„Samo się nie zapaliło”. Podejrzenia mieszkańców ws. pożaru pod Warszawą
Walka z potężnym żywiołem pod Warszawą wkracza w decydującą fazę, a ogień strawił już blisko 300 hektarów lasu. Na miejscu katastrofy interweniował premier Donald Tusk, który ocenił sytuację jako stabilniejszą niż minionej nocy, choć wciąż nieopanowaną z powodu podmuchów wiatru. Podczas gdy szkoła w Międzylesiu zamieniła się w całodobowy sztab wsparcia dla tysiąca ratowników, przerażeni mieszkańcy Stanisławowa wprost zadają pytanie: czy za tym dramatem stoi podpalacz?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie obszary objął pożar pod Warszawą.
- Jakie środki zaangażowano w akcję gaśniczą.
- Dlaczego istnieją podejrzenia o podpaleniu.
- Jakie wsparcie otrzymują ratownicy w Międzylesiu.
Pożar pod Warszawą. Ogromna akcja ratowników
Nadal trwa walka z pożarem pod Warszawą. Ogień pojawił się na pograniczu powiatów wołomińskiego i mińskiego. Kpt. Wojciech Gralec poinformował, że obecnie żywioł objął około 300 ha lasu. - Ze względu na trudne warunki pogodowe, w tym brak opadów, ogień szybko rozprzestrzeniał się w kierunku powiatu mińskiego. W związku z tym do działań skierowano kolejne siły i środki - dodał.
W akcji gaśniczej pomagają samoloty PZL M18 Dromader, śmigłowce, a nawet quady. Nieocenione jest też wsparcie specjalistycznych pojazdów, które dowożą m.in. wodę pitną ratownikom, którzy walczą z pożarem na pierwszej linii frontu.
To mogło być podpalenie?
Radio ZET odwiedziło miejscowość Stanisławów w pow. mińskim. Tamtejsi mieszkańcy rozmawiają w piątek niemal wyłącznie na temat ogromnego pożaru. Stawiają też ważne pytanie - czy może to być efekt działań podpalacza? - Ja to myślę, że to samo się nie zapaliło - słyszymy od jednej z mieszkanek.
To na ten moment wyłącznie domysły, bo służby skupiają się na razie na walce z żywiołem. Czas na szukanie przyczyn pojawienia się ognia przyjdzie, gdy sytuacja będzie w pełni opanowana. Mieszkańcy Stanisławowa zastanawiają się także, jak długo może potrwać akcja gaśnicza. Służby szacują, że może to być nawet kilka dni.
Pomoc dla służb w szkole
Pomoc dla strażaków i służb zaangażowanych w akcję gaśniczą zorganizowała szkoła w Międzylesiu - placówka odwołała zajęcia i to w niej powstał sztab pomocowy. Ratownicy czy żołnierze zaangażowani w akcję mogą przyjechać tam i zjeść ciepły posiłek. W sali gimnastycznej stanęły też łóżka, dzięki czemu można tam - choć przez chwilę - odpocząć.
- W momencie, w którym dowiedzieliśmy się o sytuacji, do której doszło na naszym terenie, włączyliśmy się w pomoc. Gotujemy zupy, organizujemy posiłki, kanapki. Działamy na wysokich obrotach - mówi Radiu ZET dyrektorka zespołu szkolno-przedszkolnego w Międzylesiu Marzena Zgórka.
Tusk: Jest lepiej, niż było
W sztabie kryzysowym w Międzylesiu uczestniczy premier Donald Tusk. Szef rządu podczas konferencji prasowej ocenił, że na ten moment jest jeszcze zbyt wcześnie, aby powiedzieć, że sytuacja jest w pełni opanowana. - Ale jest lepiej, niż było. Odebrałem raport, który pokazuje, jak dużą pracę wykonano przez całą noc - powiedział.
- Dużo zależy od tego wiatru, który znowu powoli się zrywa, ale ludzie są tutaj przygotowani - stwierdził premier. Dodał, że na ten moment nie ma ryzyka zarządzenia kolejnej ewakuacji ludności. Przekazał też, że chęć pomocy wyrazili Słowacy, i jeśli zajdzie taka potrzeba, to będziemy mogli z niej skorzystać.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET