Nowe informacje ws. rosyjskiej rakiety pod Bydgoszczą. Policja wiedziała? "Są nagrania"
Nowe informacje ws. szczątków rakiety, które znaleziono w kwietniu w lesie w Zamościu. Jak dowiedzieli się dziennikarze tvn24.pl, 16 grudnia 2022 roku wojsko miało poinformować policję, że w okolicach Bydgoszczy mógł spaść "niezidentyfikowany obiekt lotniczy".
O "incydencie lotniczym" jako pierwszy pisał na Twitterze poseł Platformy Obywatelskiej Paweł Olszewski. "Po opatrolowaniu nic nie znaleziono. Interwencja nie została potwierdzona. Była zakończona jako niepotwierdzona. Wojsko samo nie weryfikowało i nie prowadziło poszukiwań" - poinformował.
Olszewski dodał, że "zgłoszenia [...] dokonał pewien podpułkownik. Nic więcej nie chciał przekazać dyżurnemu policji. Są nagrania tych rozmów" - czytamy.
Tvn24.pl: Policja dostała sygnał z wojska o "obiekcie lotniczym"
Jak ustalił portal tvn24.pl, na policję w Nakle nad Notecią zadzwonił oficer w stopniu podpułkownika. Na poszukiwania "obiektu lotniczego" wysłano wtedy patrol policji. Informację tę redakcja potwierdziła w źródłach KGP. "Zgłoszenie to - jak wszystkie trafiające na stanowisko kierowania - zostało nagrane. Oficer przekazał dyżurnemu policjantowi krótką informację, że doszło do «incydentu lotniczego» oraz że mógł spaść «niezidentyfikowany obiekt lotniczy»" - przekazał portal. Z informacji serwisu wynikało, że podpułkownik nie wspominał o rakiecie.
- Żołnierz wskazał oficerowi dyżurnemu bardzo duży obszar, między miejscowościami Kruszyn i Białe Błota, dość odległy od okolic, w których rzeczywiście zostały znalezione szczątki rakiety - powiedział informator portalu. Gdy w kwietniu pojawiły się doniesienia o szczątkach rakiety we wsi Zamość, funkcjonariusze powrócili do sprawy w związku ze zgłoszeniem z 16 grudnia 2022 roku.
- Pion kontroli badał zachowanie oficera dyżurnego. Wysłał on patrol, jednak teren był zbyt wielki do penetracji, a bardziej precyzyjnych informacji z wojska nie było w kolejnych dniach i miesiącach - przekazał oficer policji.
MON: wnioski raportu wskazują na zaniedbania Dowódcy Operacyjnego RSZ
W czwartek minister obrony Mariusz Błaszczak poinformował, że według otrzymanych raportów Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych nie informowało rządu o skutkach upadku pocisku, który 16 grudnia ubiegłego roku miał wejść w polską przestrzeń powietrzną. Szef MON zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec dowódców wojskowych, po konsultacji z prezydentem.
"Wnioski raportu przekazanego prezydentowi i premierowi wyraźnie wskazują na zaniedbania Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych i są zbieżne z wynikami przekazanej niedawno MON kontroli NIK" - przekazano w piątkowym komunikacie resortu obrony narodowej.
RadioZET.pl/tvn24.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET