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości. Po zmianie wyceny szkód spowodowanych przez rolnika sąd uchylił jednak areszt, a podejrzany wyszedł na wolność po kilku dniach.
- Myślę, że ta praworządność w końcu wróci, a nie, że zamyka się ludzi za swoje - powiedział dziennikarzom Magiera, pytany o areszt. To, co go spotkało, określił jako „bolszewizm”. - To, co wykonałem, to była obrona własnej ziemi, a to, co oni pokazali, to znaczy, że to państwo jeszcze nie jest demokratyczne - powiedział. Grozi mu do 5 lat więzienia.
Źródło: Radio ZET/ PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET