Rośnie problem tzw. rondziarzy. Żurek zapowiada ruch prokuratury
Problem tzw. rondziarzy - czyli kierowców, którzy powodują stłuczki na rondach, aby wyłudzić odszkodowanie - jest coraz większy. Jednak prokurator generalny Waldemar Żurek zapewnia, że prokuratura zajmie się tą sprawą.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wygląda schemat działania rondziarzy.
- Dlaczego Waldemar Żurek zdecydował się zbadać przypadki rondziarzy.
- Co może wpłynąć na ocenę incydentów z udziałem rondziarzy przez prokuraturę.
- Które miasta są najbardziej dotknięte problemem.
Problem rondziarzy. Żurek: prokuratura zbada sprawę
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek weźmie pod lupę osławionych rondziarzy. Chodzi o kierowców, którzy czatują na rondach wielopasmowych i polują na stłuczki. Wszystko po to, żeby wyłudzić pieniądze do ręki lub z odszkodowania.
Schemat jest prosty. Tzw. rondziarz czatuje na zewnętrznym pasie ronda, gdzie ma pierwszeństwo. Następnie sugeruje kierowcom z wewnętrznego pasa, że ich przepuszcza. Gdy ci korzystają z zaproszenia, przyspiesza, doprowadza do stłuczki, a następnie domaga się od nich pieniędzy.
To jest kluczowe do udowodnienia winy
Na konferencji prasowej w poniedziałek Radio ZET zapytało o tę sprawię ministra sprawiedliwości. Waldemar Żurek zapewnia, że prokuratura przyjrzy się temu zjawisku. - Pytanie, czy konieczne są zmiany przepisów, czy też możemy w ramach tych przepisów, które mamy, potraktować, że jest to nadużycie prawa - mówi minister sprawiedliwości. Jak dodaje, w ocenie takich spraw często kluczowe są nagrania z momentu kolizji.
- Tam, gdzie będziemy mieli zapisy kamer, które nie skasują się, bo wiemy, że ten system też w pewnym czasie się resetuje, spróbujemy przyjrzeć się tej sprawie bliżej i wyeliminować dokładnie takie zagrożenie, które jest także wyłudzeniem. Bo przecież tu chodzi o wyłudzenie środków, a to na pewno jest przestępstwem. Jak na gorąco analizuję, to można takiej osobie przypisać szereg różnych czynów zabronionych - powiedział Żurek.
Rondziarze polują na swoje ofiary najczęściej w dużych miastach. W Warszawie znany jest przypadek kierowcy srebrnego forda, który przez sześć lat zanotował 65 kolizji.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET