`

Setki osób wciąż poza domem, trwa wyścig z czasem. Ofiary powodzi wyliczają braki

2 min. czytania
24.09.2024 18:25
Obserwuj nas na Google

Na terenach dotkniętych powodzią, gdzie woda zdążyła już spłynąć, trwa liczenie strat i pierwsze działania mające na celu powrót do normalności. Reporter Radia ZET Mateusz Szkudlarek odwiedził Lądek-Zdrój, gdzie skutki żywiołu były tragiczne i kompletnie spustoszyły miasto. Dla mieszkańców zaczął się wyścig z czasem, bo wszyscy chcą zdążyć przynajmniej ze wstępną odbudową przed zimą.

Lądek-Zdrój zmaga się ze skutkami powodzi
fot. East News

Ofiary powodzi walczą z czasem. Wielu ludzi nadal nie wróciło do swoich domów

W położonym powyżej Lądka-Zdroju Stroniu Śląskim pękła tama i wielka woda spustoszyła tę uzdrowiskową miejscowość. Kiedy woda spłynęła, mieszkańcy ujrzeli apokaliptyczny krajobraz. Olbrzymie ilości błota i żwiru, złamane na pół domy, zerwane mosty i ludzie łopatami wyrzucający szlam ze swoich mieszkań to obrazki, które oglądaliśmy przez kilka ostatnich dni.

W mieście trwa liczenie strat. Już wiadomo, że część domów nie nadaje się do zamieszkania, ruszyły prace związane z odbudową miasteczka. Do zimy zostało coraz mniej czasu, a pracy do wykonania jest mnóstwo. Ludziom, w ramach operacji "Feniks”, pomagają żołnierze, których jest w okolicy około dwóch tysięcy.

Powódź tysiąclecia we Wrocławiu
17 Zobacz galerię
fot. Aleksander Sikora/Wikimedia Commons

Mieszkańcy wiedzą, że nie ma nawet chwili do stracenia. Trzeba działać, by zdążyć z naprawą wszystkich instalacji w domach jeszcze przed zimą. - Wyzwanie jest podwójne, bo to nie jest lipiec, jak w 1997 roku, początek i jest czas na uprzątnięcie wszystkiego. Mamy końcówkę września i robi się coraz chłodniej – mówi w rozmowie z Mateuszem Szkudlarkiem jeden z mieszkańców Lądka-Zdroju.

- W Lądku-Zdroju i Stroniu Śląskim poza swoim miejscem zamieszkania nadal jest ponad 260 osób. 69 mieszkań i domów nie nadaje się do użytku – relacjonuje reporter Radia ZET. Jak przekazał mu nadbrygadier Michał Kamieniecki ze straży pożarnej, prąd został przywrócony już do ponad 80 proc. miejsc odbioru, natomiast woda do ponad 90 proc.

Podobnie wygląda sytuacja w Kłodzku, gdzie także ludzie spieszą się z odbudową. Jak przekazał Szkudlarek, potrzebne są teraz przede wszystkim osuszacze, wentylatory i wszelkiego rodzaju urządzenia, które pomogą wyciągnąć wilgoć z murów mieszkań i budynków. Ale niezbędne są też materiały budowlane oraz ekipy remontowe. Po prostu ludzie do pracy, choć, jak mówią mieszkańcy, tych bardzo brakuje, bo zapotrzebowanie jest ogromne. A spieszy się każdy.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET