`

Dziecko zjadło kajzerkę w sklepie sieci Biedronka. Przyjechały służby na sygnale

2 min. czytania
08.01.2023 16:54
Obserwuj nas na Google

Do kuriozalnej sytuacji doszło przed sylwestrem w rzeszowskim sklepie sieci Biedronka. Pod market przyjechała policja na sygnale. Wszystko dlatego, że dziecko zjadło kajzerkę za 33 grosze, za którą zaaferowana zakupami mama zapomniała zapłacić.

policja
fot. Oleg Marusic/REPORTER (zdj. ilustracyjne)

Historię przytoczyła rzeszowska "Gazeta Wyborcza". Pani Justyna razem z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 7 lat wybrała się do sklepu. Jak mówiła, nie miała wyjścia, szkoły i przedszkola przed sylwestrem były zamknięte.

Kobieta relacjonowała, że na dziale z pieczywem dzieci wzięły po bułce, które od razu zaczęły podjadać. - Przy kasie z kasjerem jednej bułki już nie było i zapomniałam powiedzieć o niej kasjerowi - mówiła pani Justyna. Jak dodała, nie sądziła, że to będzie aż taki problem.

Rzeszów. Klientka nie zapłaciła za bułkę. Pod sklep przyjechał radiowóz na sygnale

- W normalnym sklepie, gdyby ktoś to zauważył, to by mi powiedział. Przecież nie kradłabym bułki. Nawet złodziejowi by się to nie opłacało, bułka była za 33 grosze - skwitowała mama trojga dzieci.

Redakcja poleca

Finał historii jest dość zaskakujący. Kiedy kobieta wyszła z marketu i zaczęła pakować zakupy do samochodu, podeszło do niej dwóch mężczyzn. - Dopytywali się o paragon i liczbę kupionych bułek. Wtedy okazało się, że za jedną nie zapłaciłam. Czy chcieli, żebym poszła do kasy za nią zapłacić? Nie. Poinformowali mnie, że oni muszą słuchać kierownika i żebym za nimi poszła. A ja głupia poszłam. Kierownik stwierdził, że on musi słuchać przełożonych i musi wezwać policję za kradzież bułki - opowiadała rozmówczyni rzeszowskiego wydania "Wyborczej".

Pod sklep przyjechał radiowóz na sygnale. Pani Justyna przyznała, że cała sytuacja była stresująca dla dzieci. - Wyobraziły sobie, że matkę do więzienia zamkną. Tylko mały się śmiał, jedząc drugą bułkę - mówiła.

Na szczęście policjanci zareagowali ze zrozumieniem. - Pośmiali się, pożartowali i dali upomnienie - podsumowała kobieta. Rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji Marta Tabasz-Rygiel potwierdziła, że służby otrzymały zgłoszenie o kradzieży sklepowej, "w trakcie czynności ustalili przebieg zdarzenia, w rezultacie wobec kobiety zastosowali pouczenie".

Biedronka przeprasza. "Doszło do niefortunnej pomyłki"

Jak ochrona zauważyła, że pani Justyna nie zapłaciła za jedną bułkę? - Jestem pewna, że siedzą tacy dwaj przed monitoringiem i chcąc się wykazać skutecznością, celują w taki przypadek jak mój. Czyli kobieta z dziećmi, zaaferowana zakupami i dziećmi - stwierdziła.

Pani Justyna zgłosiła sprawę do Biura Obsługi Klienta sieci Biedronka. Sklep już przeprosił klientkę. - W tej sytuacji zabrakło zrozumienia okoliczności sprawy, co możemy wytłumaczyć jedynie młodym stażem pracownika, który podjął błędne decyzje. Wyciągniemy z tego wnioski na przyszłość i dlatego przygotowaliśmy dodatkową informację przypominającą personelowi, jak powinno się prawidłowo rozwiązywać tego typu sytuacje. Tak, aby nie dochodziło do nich w przyszłości. Dodatkowo zaproponowaliśmy klientce spotkanie, aby ją osobiście jeszcze raz przeprosić i zapewnić o tym, że doszło w tym przypadku do niefortunnej pomyłki w ocenie okoliczności - zapewnił w rozmowie z "GW" Jan Kołodyński, menadżer ds. komunikacji korporacyjnej w sieci Biedronka.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET