Rząd Tuska zakaże "wege kiełbasy"? Mija termin konsultacji

2 min. czytania
07.01.2024 09:55
Obserwuj nas na Google

Janusz Kowalski w ostatnich dniach rządów PiS zaproponował wprowadzenie zakazu używania nazw wyrobów mięsnych dla wege produktów. Projekt rozporządzenia skierowano do konsultacji publicznych. Co z kontrowersyjnym pomysłem zrobi nowe kierownictwo resortu rolnictwa?

Czesław Siekierski
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Poseł  Janusz Kowalski jako wiceminister rolnictwa w rządzie Mateusza Morawieckiego chciał "chronić rynek produktów mięsnych". Tuż przed przekazaniem władzy koalicji 15 października przygotował projekt rozporządzenia w sprawie znakowania poszczególnych rodzajów środków spożywczych. Chodziło o zakazanie stosowania nazw "kiełbasa" lub "wędlina" w przypadku produktów pochodzenia roślinnego.

"Zgadzam się z kluczowymi organizacjami branży mięsnej, że warto poszerzyć listę chronionych nazw np. o kabanosy, filety czy parówki. I ten czas konsultacji należy wykorzystać na przygotowanie z naukowcami i organizacjami branżowymi kolejnych dobrych dla polskich konsumentów definicji wyrobów mięsnych" – tłumaczył w mediach społecznościowych.

Zakaz "wege kiełbasy". Co zrobi rząd Tuska?

Nowym szefem resortu rolnictwa w rządzie Donalda Tuska został  Czesław Siekierski, poseł na Sejm związany z PSL. Portal Gazeta.pl zapytał nowe kierownictwo ministerstwa, co zamierza zrobić z kontrowersyjnym pomysłem polityka Suwerennej Polski. W odpowiedzi napisano, że Ministerstwo Rolnictwa oczekuje na wyniki konsultacji, które trwają do poniedziałku 8 stycznia.

Redakcja poleca

"Po zakończeniu konsultacji zostaną przekazane Kierownictwu MRiRW materiały opisujące otrzymane stanowiska w celu podjęcia przez Kierownictwo decyzji co do dalszych działań odnośnie przedmiotowych przepisów" – poinformowano.

Projekt krytykuje Polska Federacja Producentów Żywności. "Proponowane ograniczenie stosowania nazw można uznać za dyskryminację całego sektora produktów roślinnych względem sektora produkcji wyrobów pochodzenia zwierzęcego. [...] Przed opublikowaniem projektu nie zasięgnięto opinii reprezentacji podmiotów wytwarzających produkty pochodzenia roślinnego, co nasuwa wniosek o nierównym traktowaniu podmiotów gospodarczych w Polsce, noszącego znamiona dyskryminacji jednego sektora względem drugiego" – czytamy w opinii PFPŻ ZP.

Źródło: Radio ZET/Gazeta.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET