`

Rząd reaguje na skandal z udziałem „lekarza milionera". Prace mają być ekspresowe

3 min. czytania
17.06.2026 11:31
Obserwuj nas na Google

Rząd w ekspresowym tempie przyjął projekt nowej ustawy regulującej zarobki lekarzy, który trafił już pod obrady Sejmu. To bezpośrednia reakcja na głośny skandal wokół warszawskiego radnego KO Dawida Kacprzyka, który w rok zarobił 1,6 miliona złotych.

Szef rzadu
fot. Marysia Zawada/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wydarzenie wywołało szybkie prace nad ustawą o zarobkach lekarzy.
  • Dlaczego zarobki niektórych lekarzy są uznawane za patologiczne.
  • Co zarzuca się lekarzowi Dawidowi Kacprzykowi w medialnym skandalu.
  • Jakie usprawnienia w systemie sugeruje samorząd lekarski.

Ekspresowe tempo prac nad ustawą ws. zarobków lekarzy

Skandal z udziałem lekarza Dawida Kacprzyka odbił się głośnym echem w całej Polsce. Rząd niemal natychmiast ruszył więc z akcją gaszenia politycznego pożaru. Efekt? Ekspresowe tempo prac nad tzw. ustawą zarobkową lekarzy. Jeszcze wczoraj przyjęty został jej projekt - teraz przepisami zajmie się Sejm. 

Wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wprost mówi, że zarobki niektórych lekarzy są za wysokie, a wręcz „patologiczne". - Jak się pojawia patologia, to po pierwsze szkoda, że do niej doszło, a po drugie trzeba reagować. Ja jestem zwolennikiem pierwszego, drugiego i trzeciego czytania jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu - twierdzi. 

Redakcja poleca

W ocenie samorządu lekarskiego do wynaturzeń faktycznie dochodzi, a pensje trzeba wyrównać, ale w inny sposób. Jego zdaniem Ministerstwo Zdrowia powinno przestać dzielić szpitale i pacjentów oraz na nowo wycenić świadczenia. Według Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nawet 10 proc. lekarzy może mieć zarobki podobne do tych Dawida Kacprzyka. 

NIL przeciwny pomysłowi rządu

Zdaniem Naczelnej Izby Lekarskiej wprowadzenie limitów w skali kraju nie przyniesie niczego dobrego. - Bardzo duża część szpitali wspiera się lekarzami, którzy do nich dojeżdżją. Jeśli na terenie całego kraju zostanie wprowadzony jeden limit, to jaka będzie motywacja, żeby z Warszawy pojechać chociażby do Płońska. To doprowadzi do centralizacji leczenia - mówi rzecznik NIL Jakub Kosikowski. 

- Z naszej perspektywy te kominy płacowe w 90 proc. przypadków wypadają tam, gdzie pacjenci są bardzo opłacalni dla szpitali, bo pacjenci są podzieleni obecnie na tych, których się opłaca leczyć i tych, których leczyć się nie opłaca. Żeby te kominy wyrównać, należy zrewidować wyceny świadczeń - wyjaśnia.

Afera wokół 28-letniego lekarza i radnego KO Dawida Kacprzyka

Przypomnijmy, że cały skandal zaczął się od tego, że na jaw wyszły zarobki warszawskiego radnego KO, a zarazem lekarza Dawida Kacprzyka, który w 2025 roku zarobił aż 1,6 mln zł. Co więcej, Naczelna Izba Lekarska złożyła w poniedziałek zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w jego sprawie. Zarzut dotyczy opuszczenia dyżuru medycznego. Z medialnych doniesień wynika, że grafik lekarza pokrywał się z występami w TVP czy w Senacie. 

Gdyby tego było mało portal zero.pl ustalił w środę, że Szpital Południowy w Warszawie - gdzie SOR zarządza Dawid Kacprzyk - przyjmował polityków Koalicji Obywatelskiej poza kolejnością. Mieli do dyspozycji szerszy zakres badań, a na wyniki czekali w specjalnym pokoju, a nie w poczekalni z pozostałymi pacjentami. 

Wassermann: Mam nadzieję, że NFZ bardzo dokładnie to skontroluje

W czwartek w programie Gość Radia ZET gościła Małgorzata Wassermann. Dopytywana o sprawę powiedziała: - Postawiłabym śmiało otwarte pytanie – Czy karierę zawodową, a przede wszystkim finansową umożliwiło mu to, że ma legitymację PO? Zdaniem posłanki PiS informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej wskazują na to, że tak.

- Pojawiają się informacje, że obsługiwał w specjalnym pokoju wierchuszkę PO, bez kolejki, w bardzo komfortowych warunkach podczas, gdy normalny człowiek czeka bardzo dług – mówi polityk podkreślając, że „nikt rozsądny nie zatrudni jako koordynatora na SOR człowieka, który nie posiada specjalizacji, bo taki człowiek bez doświadczenia jest tam zbędny”.

- Mam nadzieję, że NFZ bardzo dokładnie skontroluje godziny tej pracy. Mam też nadzieję, że zajmie się tym prokuratura. Mamy do czynienia z podejrzeniem 2 przestępstw: kwestia oszustwa i kwestia narażenia pacjentów na utratę życia i zdrowia – komentuje w Radiu ZET posłanka PiS.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET